Alibaba: Jack Ma i holding około 40 rozbójników

Chiński lider handlu online wykłada 15 miliardów dolarów na badania i rozwój.

W ramach projektu DAMO Academy, Alibaba ma zamiar dofinansować powstanie sieci placówek badawczo-rozwojowych na całym świecie. Jest to śmiały krok, który ma przekształcić chińskiego giganta branży e-commerce, w spółkę pokroju Google’a. Pomysł polega na reinwestowaniu części zysków, podobnie jak robi to koncern z Mountain View, który wykorzystuje przychody z reklam i wyszukiwarki, aby zainwestować skromną ich część w nowe produkty i usługi o dużym potencjalnie zysku w przyszłości (albo przynajmniej tak robił, zanim nie pojawiła się Ruth Porat).

Akademia DAMO, czyli Discovery, Adventure, Momentum i Outlook (a więc: Odkrycie, Przygoda, Rozmach i Perspektywy), otworzy się w siedmiu lokalizacjach: Pekinie oraz Hangzhou (siedziba Alibaby) w Chinach, Singapurze, Moskwie, Tel Avivie oraz Seattle i San Mateo (Dolina Krzemowa) w Stanach Zjednoczonych.

Na potrzeby DAMO powstała już rada doradców naukowych, zrzeszająca specjalistów chińskich i zagranicznych, pokroju byłej szefowej Microsoft Research, Jeanette Wing. Akademia będzie zatrudniać naukowców jako oficjalnych pracowników Alibaby. Z początkiem przyszłego roku ma ruszyć rekrutacja stu osób do pierwszej zagranicznej placówki w Singapurze.

Pierwotnym celem nowych ośrodków B&R będzie opracowywanie rozwiązań wspierających sztuczną inteligencję, jak uczenie maszynowe czy przetwarzanie języka naturalnego. W zapisach proponowanych projektów pojawia się też mglista wizja budowy komputerów kwantowych oraz zaawansowanych badań genetycznych.

To co odróżnia Alibabę od pozostałych gigantów chińskiego rynku, to skupienie na rynku lokalnym. Stąd pomysł na otwarcie oddziałów R&D w Hangzhou, Pekinie czy Singapurze. Bezapelacyjny lider rynku przeglądarek – Baidu, od lat korzysta z ośrodka naukowego w Dolinie Krzemowej. Największy holding medialny - Tencent - ma zamiar uruchomić laboratorium badań nad sztuczną inteligencją w Seattle. Z kolei chiński pogromca Ubera, Didi, chce zbudować podobną placówkę – zajmująca się udoskonalaniem samochodów autonomicznych - pod nosem Google’a, w Mountain View.

Oczywiście placówki DAMO w Seattle, Dolinie Krzemowej czy Tel Avivie odzwierciedlają potrzebę bycia w miejscu, gdzie rodzą się nowe technologie i trzymania przysłowiowej „ręki na pulsie”. Nie bez znaczenia jest też łatwa dostępność do najnowszych wynalazków konkurentów oraz możliwość pokupowania utalentowanych pracowników.

Ofensywa Alibaby jest koniecznością. Nie chodzi tylko o zmianę postrzegania spółki, która może się – na pierwszy rzut oka - kojarzyć z platformą handlową w internecie. Korporacja z Hangzhou już od jakiegoś czasu podąża ścieżką wytyczoną przez Amazon, Microsoft, Facebooka czy Google’a, starając się łączyć w sobie najlepsze cechy wymienionych konkurentów.

Początkowo korporacja Jacka Ma zajmowała się wymianą handlową pomiędzy podmiotami biznesowymi. Jednak obecna struktura odzwierciedla kompleksowość działania Alibaby, który łączy w sobie użyteczność kilku znanych serwisów jednocześnie. W ramach konsorcjum można wymienić:
AutoNavi (GoogleMaps) – mapy i nawigacja;
Alipay (PayPal) – płatności online;
Aliyun (Amazon Web Services) – usługi w chmurze, znane też jako Alibaba Cloud;
AliExpress, Tmall (Amazon) – handel detaliczny;
Taobao (eBay) – serwis aukcyjny;
Aliyun AppStore (Google Play, Apple AppStore)sklep z aplikacjami;
Laiwang (WhatsApp) – obsługa wiadomości;
Aliyun OS (Android, iOS) – system operacyjny;
Youku Tudou (Netflix) - streaming filmów;
Xiami (Spotify) – streaming muzyki;
Weibo (Twitter) – mikroblogi;
Alibaba Picture (20th Century Fox) – studio filmowe;
Juhuasuan (Groupon) – handel grupowy;
Kuaide (Uber) – przewozy osób;
Kanbox (Dropbox) przechowywanie danych w chmurze;
InTime (Tesco) – sieć sklepów detalicznych;
Alisports – prawa do transmisji wydarzeń sportowych;
Ali Health – usługi medyczne, handel lekami;

Powyższa lista - nie wyczerpująca całości zjawiska, jakim jest Alibaba – dobrze obrazuje rozmach korporacji Jacka Ma. Krok w kierunku badań i rozwoju jest zatem naturalną konsekwencją podobnych decyzji, podjętych przez głównych konkurentów spółki z Doliny Krzemowej. Jest to też poważny krok do globalnej ekspansji marki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook