Reklama cyfrowa wygrywa z tradycyjną
Amerykański rynek
reklamowy od czasu Wielkiej Recesji wyszedł na prostą i może się poszczycić
średnim wzrostem – dane z ostatnich 5-ciu lat - na poziomie 7%. Warto zwrócić uwagę, że rozwój całej branży był spowodowany znaczącym wzrostem znaczenia reklamy
cyfrowej.
Podczas gdy Google i
Facebook przyciągały coraz więcej reklamodawców, media tradycyjne – prasa, radia i telewizja – otrzymywały coraz mniej środków. Jeszcze w zeszłym roku można było zanotować minimalną przewagę mediów tradycyjnych, pozyskały one blisko 115
miliardów dolarów, o 6 miliardów więcej niż cyfrowe.
W tym roku czeka nas
przełom.
Według szacunków eMarcetera – branżowego serwisu sektora
reklamowego - tegoroczne wydatki
reklamodawców w mediach cyfrowych po raz pierwszy w historii prześcigną media
tradycyjne. Przy prognozowanych nakładach
240 miliardów dolarów, cyfrowe spółki powinny zatrzymać około 130 miliardów.
W kolejnych latach
przewaga mediów cyfrowych ma już tylko rosnąc.
Największym
beneficjentem zmian będzie Google, który już dziś kontroluje 38% wydatków na
reklamę cyfrową. Oraz drugi na liście Facebook, który ma 22% udziałów.
Pozostali gracze pełnią raczej rolę statystów: Amazon 7%, Microsoft (liczony z
LinkedIn) 4%, Verizon 3,5%.
Nad powyższymi danymi warto się na chwilę zatrzymać. Dzięki
nim widać wyraźnie proces konsolidacji
sektora reklamowego pod wpływem spółek technologicznych. Google i Facebook mają łącznie 60% udziałów
w rynku reklam cyfrowych. Jest to niemal
1/3 udziałów w całej branży. Rola Facebooka i Google’a – wraz z rozwojem
technologicznym – będzie rosnąć. Pozycja mediów tradycyjnych – spadać.
Dochody z reklam jest
postawą bytu mediów. W momencie gdy przestały być one własnością milionerów-filantropów
lub prywatna inicjatywą zapaleńców, a zaczęły mierzyć się z „niewidzialną” ręką
rynku – czyli po polsku: uległy konieczności zarabiania na siebie - walka o
uwagę odbiorcy i każdego dolara z reklam stała się codzienną koniecznością. Niestety,
wraz z pojawieniem się rygorystycznych
inwestorów, zniknął pluralizm, poszerzona dyskusja, czy wyważone opinie.
Nie będę się rozpisywał, jak bardzo - w ostatnich
dziesięcioleciach - media tradycyjne,
pod presją nowych właścicieli, straciły swoja wiarygodność, stając się częścią
machiny lobbingowej, podporządkowanej interesom inwestorów. Rachunek zysków
i strat, cięcie kosztów, bilansowanie działalności, były ważniejsze niż
dostarczanie rzetelnej informacji. Rzetelność pracy dziennikarzy jest oceniana
bardzo nisko (bardziej wierzymy tekstowi opublikowanemu w sieci przez
znajomego, niż artykułowi prasowemu). Tradycyjne
media nie są w stanie ochronić klientów przed fakenewsami, zalewającymi eter.
Dziś odbiorcy są na
Youtube’ie, Facebooku czy Instagramie. Reklamodawcy
mają świadomość, że wraz ze spadkiem zainteresowania prasą, radiem i
telewizją, nie warto umieszczać w tych mediach spotów. To jeszcze bardziej
pogorszy ich pozycję, obetnie kadry, sprowadzi do drugorzędnej roli.
Czy są jakieś dobre
wiadomości?
Komentujący raport eMarketera, Kurt Wagner z portalu Recode,
twierdzi, że są dwa podmioty, które mogą
zakłócić obecne trendy.
Pierwszy to Amazon.
Spółka Jeffa Bezosa pojawiła się na rynku reklam dopiero w 2015 roku, a już
udało jej się dojść do 7% udziałów. Specjaliści, obserwujący rynkowe tendencje,
podejrzewają, że Amazon na szansę na dołączanie do duetu Facebook – Google. W
sumie jest to marna pociecha. Będziemy mieli szerszy oligopol. Triumwirat.
Drugi to regulator
rynku. Jeśli się objawi. W co należy wątpić. Póki co – mimo turbulencji
wokół Facebooka (afera z Cambridge Analytica, rosyjskich reklam, przesłuchań
Zuckerberga przed Kongresem), reklamodawcy nadal w niego wierzą. Pozostaje mieć
nadzieję, że kropla drąży skałę. Popularność portalu w Stanach Zjednoczonych
spada. Użytkownicy kasują konta.
Komentarze
Prześlij komentarz