Chiny się dzielą...
Jakiś czas temu pisałem o coraz silniejszym chińskim ruchu związkowym, który zdobywa popularność i rośnie w siłę, przekształcając fabryki i budując świadomość robotników.
Tym razem warto spojrzeć na podziały ideologiczne, które generuje chińskie bogactwo.
Według naukowców z MIT, bardziej rozwinięte i, co za tym idzie, bogatsze prowincje chińskie stają się bardziej liberalne w stosunku do biedniejszych obszarów wiejskich.
Oczywiste jest, że wraz ze wzrostem bogactwa i dzięki otwarciu na świat zewnętrzny, ludzie zamożni chcą mieć więcej praw. Chińczycy, którzy osiągnęli już pewien stopień dochodów, że można ich uznać za klasę średnią, przejawiają tendencje charakterystyczne dla swojej warstwy społecznej na całym świecie. Pragną więcej wolności, reform rynkowych, wolności seksualnej, dostępu do nowoczesnej edukacji oraz zmian na rzecz demokracji konstytucyjnej.
Ich dążenia stoją w jawnej opozycji do wartości wyznawanych przez chińskich konserwatystów, ceniących sobie nacjonalizm, wyższość państwa nad jednostką oraz wartości konfucjańskie. Ci tradycjonaliści zagubieni w szybkich zmianach, które dotykają Chiny, wyrażają wsparcie dla ideologii socjalistycznej i gospodarki centralnie sterowanej.
Mapa podziału na liberałów i konserwatystów przypomina nieco sytuację w Stanach Zjednoczonych. Centrum kraju, mniej zurbanizowane, należy do społeczeństwa umiarkowanego i tradycjonalistycznego. Bogatsze, silnie miejskie obszary wzdłuż wybrzeża są w większości liberalne.
Pekin nie zgadza się z sugerowaną przez badanie tezą, o istnieniu podziału ideologicznego. Raport MIT trafił na listy cenzury, a oficjalne media go skrytykowały, jako nierzetelny i jątrzący.
Zamożność jest cechą ulotną, więc bogaci dążą do zabezpieczenia w postaci własności prywatnej. To prowadzi do poczucia odrębności i indywidualności. Wraz ze wzrostem bogactwa rośnie potrzeba samostanowienia i chęć posiadania wpływu na kształt otaczającego świata. Rośnie potrzeba wolności, sprawiedliwości oraz demokracji. Taką drogę, w skrócie, przeszła cywilizacja zachodnia. Nawet bez silnego katalizatora w postaci bodźców zewnętrznych, Chiny czeka podobny scenariusz. Pytanie jak na dążenia części wyemancypowanego społeczeństwa spojrzy chińska partia.
Komentarze
Prześlij komentarz