Nowy chiński "Wielki Mur" z piasku
Liderzy państw Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) zwrócili się w trybie nadzwyczajnym do władz Chin, aby zaprzestały one ekspansji poprzez budowę sztucznych wysp w rejonie Morza Południowochińskiego, co może zagrozić pokojowi, bezpieczeństwu i stabilności w regionie.
Jest to wyjątkowo gwałtowna reakcja 10-ciu krajów, które zazwyczaj starają się nie wchodzić w drogę potężnemu sąsiadowi, na zjawisko które można nazwać chińskim “Wielkim Murem” z piasku. W podobnym tonie wypowiada się dowódca floty pacyficznej USA, admirał Harry Harris, opisujący postępowanie Chin, jako “wzór zachowań prowokacyjnych”, mający na celu uderzyć w interesy mniejszych państw Morza Południowochińskiego.
Nie wydaje się, aby owe pogróżki mogły zatrzymać chińską ekspansję. Budowa sztucznych wysp współgra z chińską polityką wzmacniania roszczeń terytorialnych i morskich. Szczególnie, że dotyczy ona bogatych w zasoby naturalne obszarów w pobliżu Spartly Islands. Działanie takie może jednak mieć tragiczne w skutkach konsekwencje dla środowiska naturalnego, a konkretnie bogatych łowisk.
Spartly Islands, archipelag ponad 120 wysp w południowej części Morza Południowochińskiego, od dawna jest przedmiotem sporu terytorialnego pomiędzy Chinami, Tajwanem, Filipinami, Malezją, Brunei i Wietnamem. Obszar 240 tysięcy kilometrów kwadratowych jest nie tylko ważnym szlakiem handlowym, decyduje także o 10% światowego rybołówstwa. Warto również wspomnieć o potencjalnym bogactwie pod ziemią, w postaci zasobów gazu ziemnego i ropy o nieoszacowanej jeszcze - z powodu braku porozumienia między krajami - wartości.
Chiny stosunkowo późno, bo dopiero na początku lat 80-tych XX wieku włączyły się do walki o prawa do wysp, dlatego obszary będące w ich posiadaniu nie stanowią większej wartości (część z nich nie jest nawet z definicji wyspami, gdyż znikają one wraz z wysokimi przypływami). Tworzenie i rozbudowa istniejących wysp jest atrakcyjną opcją, aby umocnić swoje prawa do spornego archipelagu.
Konwencja Narodów Zjednoczonych na temat Prawa Mórz (UNCLOS), która ma za zadanie rozstrzygnąć obecny spór terytorialny ostro rysuje granicę pomiędzy wyspami naturalnymi i sztucznymi. Państwa mogą zbudować sobie wyspę, ale prawo stanowi jasno, że takie sztuczne twory nie mają statusu prawdziwej wyspy. Oznacza to, że nie przynależą im wody terytorialne, a ich obecność nie determinuje granic morskich.
Chiny bronią swojej działalności jako korzystnej dla regionu. Sugerują, że nowe obiekty mogą posłużyć jako bazy wypadowe dla jednostek ratowniczych, w tym podatnym na wypadki morskie obszarze. Dodatkowo nowe wyspy mogą się przydać jako punkty postojowe na ważnym i uczęszczanym szlaku handlowym. Chińczycy atakują pozostałych uczestników sporu, że Ci “rozbudowują” swoje wyspy w podobny sposób.
Będące z Chinami w sporze państwa uważają, że wykorzystanie w ten sposób sztucznych wysp jedynie legitymizuje chińską obecność w regionie oraz zachęci do budowy następnych “instalacji”.
Chińczycy kontratakują uczestników sporu argumentami, że Ci “rozbudowują” swoje wyspy w podobny sposób. Jest to prawda, ale chińska działalność ma niespotykaną skalę. Według dowódcy floty USA nowe wyspy stanowią dwukrotnie większy obszar, niż obecna powierzchnia 12 największych wysp archipelagu.
Spór Spartly Island przypomina incydent między walczącymi o miedzę. Niby każdy z uczestników podpisał deklarację o chęci rozwiązania sprawy polubownie przed szerszym gronem międzynarodowym, ale w skrytości - jeśli tylko może - przesuwa sporne granice o centymetr, albo dwa. Jednak konsekwencje dla ekosystemu Morza Południowochińskiego mogą być tragiczne w skutkach. Prace melioracyjne naruszają kruchą równowagę biologiczną, uderzając w główne źródło rentowności rybołówstwa - rafę koralową. Bez tego wrażliwego elementu zagrożone będzie źródło pożywienia dla setek milionów ludzi mieszkających w regionie.
Komentarze
Prześlij komentarz