Dzieci Wolnego Wybiegu
Kilkanaście dni temu, w pięknym miasteczku Silver Spring, w stanie Maryland, dwójka rodzeństwa: chłopiec – lat 10 i dziewczynka – lat 6, zostali zatrzymani przez policję za samotny powrót z parku do domu w niedzielne popołudnie. Zajście miało miejsce o godzinie 17-ej. Dwójka podejrzanych była przetrzymywana w samochodzie do godziny 19, i mimo bliskości ich domu – 3 przecznice – została odwieziona do oddalonego o 15 kilometrów Centrum Kryzysowego. W tym czasie nikt nie powiadomił rodziców, ani nie pozwolił dzieciom się z nimi skontaktować. O 20 rodzicom dzieci – państwu Meitiv – udało się uchylić dozór kuratoryjny i już po 22 cała rodzina szczęśliwie wróciła do domu.
Dzieci państwa Meitiv są już bezpieczne w domu, ale rodzina czeka na orzeczenie od Urzędu Ochrony Dzieci (Child Protective Services), co do ich dalszego losu. Czy rodzice są winni zaniedbania? Dopuścili się w opiece nad dziećmi rażącego nadużycia?
Nie, ich przestępstwo polega na zaufaniu do dzieci, w czasach gdy przestępczość w USA jest najniższa od 50 lat, a okolice w których mieszkają, zostały uznane – co za ironia – „Najbardziej Zadbanym Przedmieściem Ameryki” (i nie chodzi,tu tylko o równo wystrzyżone trawniki i wypielęgnowane rabaty kwiatów).
Państwo Meitiv są Rodzicami Wolnego Wybiegu, wyznają idee, że dzisiejsze dzieci zasługują na tyle samo niezależności, co my – gdy cieszyliśmy się naszym dzieciństwem. Niestety ich zachowanie odbiega od dominującego obecnie wzorca rodziców – wiecznych opiekunów, którzy stoją na straży swoich pociech dniem i nocą, aby je chronić od najgorszego.
Wydaje się, kluczem do zrozumienia całego wydarzenia jest słowo „najgorsze”. Ludzie, a w szczególności rodzice (skoro skupiamy się na wychowaniu dzieci) są niezwykle kreatywni, w wymyślaniu negatywnych scenariuszy. Jeśli zostawimy 10-cio letnie dziecko same w domu i pójdziemy na zakupy do najbliższego sklepu, to z pewnością: a) wybuchnie pożar, b) włamie się złodziej, c) latorośl się udławi, d) wszystkie powyższe.
Rodzice wyszkoleni do wyobrażania sobie najgorszych tragedii dotykających ich pociechy stają się nazbyt opiekuńczy. Całkiem niedawno słychać było głosy, aby dzieci na placach zabaw bawiły się w kaskach podobnych rowerowym, żeby uniknąć urazów przy upadkach.
W USA działa ruch Dzieci Wolnego Wybiegu (Free Range Kids), który głosi dobrą nowinę – „Nasze dzieci nie są w ciągłym niebezpieczeństwie”.
Komentarze
Prześlij komentarz