Posty

Wyświetlam posty z etykietą zadłużenie

Bo Chiny

Po kryzysie lat 2008-9 w Europie można było zaobserwować ciekawe zjawisko . Wraz ze spadkiem koniunktury, recesją i znaczną obniżką wartości spółek – nie tylko giełdowych – na Stary Kontynent napłynęła fala chińskich pieniędzy . Jej celem było przejęcie udziałów w osłabionych kryzysem przedsiębiorstwach czy projektach infrastrukturalnych . Na początku Chińczycy skupili się na państwach, które najmocniej odczuły recesję i nie mogły się wyplątać ze spirali długów, a więc Grecji, Hiszpanii czy Portugalii . Walka o przywrócenie stabilności fiskalnej kulejących gospodarek, która zajęła Europejczyków, została wykorzystana przez chińskie spółki do poszerzenia swojej obecności. Warto w tymi miejscu zwrócić uwagę, że jeszcze przed kryzysem 2008-9, wysokość chińskich inwestycji oscylowała poniżej miliarda euro rocznie , z czego niemal połowa była przeznaczana na budowę przedsięwzięć od podstawa (tzw. greenfield). W kryzysowym okresie - 2009-2010 - Chińczycy wpompowali w Europę po 2 mil...

Jest spoko, więc o ci chodzi…

Jeszcze jakiś czas temu po internecie krążyła informacja, że 40% amerykańskich gospodarstw domowych żyje „z dnia na dzień” . W sytuacji awaryjnej – oznaczającej konieczność wydania 400 dolarów – miałyby one popaść w ubóstwo , gdyż podobna kwota oznaczałaby wyjście poza rozporządzalny budżet. Opisywane okoliczności miały świadczyć o słabym stanie finansów osobistych Amerykanów, którzy - mimo licznych sygnałów poprawy koniunktury po Wielkiej Recesji – żyją w obawie przed przyszłością . Tymczasem, pod koniec maja, pojawił się raport rady Gubernatorów Banku Rezerwy Federalnej (Federal Reserve Board of Governors), na temat dobrobytu gospodarczego amerykańskich gospodarstw domowych . Opracowanie powstało w wyniku przebadania 11 316 respondentów. Okazuje się, że w przypadku konieczności nagłego pokrycia wydatków w sumie 400 dolarów , 61 procent obywateli twierdzi, że nie miałaby z tym większego problemu . Mogliby oni użyć oszczędności, spłacić zobowiązanie z dostępnej gotówki...

O amerykańskim długu nieco humorystycznie, bo piątek

W listopadzie zostaną przeprowadzone wybory w centrum Światowego Imperium. Ponieważ mowa jest o największej gospodarce globu, warto wiedzieć w jakim jest stanie. Okazuje się, że najbardziej ciąży jej przesadne zadłużenie zagraniczne. Dzięki powołaniu się na Prawo do Wolności Informacji, Bloomberg News dowiedział się w końcu jak wyglądają amerykańskie zobowiązania wobec Arabii Saudyjskiej. Okazało się, że sumy są zupełnie symboliczne, więc nie bardzo wiadomo czemu Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych ukrywał dane przez cztery dziesięciolecia. Całość zamyka się w kwocie 117 miliardów dolarów. Na dodatek dług topnieje. Od stycznia do maja ubyło 6%. Wspomniałem, że to niewiele i teraz, ktoś pomyśli, że się zgrywam, ale wcale nie. Chińczycy coś o tym wiedzą, bo mają na to dobre papiery –bony skarbowe i obligacje wyemitowane przez wspomniany już Departament. Nominalna wartość makulatury opiewa na 1,3 biliona dolarów. Gdyby ktoś kiedyś próbował argumentować, że Chińczycy są narodem ...

Ameryka nie oszczędza

Ruch “Occupy Wall Street” czy książka Piketty’ego na temat kapitału w XXI wieku powoli budzi w Amerykanach świadomość, że coś ich pięknym kraju idzie nie tak jak powinno. Okazuje się, że istnieje liczna grupa dobrze zarabiających pracowników najemnych, którzy nie są w stanie zbudować żadnego majątku. Do tej pory sytuacja finansowa, charakteryzująca się przeżywaniem od pierwszego do pierwszego, była przypisywana osobom z najniższym uposażeniem. Tymczasem okazuje się, że coraz liczniejsza część klasy średniej wyższej - od 75 do 100 tysięcy dolarów rocznego dochodu - nie posiada żadnego zabezpieczenia na wypadek utraty pracy czy przejścia na emeryturę. Przyglądając się danym, dotyczącym finansów osobistych, przygotowanych na potrzeby Rezerwy Federalnej, widać, że klasa średnia - dochody od 50 do 75 tysięcy dolarów oraz klasa średnia wyższa - od 75 do 100 tysięcy dolarów rocznie (w wieku od 40 do 55 lat) posiada majątek w wysokości mniejszej, niż roczne wynagrodzenie. Od...

Góra grosza

Może nie góra, a raczej hałda i nie grosza, a bardziej papierowych jednodolarówek. Dokładniej, ułożona z 1 800 000 000 000 amerykańskich banknotów (1,8 biliona). Powinna robić wrażenie. Tyle właśnie gotówki miały na swoich kontach amerykańskie przedsiębiorstwa (z wyłączeniem banków) pod koniec 2014 roku. Zasoby rosną nieprzerwanie od 2006 roku, kiedy to na rachunkach było około 0,7 biliona. Najszybszy wzrost nastąpił tuż po kryzysie 2008 roku, gdy nagle okazało się, że pieniądz jest królem. Gromadzenie i nieprzerwane powiększanie zasobów pieniądza świadczy, że Ameryka nie wyzbyła się strachu, związanego z kryzysem po upadku Lehmann Brothers. To on dyktuje strategię gromadzenia gotówki na czarną godzinę. Pomimo niewyobrażalnych bogactw schowanych w bankowych skarbcach, dług przedsiębiorstw - wyrażony wartością wyemitowanych obligacji - również rośnie. W 2006 roku wynosił on 2,7 biliona dolarów, a obecnie – po ośmiu latach permanentnego wzrostu – dochodzi do 6 bilionów. Choć ...