Zapomnij o BRIC. Teraz jest PIMMICK
Magazyn Fortune szumnie ogłasza koniec ery państw BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny). Cztery gigantyczne gospodarki zostały połączone przez bank Goldman Sachs pod koniec 2001 w raporcie wskazującym właśnie je, jako perspektywiczne i dające szansę na ponadprzeciętne zyski w nadchodzących latach. Analizy Goldmana zaowocowały miliardami dolarów wydanymi przez korporacje na inwestycje, przeprojektowanie strategii produkcyjnych i marketingowych oraz przemyślenie nowych tras dla łańcuchów dostaw. Można śmiało powiedzieć, że raport przenicówał mapę globalnego biznesu - udział czterech wspomnianych państw w światowej gospodarce wzrósł z 8% w 2001 do 19% w 2015 (w 2010 roku do BRIC dodano S – jako Afrykę Południową).
Jednak nic nie trwa wiecznie. Chiny zwalniają swoje tempo rozwoju do marnych 7,4% PKB rocznie. Brazylia zmaga się ze stagnacją. Załamanie się cen surowców (przed wszystkim ropy), nieczysty konflikt z Ukrainą oraz sankcje Zachodu zepchną rosyjska gospodarkę w wieloletnią recesję. Być może niektórzy załamali by ręce i podjęli próby wspomagania zagrożonych gospodarek, ale po co?
Jest już gotowy nowy ranking państw pretendujących do roli nowych silników napędowych globalnej gospodarki. Tym razem jest ich siedem: PIMMICK.
(I) Indie. Jedyne państwo starego BRIC’a, które wykorzystało swój potencjał. Wraz z wyborem Narendra Modiego na premiera i spodziewanego sukcesu jego partii Bharatiya Janata w wyborach lokalnych, Indie czeka liberalizacja prawa pracy i ustaw dotyczących środowiska naturalnego. Analitycy wskazują, że przeprogramowanie polityki fiskalnej da szansę na pozyskanie niezbędnych inwestorów w sektorach: wytwórczym, ubezpieczeniowym, obronnym i kolejowym.
(I) Indonezja. Bogate złoża gazu oraz ropy będą dostępne dla inwestorów dzięki działaniom administracji nowego prezydenta Joko Widodo. Ograniczenia w subsydiach paliw ma skutkować wolnymi środkami na rozbudowę infrastruktury i wzrostem wydatków na edukację – co poprawi produktywność pracowników. Gwałtownie rozwijająca się klasa średnia da podstawy dla rozwoju rynku.
(M) Malezja. Premier Najib Razak planuje wprowadzenie 6% podatku od dóbr i usług, aby poprawić sytuację fiskalną rządu oraz ograniczyć dotowanie paliw. Rozważane są poważne ulgi podatkowe dla zagranicznych inwestorów, jak również wsparcie krajowymi środkami infrastruktury, edukacji i sektora zdrowia.
(M) Meksyk. To co planowane w Indonezji i Malezji w Meksyku jest wdrażane od 2012 roku, czyli od wygranych wyborów przez prezydenta Enrique Peña Nieto. Wraz z tegorocznymi wyborami oczekuje się dalszych ułatwień, szczególnie dla chętnych w inwestycje w sektor energetyczny. Nie bez znaczenia dla meksykańskiej gospodarki jest bliskość USA i przenoszenie amerykańskich fabryk na jej terytorium.
(C) Kolumbia. Zakłada się osiągnięcie pokoju pomiędzy władzą, reprezentowaną przez prezydenta Juana Manuela Santosa i lewicową partyzantką spod znaku FARC. To zdarzenie bezpośrednio przełoży się na dynamiczne zmiany w zakresie uporządkowania praw i umożliwi realizację polityki rolnej.
(K) Kenia. Przy zwalniającej gospodarce Ameryki Południowej i wstrząsanej atakami terrorystycznymi Nigerii, Kenia wydaje się mieć świetlaną przyszłość. Reformy prezydenta Uhuru Kenyatta wzięły na cel rozwój sektora energetycznego oraz krajową infrastrukturę. Dodatkowo wzmocnienie pozycji banku centralnego Kenii, dzięki wdrożeniu rozwiązań podpowiadanych przez MFW, daje szansę na stabilizację waluty oraz trzymanie inflacji pod kontrolą.
A teraz największa niespodzianka – (P) Polska! Uznawana za kraj, który osiągnął najwięcej w całej Europie na przestrzeni ostatnich lat. Wspierany przez stabilną koalicję rząd przeprowadził szereg wymaganych reform, mających na celu rozwój infrastruktury i budowanie zachęt dla inwestorów. Wyróżnia się potencjał sektora obronnego i energetycznego.
Można się nie zgadzać z ocenami analityków Goldman Sachs, ale magazyn Fortune to opiniotwórcze czasopismo. Boom, który ogarnął gospodarki BRIC jest bezsporny. Jeśli teraz kapitał zainteresuje się nową siódemką, powinniśmy się cieszyć dobrą perspektywą Polski na następne przynajmniej 10 lat.
Komentarze
Prześlij komentarz