Ranking uczelni biznesowych w USA

Większość rankingów szkół biznesu wygrywa Harvard bądź Stanford. Nie ma w tym nic dziwnego, ich absolwenci domagają się większych wynagrodzeń, jednocześnie czerpią korzyści z potężnej sieci wsparcia byłych studentów.

Tymczasem zestawienie uczelni biznesowych znajdujące się w raporcie firmy finansowej M7 - specjalizującej się w pożyczkach studenckich – wywraca dotychczasowe rankingi do góry nogami.
Podstawowa różnica w metodologii firmy M7 Finance polega na skupieniu się wyłącznie na średniej zdolności studenta do spłacenia typowego kredytu studenckiego, zaciągniętego w celu ukończenia programu studiów biznesowych. W ten sposób szkołom biznesowym zostały przydzielone pozycje ratingowe, podobne do sposobu oceny obligacji.

Na czele, jako jedyna z notą A+, znalazła się Brigham Young’s Marriot School, której zadłużenie oceniono jako „skromne”, zaś zestawienie zamknęły Pepperdine oraz Thunderbird School of Global Managemenet, osiągając najniższy możliwy rating B, oznaczający dług – „wymagający”. Harvard i Stanford z notą A-, najczęstszą w zestawieniu – oznaczającą dług „dający się udźwignąć”, znalazły się w środku stawki.

M7 Finance postanowiła jednak pogłębić badania wprowadzając dwie zmienne i na ich podstawie przeszacować dostępne programy nauczania w szkołach biznesowych.

1) Wskaźnik dźwigni, oznacza średnie zadłużenie absolwenta, podzielone przez przeciętne wynagrodzenie w pierwszej pracy (z premią). Im mniejszy wskaźnik, tym łatwiej spłacić zadłużenie z pierwszej pracy po studiach.
Na pierwszym miejscu znalazł się  Uniwersytet Wisconsin ze wskaźnikiem 0,21. Następne są – wspomniane już - Brigham Young (0,25) oraz Uniwersytet stanu Waszyngton (0,32). Berkeley plasuje się na miejscu szóstym (0,48), Harvard jest dziewiąty (0,53), a Stanford – czternasty (0,58).

2) Wskaźnik pokrycia długu, który określa zdolność do wypełnienia rocznych zobowiązań dłużnych. Obliczono go dzieląc średnią płacę początkową (z premią) przez przewidywane roczne koszty z tytułu obsługi długu. Niższy poziom wskaźnika, oznacza większe roczne obciążenia długiem. Najlepsze uczelnie mają wielkość wskaźnika: Wisconsin (34,7), Brigham (28) i Waszyngton (22). 

Do szkół biznesowych, w które najmocniej obciążają absolwentów finansujących studia kredytem należą: Uniwersytet Carlson z Minnesoty (blisko 118 000 dolarów), Uniwersytet Wirginii (blisko 103 tysiące USD) i MIT (100 512 $). Dla Stanforda średni poziom zadłużenia wynosi prawie 80 tysięcy dolarów, zaś Harvarda – niecałe 74 tysiące. Dla porównania: w przypadku Wisconsin (22 410 USD), Brigham (28 000 USD) i Waszyngton (39 000 dolarów).

Z kolei ranking uczelni ze względu na średnią wielkość zarobków w pierwszej pracy po studniach (z premią) wygląda już standardowo. Otwiera go Harvard (ponad 138 000) przed Stanfordem (137 500) i Sloan Institute (MIT) - 137 000. Tylko, że zwycięzcy rankingu M7 Finance wcale nie prezentują się wiele gorzej: Wisconsin ponad 109 000 USD, Brigham ponad 110 000 USD i Waszyngton - blisko 118 000 USD. 

Oczywiście zarobki absolwentów szkół biznesowych szybko pną się w górę i większość ze studentów bez trudu spłaca pożyczkę, a różnice w kolejnych latach pracy mogą przemawiać za Harvardem czy Stanfordem. Jednak osłabiający się rynek pracy, oferujący coraz mniej etatów, powoduje, że studenci powinni brać pod uwagę koszty spłaty długu.
Największe marki spośród uczelni premiują ponadprzeciętnymi zarobkami, ale poziom kosztów obsługi długu może skłaniać do wyboru tańszej opcji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook