Chińskie robotnice zmienią świat

Strajki i niepokoje pracownicze pochłaniają chińską gospodarkę. Powodem jest spowolnienie światowej gospodarki, które zmniejszyło popyt na chińską produkcję. Właściciele fabryk coraz częściej zalegają z wypłatami. Zmiany demograficzne powodują kurczenie się zasobów siły roboczej, która na dodatek jest coraz bardziej świadoma swojej wartości i potrafi się zorganizować poprzez media społecznościowe. Do tej pory wentylem bezpieczeństwa były oficjalne związki zawodowe, najczęściej powiązane z zarządami przedsiębiorstw, które wchłaniały protestujących, ale potrafiły ich zneutralizować. Największa procentowy udział ilość strajków - 40% z 1171 - od połowy 2011 do końca 2013 roku miały zakłady przemysłu wytwórczego. Właśnie w nich najszybciej rosła liczba zatrudnianych kobiet.
Pracownice chińskich fabryk są często postrzegane jako uległe i łatwe do zarządzania. Opuszczają domy na prowincji jako nastolatki, aby polepszyć swoje życie, a trafiają do okręgów przemysłowych, gdzie czeka na nie niemal niewolnicza praca, w fatalnych warunkach. Na dodatek zarabiają tylko 75% płacy mężczyzn.
Obecnie sprawy zaczynają się powoli zmieniać. Kobiety stają się ważna grupą w najnowszej fali niezadowolenia, gdyż wyparły z rynku mężczyzn w wielu gałęziach gospodarki (z powodu już wspomnianych niższych gaż). Na przykład w prowincji Shenzhen udział kobiet w ogólne liczbie robotników sięga 53,2% (wzrósł w ciągu ostatnich pięciu lat z poziomu 37,9%). Pracownice nie boją się wystąpić w obronie swoich praw, negocjują lepsze warunki pracy z pracodawcami. Nie cofają się przed strajkowaniem i często są zatrzymywane przez policję za “sabotowanie produkcji i działalności fabryki”. Jednak ich siłę i determinację dostrzegli związkowi aktywiści. Okazuje się, że pracownice w ramach fabryki są zżyte, potrafią się zorganizować i wspierać w walce o poprawę egzystencji - nie tylko wyższe płace, ale o szacunek pracodawców.
Lokalne organizacje pozarządowe, które wspierają strajkujących, również przeżywają błyskawiczny rozwój. Starają się uświadamiać robotników co do przysługujących im praw, pomagają w organizacji protestów oraz zapewniają pomoc prawną. Według pracowników NGOsów kobiety, w odróżnieniu od mężczyzn, są bardziej empatyczne, wyrozumiałe i powściągliwe w swoich żądaniach. Jednak dzięki licznym treningom - zapewnianym przez związkowych aktywistów - potrafią być twardym i nieustępliwym negocjatorem. Przeciętna protestująca chińska robotnica, to kobieta o wykształceniu podstawowym, pochodząca z obszarów rolniczych, w wielu 30 do 40 lat, zamężna. Większe życiowe doświadczenie sprawia, że pracownice chętniej się organizują w związki zawodowe.
Początkowo zastraszanie - przez właścicieli i administrację fabryk - hamowało akcje protestacyjne. Często z braku chęci do negocjacji sięgano po aparat przymusu i siły policyjne. Jednak nerwowe akcje fabrykantów odsłoniły ich strach przed strajkującymi, świadomymi swoich praw pracowniczych. Dało to siłę protestującym i przezwyciężyło ich lęk przed utratą pracy. Strajkujący, aby zyskać na sile, organizują w zakładach niezależne od zarządu związki pracownicze. Coraz częstsze przykłady fabryk, których pracownicy zyskali wyższe pensje lub ubezpieczenia społeczne, powoduje, że buntują się następne. W zakładach, gdzie się udało wywalczyć spełnienie pierwszych żądań, pojawiają się kolejne - obejmujące zapłatę za nadgodziny, poprawę warunków pracy czy płatne urlopy.

Nie można jednak powiedzieć, żeby sytuacja strajkujących była do końca komfortowa. Kolejne żądania podwyższające koszty pracy, powodują dużą nerwowość właścicieli. Ponieważ protestujących chroni jedynie kolektyw zakładu, a nie prawo związkowe, często dochodzi do rozbijania struktur strajkowych poprzez zwalnianie przywódców lub przenoszenie ich do innych fabryk. Tam zaś podlegają izolacji od reszty załogi lub, szykanowani, zmuszani do odejścia. W takiej sytuacji, aby dalej angażować się w ruch związkowy zasilają organizacje wspierające strajkujących, przekazując kolejnym swoje doświadczenia i wiedzę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook