Posty

Wyświetlam posty z etykietą Donald Trump

Czy warto pomagać każdemu?

Pod koniec XX wieku i na początku bieżącego duża część amerykańskich korporacji znalazła prosty sposób na obniżenie – zbyt wysokich ich zdaniem – stawek podatku od przedsiębiorstw . Jedną z opcji było przejęcie spółki zagranicznej , operującej w tej samej branży (lub tuż obok), ale koniecznie w państwie o niższych podatkach korporacyjnych. Po udanej fuzji, amerykańska firma przenosiła główną siedzibę do kraju spółki przejmowanej , a następnie płaciła tam podatki. Drugi pomysł był mniej subtelny, ale również skuteczny. W kraju o niskich podatkach zakładało się spółkę zależną, która kontrolowała operacje międzynarodowe koncernu . Bardziej odważni wybierali od razu Bahamy, ci bardziej strachliwi Irlandię (stąd cud gospodarczy małego kraju z przełomu wieków). Oba rozwiązania miały swoje dobre i złe strony. Pozytywem było niższe opodatkowanie, które w samo w sobie generowało większe zyski , dodatkowo okazało się, że handel czy świadczenie usług poza Ameryką też może być opłacalne. Mi...

Czy na pewno: gospodarka, głupcze?

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych dopiero pod koniec roku , ale elekcyjna gorączką trwa . Wśród Demokratów obserwujemy właśnie krwawe igrzyska – zwane prawyborami , prowadzone we wzniosłej atmosferze wzajemnego poszanowania kandydatów i pokojowego ucierania się często sprzecznych poglądów. Na kandydata opozycji poczekamy do połowy czerwca ,  warto więc spojrzeć na obecnego lokatora Białego Domu i jego szanse na reelekcję . Z pewnością nie będzie on miał kłopotów z uzyskaniem nominacji własnego ugrupowania. Można powiedzieć, że pięć lat urzędowania Donalda Trumpa przekonały do niego partyjną wierchuszkę . To już coś. Teraz trzeba jeszcze przekonać obywateli , aby poszli i zagłosowali na odpowiednich elektorów, którzy dopiero wybiorą prezydenta. Wiem, skomplikowane. Bardzo trudno jest wskazać konkretne czynniki, które decydują o sukcesie wyborczym . W kręgach ekonomistów utarło się przekonanie, że bardzo istotne dla wyborców są kwestie stanu gospodarki. Podobn...

Patriotyzm konsumenta

Patriotyzm konsumencki w zglobalizowanym świecie miał być zjawiskiem wysłanym do lamusa . Tymczasem nowa fala izolacjonizm podsycana, miedzy innymi, przez wojnę handlową Waszyngtonu z Pekinem, zmienia punkt widzenia kupujących . Skoro nasze produkty są tak samo dobre , jak zagraniczne, to może nie warto wspierać własnymi pieniędzmi cudzej gospodarki ? W dawnych czasach – starsi czytelnicy może pamiętają - produkty posiadające etykiety „made in USA” albo „made in Germany” stanowiły markę samą w sobie . Synonim doskonałego wykonania,   niezawodności, czasem długowieczności. Z kolei towary z Chin, Korei czy Tajwanu, były raczej kojarzone z tanim szmelcem, zawodnością i podróbkami. Cóż, globalizacja i przeniesienie centrów produkcyjnych na daleki Wschód zmieniły perspektywę. Powoli przyzwyczailiśmy się do ubrań „made in China” . Dziś, w wielu przypadkach, Zachodowi trudno dziś nadążyć za nowinkami technologicznymi chińskiej czy koreańskiej elektroniki . Tak więc, zdołaliśmy...

Cłami w Chiny

Już w trakcie wyścigu prezydenckiego Donald Trump nie oszczędzał w słowach opisując relacje handlowe z Chinami . Być może jego zacietrzewienie było na pokaz i miało jedynie przyciągnąć zwolenników protekcjonizmu, ale według danych zgromadzonych w raporcie think tanku Economic Policy Institute (EPI), dysproporcje w obrocie miedzy obu państwami rzeczywiście działają niekorzyść Stanów Zjednoczonych . Nie jest to oczywiście żadna sensacja. Gospodarka Chin nigdy nie była wolnorynkowa . Władze z Pekinu manipulują wartością waluty, dopłacają do eksportu, opodatkowują import oraz ręcznie sterują rozwojem najbardziej konkurencyjnych sektorów . W zderzeniu z tak dobrze działającą – i sprawnie adaptującą się do zmian – gospodarką, Amerykanie nie mają większych szans. Mimo, że Stany Zjednoczone również stosują nieprzejrzyste praktyki dostępu do własnego rynku oraz ograniczają międzynarodową konkurencję. Jednak pozbycie się dużej części przemysłu wytwórczego – w ramach globalizac...

O tym, jak prezydent Trump kijem rzekę zawracał

Bycie charyzmatycznym politykiem , który potrafi sprawiać wrażenie, że umie nagiąć rzeczywistość do swoich potrzeb – to jedno . Ale przekuć oczekiwania współobywateli w czyn, to zupełnie inna sprawa . Szczególnie gdy walczy się z rynkiem. Jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej Donald Trump grzmiał z mównicy, że nieudolni politycy w Waszyngtonie, tworzą przepisy, które pozwalają na ucieczkę dobrych miejsc pracę zagranicę. W ramach swojego programu naprawy „America First” obiecał, że zatrzyma amerykańskie firmy przed opuszczeniem kraju, a także zapewni obywatelom Stanów Zjednoczonych godziwe stanowiska pracy. Wedle jego własnych słów „wobec przedsiębiorców uciekających z produkcją z kraju, muszą być wyciągane konsekwencje”. Wbrew buńczucznym hasłom, rzeczywistość jest nieubłagana . Organizacja pozarządowa - Good Jobs Nation – alarmuje, że administracja prezydencka nie zrobiła nic, co by zatrzymało lub chociaż spowolniło outsourcing siły roboc...

Kto truje, to ratuje, a kto się tylko promuje

Nie tylko Polska stawia na węgiel. Prezydent Donald Trump zapowiadał, że będzie starał się zapewnić Stanom Zjednoczonym energetyczną suwerenność i – mimo protestów – dał zielone światło do eksploracji złóż czarnego złota. Biznes ochoczo podchwycił wezwanie, wydobycie surowca jest o blisko 20% wyższe niż przed rokiem . Już teraz szacuje się wkład Stanów Zjednoczonych w emisję gazów cieplarnianych na 1/6 globalnego ogółu. Amerykanie od lat nie ustają w wysiłkach, aby stać się światowym liderem w dewastacji środowiska naturalnego . Rabunkowe pozyskiwanie gazu łupkowego oraz wydobycie węgla kamiennego bardzo przybliża ich do celu. Tym bardziej, że po drugiej stronie Oceanu Spokojnego, dotychczasowy czempion ogranicza liczbę nowo otwieranych elektrowni na węgiel kamienny . Najnowsze dane – prosto z chińskiej prasy – wskazują, że w obecnym kwartale powstaną tylko 3 zakłady na 32 planowane. Z listy zamierzeń budowlanych na ten rok wykreślono 100 podobnych inwestycji. ...

Fałszywe wiadomości i inne miraże

W następstwie wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych zaczęto szukać winnych porażki Hilary Clinton i sukcesu Donalda Trumpa . Bardzo nośną kwestią były fałszywe wiadomości, które miały zapewnić kandydatowi Republikanów fotel w Białym Domu. Rozpowszechniane - głównie przez przychylne Trumpowi ośrodki - fałszywki jak wirus infekowały media społecznościowe z Facebookiem na czele, dezorientując wyborców obu stron . Można było przeczytać o poparciu papieża Franciszka dla Trumpa i o finansowaniu ISIS ze środków Fundacji Clintonów. Podkreśla się, że zakres dotarcia fałszywych wiadomości był znacznie większy niż najbardziej poczytnych i opiniotwórczych mediów z New York Timesem, Washington Postem i CNN na czele. Okazało się, że ponad 1,5 miliarda użytkowników Facebooka miesięcznie jest konkretną siłą. Tylko czy akurat na tyle znaczącą, by przechylić szalę zwycięstwa w wyborach w najpotężniejszym kraju na świecie? Badanie ekonomistów z Uniwersytetów Stanforda i Nowego Jorku z połowy...

Made in USA czyli dobra zmiana w Ameryce

Prezydent-elekt Donald Trump jeszcze nie objął formalnie rządów, a już największe amerykańskie korporacje rozważają przeniesienie produkcji do Stanów Zjednoczonych.  W trakcie licznych wieców wyborczych, kandydat Republikanów do Białego Domu, wielokrotnie wytykał największym koncernom, że produkujące w Chinach, zabierają miejsca pracy Amerykanom. Z pozoru nieistotna wiadomość podana w połowie listopada przez Nikkei Asian Review może mieć dalekosiężne skutki. Według agencji prasowej Apple rozmawia ze swoimi tajwańskimi podwykonawcami, Hon Hai Precision Industry (znany jako Foxconn) oraz Pegatronem. Rozważana jest możliwość przeniesienia produkcji flagowych iPhone’ów do Stanów Zjednoczonych. Obie montownie - odpowiedzialne za składanie ponad 200 milionów sztuk telefonów z nadgryzionym jabłkiem rocznie – poważnie zastanawiają się nad odpowiedzią. Era offshoringu Pod koniec XX wieku, w latach 80-tych, rozpoczęło się masowe przenoszenie amerykańskich fabryk do Azji. Kosz...

Prezydent Donald Trump

Odczytuję wybór Donalda Trumpa jako krzyk sprzeciwu. Do tej pory w Ameryce wszyscy byli urzędowo zadowoleni. Na pytanie „How are you today?” odpowiada się “Fine” i serwuje uśmiech. Tylko, że sytuacja ekonomiczna obywateli staje się coraz gorsza. Mniej miejsc pracy, a coraz popularniejsze zajęcia dorywcze nie gwarantują stałości zatrudnienia, ani zarobków. Przyzwyczailiśmy się patrzeć na krajową gospodarkę przez pryzmat najróżniejszych wskaźników: PKB, bezrobocie, inflacja. Umówiliśmy się, że pewna korelacja wzrostów i spadków określonych indeksów świadczy o dobrym stanie ekonomii. Z tej perspektywy Stany Zjednoczone są w świetnym stanie. Otrząsnęły się z Wielkiej Recesji i mają przed sobą świetlaną przyszłość. Ale to nie prawda. American dream już nie działa. Tu nie chodzi o posiadanie biura na Manhattanie i apartamentu z widokiem na Central Park. Ludzie pragną domku na przedmieściu, dwóch samochodów i pracy – najlepiej jednego członka rodziny, która zap...

Donald Trump: frustracja klasy średniej

Za wielkim poparciem dla Donalda Trumpa, outsidera politycznego, którego nominacja prezydencka może spowodować rozłam w partii republikańskiej, nie stoi żadna tajemnica. To zmiany w amerykańskim systemie gospodarczym. Nieproporcjonalnie duże grono zwolenników stanowią ludzie, których obecnie opisano by mianem klasy pracującej, bez dyplomów wyższych uczelni, z zarobkami poniżej 42 tysięcy dolarów rocznie. Przekaz Donalda Trumpa trafia do ich resentymentu, gdyż kiedyś – w przeszłości – stanowili oni amerykańską klasę średnią. Zeszłoroczne badania, przeprowadzone przez Bank Rezerw Federalnych w St. Louis, wskazywały na znaczny spadek standardów życia „klasy średniej” – dużo poważniejszy niż by sugerowała redukcja dochodu gospodarstwa domowego. Analitycy banku wzięli pod uwagę dane demograficzne jak wiek, rasę oraz poziom edukacji. Klasa średnia została zdefiniowana jako: rodzina – dwoje dorosłych i dziecko, na czele której stoi osoba przynajmniej ...