Jak pomóc milionerom osaczonym przez Państwo

Co tu ukrywać, prawda jest taka, że bycie milionerem nie jest łatwe. Nie tylko trzeba ciągle szukać okazji inwestycyjnych, dzięki którym podwyższy się wartość majątku, to jeszcze niezbędne jest oglądanie się na zachłannego fiskusa, chcącego nakładać daniny na najbogatszych. Jak choćby w Polsce, w przypadku projektu podatku solidarnościowego (dla przypomnienia: 4% zysków powyżej miliona złotych).

W niektórych sytuacjach można liczyć na wsparcie uczynnych dziennikarzy, którzy – jak w przypadku Gazety Wyborczej – próbowali wykazać, że podatek solidarnościowy wcale nie dotknie najbogatszych, ale przede wszystkim uderzy w klasę średnią, a więc drobnych przedsiębiorców, zmuszając ich do oddania skarbówce pieniędzy, zamiast przeznaczyć je na inwestycje czy podniesienie płac.

Powyższy sposób brania w obronę milionerów wydaje się odważny, ale też ryzykowny. Sami czytelnicy - w komentarzach pod tekstem - wytknęli autorom brak znajomości podstawowych pojęć ekonomicznych (zysk, przychody, środki na inwestycje, koszty, poziom dochodów klasy średniej).

Zamiast bronić spraw przegranych, czyli budowania oburzenia społecznego na państwo ściągające z milionerów dodatkowe podatki, lepiej pokazać rozwiązania realne.

Jeszcze rok temu - przy okazji rozliczania się z fiskusem – sugerowałem, że warto przy planowaniu wakacji odwiedzić kilka miejsc – zwanych rajami podatkowymi, aby rozeznać się w panujących tam warunkach dla kontynuowania działalności gospodarczej (Subiektywny przewodnik po rajach podatkowych).

Jednak trzeba od razu dodać, że od tamtego czasu klimat wokół rajów podatkowych nieco się pogorszył, i czepliwe organy podatkowe węszą przy podejrzanych zagranicznych transferach gotówkowych. Czas więc na plan B.

Zamiast się użerać ze wścibskim fiskusem może od razu podjąć odważny krok i zaopatrzyć się w paszport kraju, który w sposób bardziej życiowy traktuje biznesmenów i posiadaczy majątków. Albo nawet – po co się ograniczać? – w kilka paszportów.

Powiem od razu, że koszty całej operacji nie są małe, ale dla osoby, która posiada już klika domów, własny odrzutowiec oraz jacht, nie powinien on być przeszkodą. Poza tym jak uczą na warsztatach sprzedażowych, koszt jest w tym wypadku inwestycją w przyszłość, i powinniśmy na niego patrzeć z punktu widzenia przyszłych korzyści i – słowo klucz – bezpieczeństwa osobistego.

Szukanie bezpieczeństwa, tak właśnie o kolekcjonowaniu egzotycznych paszportów mówi Christian Kalin, szef firmy doradczej Henley & Partners, specjalizującej się w obsłudze najbogatszej klienteli.

Trzeba od razu powiedzieć, że ubieganie się o obce obywatelstwo jest zazwyczaj procedurą czasochłonną i wymaga spełnienia kilku dodatkowych warunków. Jednak pan Kalin zauważa, że istnieje też grupa krajów – dokładnie dziesięć, które wydają paszporty w zamian za okazanie odpowiedniej ilości gotówki, najlepiej w formie inwestycji bezpośredniej. Co ważne osiem z nich to uznawane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy centra finansowe.

Listę przyjaznych dla bogaczy destynacji otwiera Austria, Cypr oraz Malta. W pierwszym przypadku trzeba zainwestować ponad 23 miliony dolarów, w drugim blisko 2,5 miliona, a w trzecim nico powyżej miliona. Wszystkie trzy kraje szczycą się stabilnymi warunkami gospodarczymi, a ich paszporty są uznawane za dokumenty niemal żelazne. Niestety za przywileje trzeba płacić. Poza samymi inwestycjami nowi obywatele muszą się liczyć z niemałymi stawkami podatkowymi (od  12% do 28% w przypadku dochodów kapitałowych oraz od 12,5% do nawet 28% przy prowadzeniu działalności gospodarczej).

Oczywiście istnieją też opcje tańsze, choć nie są one już tak stabilne i poważane. Za inwestycję bezpośrednią rzędu 100 000 do 250 000 dolarów można się stać obywatelem Antigua i Barbudy, Saint Lucii, Dominiki czy Vanuatu. Na otarcie łez, że nasz paszport nie jest najważniejszym papierem na świecie, większość państw zwalnia swoich obywateli z konieczności płacenia podatków od zysków kapitałowych, a niektóre – Antigua oraz Vanuatu – także od prowadzenia działalności gospodarczej.

Nie wiem, czy kolekcjonowanie paszportów stanie się wkrótce nową modą wśród najzamożniejszych Ziemian. Zwolennicy teorii neoliberalnej twierdzą, że przyciskanie bogatych podatkami jest przeciw skuteczne, gdyż mogą oni łatwo uciec ze swoim majątkiem do innego kraju. Nie sposób stać z boku i biernie przyglądać się bezdusznej machinie państwowej, która próbuje podciąć skrzydła najbardziej rzutkiej grupie społecznej. Trzeba dać tym ludziom nadzieję i wskazać kierunek działania. Bez nich wszystko przepadnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook