Rynek usług medycznych (amerykański)

Rynek cyfrowego zdrowia to jeden z najgorętszych obecnie sektorów branży medycznej. Jego wartość w 2014 roku oszacowano na ponad 4 miliardy dolarów. Powstają setki startupów, a fundusze inwestycyjne są gotowe - na wyścigi - pożyczać im pieniądze na rozwój w przemyśle urządzeń medycznych, działach biotechnologii czy oprogramowania diagnostycznego. Dzięki szerokiemu zainteresowaniu, ponad 250 firm sektora podniosło swoją wycenę powyżej 2 milionów dolarów.

Istnieją dwa sprzyjające czynniki. Pierwszym jest rozwój smartfonów i innych urządzeń noszonych (wearables) jak zegarki czy opaski. Drugim - ustawa regulująca obrót danymi na temat zdrowia dla celów leczniczych i komercyjnych, która promuje wykorzystanie nowinek technologicznych w branży medycznej, zmieniając sposób w jaki pacjenci i firmy ubezpieczeniowe płacą za usługi opieki zdrowotnej.

Rynek noszonej elektroniki użytkowej przeżywa gwałtowne ożywienie, chociaż wkroczenie na niego giganta jak Apple (ze swoim zegarkiem) może utrudnić wejście mniejszym konkurentom i przetrwanie obecnym graczom. Wydaje się, że zamiast konkurować na gadżety, mądrzejszym posunięciem jest zdobycie pozycji w sektorze zarządzania danymi dotyczącymi zdrowia.

Inwestorzy również poczuli delikatną zmianę rozłożenia akcentów w tym sektorze. Kilka spółek postanowiło wyjść z fazy startupów i pokazać się szerszej publiczności. Spośród ostatnio debiutujących na rynku akcji, popularnością cieszyły się walory Mindbody (oprogramowanie dla siłowni i studia jogi) oraz Mediadata (cloud computing dla danych klinicznych). Wprawdzie rynek giełdowy czeka z utęsknieniem na firmę Jawbone producenta noszonych urządzeń fitnessowych czy Proteusa który specjalizuje się w dostarczaniu sensorów ruchu do tego typu gadżetów, ale są to raczej wyjątki od reguły.

Wraz ze wejściem w życie wymienionej już wyżej ustawy, zmieniło się podejście ubezpieczycieli, którzy zamiast tylko finansowania szpitalom procedur medycznych, wolą płacić za obiecane - i zrealizowane - wyniki zdrowotne pacjenta. To powoduje, że szpitale musiały znaleźć sposoby, na przewidzenie, które z ich procedur doprowadziły do sukcesu, a które nie. Lekarze mieli skalkulować ryzyko podejmowane względem pacjenta i wycenić odpowiednio usługę. W ten sposób otworzyła się nisza rynkowa dla firm technologicznych potrafiących wykorzystać dane medyczne. Dostawcy oprogramowania do zbierania i analizowania danych zdrowotnych pacjentów rosną w siłę i stają się coraz bardziej wszechstronni. Ich rozwiązania stają się kluczowe dla działalności szpitali. Teraz tego typu startupy są postrzegane jako przyszłość branży i stanowią łakomy kąsek dla inwestorów giełdowych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook