Tantiemy do powtórnego przeliczenia

Muzycy, których utwory można usłyszeć w ramach serwisów Pandora bądź Spotify, skarżą się na rażąco niskie dochody z tytułu tantiem. Mimo, że ich piosenki są odtwarzane miliony razy, na konta wpływają nieznaczne sumy.
Niektórzy twórcy jak Taylor Swift usunęli cały katalog ze Spotify w zeszłym roku. Jaz Z poszedł krok dalej i otworzył swoją wersję serwisu muzycznego – Tindal, gdzie można pobrać piosenki jego i zaprzyjaźnionych z nim muzyków w lepszej jakości, ale za dwukrotnie większe pieniądze, niż życzy sobie konkurencja. Ogólnie rzecz biorąc Tindal jest ciekawym krokiem, w którym jedni dopatrują się skoku na kasę Jaya-Z i kolegów, a inni szansę na nowe rozdanie w branży muzycznej.
Wróćmy jednak do tantiemów. Muzycy, których utwory można pobrać i odsłuchać dzięki internetowym platformom muzycznym, są niezadowoleni z polityki wypłacania ich udziałów w zyskach. Często porównuje się obecne, skromne wypłaty do olbrzymich pieniędzy płaconych przez starodawne rozgłośnie radiowe. Problem jednak leży w skali działalności.
Pojedyncza piosenka wysłuchana w usłudze Spotify czy Pandora, dociera do jednego słuchacza. Jednorazowe odtworzenie utworu w radiu osiąga dużo szerszą rzeszę słuchaczy, zależnie od rzeczywistej słuchalności stacji. Na przykład w złotej erze radia, wystarczyło, aby jedna z popularniejszych nowojorskich rozgłośni szesnastokrotnie odtworzyła piosenkę, aby uznać, że dotarła ona do uszu miliona ludzi (co uznawano za próg i uznawano utwór za hit).
Rozbieżności pomiędzy dawnymi i obecnymi czasami są istotne, gdyż przedstawiciele władz USA rozważają zmiany systemowe w licencjonowaniu muzyki. Być może pod wpływem lamentu rozżalonych twórców oraz firm wydawniczych, uchyleniu ulegną zasady rządzące amerykańskim rynkiem muzycznym od 1940 roku. Dziś przesłuchiwani przed senacką komisją artyści żalą się, milionowe internetowe audytorium, nie przekłada się na podobne jak w przeszłości dochody.
Specjaliści w dziedzinie praw autorskich argumentują, że nie da się utożsamić miliona dotarć do słuchaczy w erze radia do miliona odsłuchań utworu w czasach cyfrowej dystrybucji muzyki. Jakiekolwiek proste porównania nie wchodzą tu w grę. Przy dawnym systemie dystrybucji utworów poprzez stacje radiowe i obecnej intensywności ich odsłuchiwania okazałoby się, że słuchacze byli nastawieni na kontakt z piosenką po wielokroć bardziej niż w dzisiejszych czasach ma to miejsce.
Nawet przychylni zazwyczaj twórcom producenci muzyczni uważają, że cała afera z pomysłem na nowe zasady wyliczania tantiem bierze się z błędów obliczeniowych zrobionych przez rozżalonych na muzyczne serwisy internetowe artystów.

Przyszłość pokaże, jak silną pozycję mają w dzisiejszych czasach muzycy i kompozytorzy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook