Zuckerberg na tacierzyńskim
Być może niektórzy uznają, że jest to artykuł godny Pudelka, jednak urlop tacierzyński tak ważnego biznesmena - celebryty, może być szansą na nowe spojrzenie na opiekę ojców nad dziećmi. Nie tylko w Ameryce.
Prezes Facebooka już ogłosił, że zamierza wziąć dwa miesiące urlopu, z okazji narodzin córki. W komentarzu prasowym można przeczytać, że Zuckenberg powołuje się na badania pokazujące, iż pracujący rodzice powinni spędzić czas z noworodkami, gdyż jest to lepsze dla przyszłości dzieci oraz samych rodzin.
Wymiar urlopu nie rzucaja na kolana. Każdy pracownik korporacji Zuckerberga - zatrudniony w Stanach Zjednoczonych - może liczyć na cztery miesiące płatnej opieki nad dzieckiem.
Jednak już samo uznanie urlopów macierzyńskich i tacierzyńskich za ważny element życia pracownika, może być rewolucyjne dla amerykańskich korporacji. W ostatnich miesiącach kilka największych firm technologicznych poszerzyło swoje oferty benefitów dla pracowników, przedłużając wolne na opiekę nad potomstwem. Zarówno grupa Virgin jak i NetFlix przyznały roczny, płatny urlop opiekuńczy. Amazon ogłosił 20-to tygodniowy płatny macierzyński, który można przez sześć tygodni dzielić z partnerem.
Na świecie już 70 krajów oferuje płatny urlop ojcowski. W Stanach Zjednoczonych specjalna ustawa, Medical Leave Act, zobowiązuje przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 50-ciu pracowników do udzielenia, na życzenie, dwunastotygodniowego, bezpłatnego urlopu ojcowskiego.
Badania sugerują, że przyjazna polityka prorodzinna, taka która uwzględnia urlop ojcowski - może pomóc kobietom pozostać na rynku pracy oraz zwiększyć ich szanse na przyszłe wyższe zarobki. Szwedzcy naukowcy przekonują, że przyszłe zarobki matki mogą wzrosnąć średnio o 7%, za każdy miesiąc urlopu wziętego przez męża.
Jednak urlop tacierzyński pozostaje kwestią sporną, a wielu ojców czuje, że trudno im prosić o czas wolny na opiekę nad dzieckiem. Martwią się, że czas nieobecności może zaszkodzić ich karierze oraz spowodować pogorszenie kontaktów z kolegami z pracy.
No cóż panowie, to się nazywa hipokryzja.
Wasze kobiety doświadczają tego w dużo szerszym zakresie.
Komentarze
Prześlij komentarz