Głos przeciw dochodowi podstawowemu
Wreszcie się doczekałem. Przeglądając internet wielokrotnie natrafiam na artykuły – ba sam je piszę – wygłaszające potrzebę i zalety comiesięcznej pensji płaconej przez państwo. Tym bardziej cieszy mnie tekst opublikowany na Quartz’u, autorstwa Allison Schrager.
Przede wszystkim – pomijając własne doświadczenia – Allison nie zgadza się z opinią, że istnieją „gówniane prace” (określenie Davida Graebera z London School of Economics), które w swej zasadzie są bezcelowe: aktuariusze, przedstawiciele public relation czy telemarketerzy. Usprawiedliwienie, że duża część stanowisk nie odpowiada ludzkiej kreatywności, nie powinno być punktem wyjścia do przeniesienia wszystkich na garnuszek państwa.
Obawa przed robotami, które zagarną większą część stanowisk pracy łączy się – w przypadku zwolenników dochodu podstawowego – z chęcią ograniczenia ubóstwa, wyrównania przychodów oraz uwolnienia ludzkiej kreatywności.
Allison Schrager próbuje zmierzyć się z powyższymi tezami. Na początek – automatyzacja. Faktycznie przez lata rozwoju, czyli bez mała 6000 lat, człowiek zawsze zmagał się z przemianami cywilizacyjnymi i technologicznymi, które zmieniały charakter pracy. Zaczynał jako zbieracz – łowca, potem osiedlił się by być rolnikiem, przewędrował do miasta z rewolucją przemysłową, aby dzięki industrializacji – świadczyć usługi. Przez wieki towarzyszyła mu obawa, że potomstwo będzie miało gorsze życie, w ubóstwie, ale zawsze nowe pokolenia znajdowały swoją drogę ku większemu bogactwu i dobrobytowi. Skuteczny argument, gdyż – w przypadku świata zachodniego – obecne lata stanowią okres niespotykanej prosperity.
Tak samo w przypadku zwiększonej ilości automatów i komputerów – ludzkość sobie poradzi. Zaadoptuje się by przetrwać. Dochód podstawowy może być tylko przeszkodą, która spowolni, ale nie zahamuje procesu.
Kolejnym argumentem jest zwalczanie ubóstwa. Dochód podstawowy może mieć skutki uboczne w postaci zniechęcenia ludzi do pracy. Bez zatrudnienia – z samym wsparciem państwa – potrzebujący nie wyrwą się z biedy. W momencie prywatyzowania szkół i transportu publicznego ważniejsze jest sprawne adresowanie pomocy, a nie szczodre rozdawnictwo.
Najsłabszym argumentem – zdaniem Allison – jest ratowanie ludzkiej kreatywności przed zawodami, które są powtarzalne, nużące i proste. Proces stawania się ekspertem w jakiejś dziedzinie wymaga skupienia i lat pracy – kłania się teoria 10 000 godzin doświadczenia. Być może dzisiejszym pokoleniom brakuje wytrwałości, ale po co od razu dawać z tego powodu miesięczną pensję. Poza tym ludzie – gdy dostaną więcej czasu wolnego – zajmą się oglądaniem telewizji i graniem, ewentualnie spożywaniem napojów wyskokowych (czy paleniem zielska – w niektórych stanach).
Kolejne kraje, prowincje, miasta, a nawet firmy planują przeprowadzać eksperymenty z dochodem podstawowym, wybierając grupy beneficjentów i obserwując ich zachowanie, tymczasem już w latach 70-tych badania na grupie weteranów wojennych pokazały ubytek chęci do pracy. Dochód podstawowy może mieć katastrofalny wpływ dla światowej gospodarki, gdy młodzi ludzie zostaną malarzami i poetami w wieku 20-tu lat, zamiast – po latach ciężkiej, codziennej pracy przejść na wcześniejszą emeryturę – w wieku 60-ciu lat – i zająć się pielęgnacją hobby.
Ostatecznie Allison dopatruje się w uniwersalnym dochodzie podstawowym czystego populizmu gospodarczego. Ludzie, którzy mają problem z rosnącą polaryzacją społeczeństw, brakiem pracy czy rozpadem więzi wspólnotowej chcą w ten sposób wymóc na władzy nienależące się im przychody. Wejście do portfela rządzących już nigdy nie odbuduje prawdziwej ludzkiej kreatywności – przedsiębiorczości. Zamiast rozwoju czeka nas trwanie w stagnacji. Na szczęście, powołując się na badania sondażowe, idea dochodu podstawowego trafia na opór społeczeństw. W czerwcu Szwajcarzy będą mieli szanse wypowiedzieć się w referendum, czy chcą podejmować działania legislacyjne w kierunku dochodu od państwa. Allison żywi nadzieję, że inicjatywa upadnie.
Jestem więcej niż zadowolony z artykułu Allison Schrager. Człowiek łatwo popada w szukanie łatwych rozwiązań gdy skupi się zbytnio na jednostronnej narracji. Robotyzacja – brak pracy – dochód podstawowy. Ten schemat wygląda zbyt dobrze, żeby mógł być łatwo wdrażalny. Artykuł Allison Schrager to jeszcze nie kubeł zimnej wody, raczej dzwonek ostrzegawczy. Można w łatwy sposób obalić zarzuty autorki i zasypać ją odpowiednimi statystykami. To proste rozwiązanie, ale dyskusja pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami powinna być pełniejsza. Możecie mnie trzymać za słowo, że temat dochodu podstawowego będzie jeszcze gościć na moim blogu.
Polecam mój najnowszy artykuł, zbyt obszerny jak na formę bloga, opublikowany w Medium Publicznym, na temat automatyzacji pracy.
Komentarze
Prześlij komentarz