Kanały na życzenie w Kanadzie

Poczynając od marca 2016, Kanadyjczycy będą mieli unikalną szansę, by do podstawowego pakietu oferowanego przez operatorów telewizyjnych dobierać sobie tylko te programy, które chcą oglądać. Tak postanowiła Kanadyjska Komisja Radiowo-Telewizyjna. Istnieje duża szansa, że kosmiczne ceny abonamentów telewizyjnych zaczną spadać. Skończy się sytuacja gdy klient ma kilkaset kanałów, a faktycznie skupia uwagę na kilkunastu, płacąc za wszystkie. Jest ponadto szansa dla innych krajów, aby podejrzeć kanadyjskie rozwiązanie i spróbować implementacji u siebie.

Oczywiście operatorzy bronią obecnego układu, argumentując, że arbitralna decyzja Komisji spowoduje spadek dochodów, co pociągnie za sobą nieuniknione zwolnienia. Łatwo jednak zauważyć, że pomysł z obcięciem etatów był by klasycznym strzeleniem sobie w kolano. Wszak wiadomo, nie od dziś, że każdy bezrobotny marzy o opłacaniu abonamentu telewizyjnego.

Jednak, żeby nie było, że jest tak kolorowo.
Kanadyjska komisja postawiła kilka warunków, które pachną trochę Orwellem. Przede wszystkim wprowadzono pakiet podstawowy, obowiązkowy jak słynna wuzetka z kawą. Za - bagatela - 25 dolarów miesięcznie będzie go musiała oferować kablówka i skorzystać z niego chętny na dobieranie sobie samemu programów. W skład zestawu podstawowego wejdą telewizje lokalne oraz kanały amerykańskie dostępne z powietrza za darmo. Dodatkowo - co już jest czystym kuriozum - do pakietu będą dodane programy wskazane przez Komisję, wybrane na zasadzie interesu publicznego.
Pozostaje mieć nadzieję, że komisja uznała seriale “House of Cards” i “Grę o tron” jako niezbędne dla każdego Kanadyjczyka.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook