Jesteśmy panami destrukcji
Istnieje szeroko podzielana idea, że żyjemy obecnie w epoce geologicznej - zwanej Antropocenem - najkorzystniejszej dla naszego gatunku. Uczeni z różnych zakątków świata są zgodni, że początkiem nowego okresu jest możliwość wywierania przez człowieka presji na otaczające go ekosystemy. Ci sami badacze nie są jedynie zgodni, w którym roku umiejscowić zaranie epoki. Jedni głosują za początkiem XVII wieku, kiedy rozpoczęło się kolonizowanie Ameryk, inni optują za narodzinami rewolucji przemysłowej w XIX wieku, kolejni stawiają na rok 1964, w którym ludzie zrozumieli zagrożenie związane z testowaniem broni termonuklearnej.
W najnowszym numerze magazynu The Anthropocene Review, grupa naukowców przedstawiła pogląd, że zamiany na ziemi dramatycznie przyspieszyły po II Wojnie Światowej. Wówczas nastąpił gwałtowny wzrost zanieczyszczenia powietrza dwutlenkiem węgla, zmniejszyła się różnorodność biologiczna oraz doprowadzono do zakwaszenia oceanów. Wszystko to wydarzyło się dzięki rozwojowi technologicznemu oraz przyrostowi populacji na świecie.
Colin Walters - geolog z British Geological Survey oraz współautor artykułu - twierdzi, że doszliśmy takiego zmechanizowania naszego życia, że kolejne zmiany stają się coraz szybsze. Rewolucja przemysłowa rozpoczęła się powoli i zajęło sporo czasu zanim objęła cały glob. Dzisiejsze tempo przemian przebiega w zwiększonej skali. Już w latach 1945-1950 prędkość postępu światowej technologii była tak duża, że każdy mógł ją zauważyć bez trudu.
Równie dramatyczna zamiana dotyczy otaczających człowieka ekosystemów. Istnieją statystyki mówiące, że w dzisiejszych czasach populacja dzikiej zwierzyny to jedynie 3%. Reszta - a więc 97% - kręgowców stanowią gatunki udomowione lub zależne od człowieka. Świat zatracił swoją różnorodność, co powoduje gigantyczne zagrożenie dla ludzkiej egzystencji. Jeśli jakikolwiek z gatunków, od którego jesteśmy uzależni, padnie ofiarą pandemii, nad naszą szczęśliwą epoką zgromadzą się ciemne chmury.
Komentarze
Prześlij komentarz