Obraz rynku pracy zdalnej w USA
Amerykańskie Biuro Statystyki Pracy opublikowało raport dotyczący czasu pracy. Wynika z niego, że wraz ze wzrostem elastycznego podejścia do pracy, gospodarki opartej na pracy kontraktorów oraz upowszechnieniu się wideokonferencji, część pracowników nie musi się nawet pojawiać w siedzibie firmy. Analizy wykazują, że w 2014 roku 23% zatrudnionych spędzało cały dzień lub znaczną jego część pracując z domu.
Zagłębiając się w szczegóły raportu, badacze odkryli, że pracę poza siedzibą firmy są objęte 39% osób spośród zatrudnionych z wykształceniem licencjata, 17,5% - pracowników z wykształceniem magisterskim oraz 13,5% – z wykształceniem średnim. Pomimo, że nastąpił znaczny wzrost osób z wykształceniem licencjata, które nie pojawiają się w biurze, to ogólna liczba ludzi pracujących z domu się zmniejszyła.
Osoby zatrudnione w siedzibie firmy, spędzają w pracy standardowo około ośmiu godzin dziennie. Zatrudnieni w domu jeszcze w 2005 pracowali średnio 2 godziny i 18 minut dziennie. Zeszłoroczne dane mówią o wzroście do 3 godzin i 6-ciu minut.
Niektóre z tych zmian są z prawdopodobnie związane z częstszym zatrudnianiem niezależnych kontraktorów. Jednak pojawia się też spora liczba osób, które chcą dzielić czas pomiędzy obowiązki domowe i dorywczą pracę dla firmy. Praca z domu wybierają kobiety, chcące wrócić na rynek pracy po okresie macierzyństwa. Dla części z nich, przyczyną jest potrzeba podreperowania domowego budżetu.
Warto zwrócić uwagę, że pomimo zeszłorocznego wahnięcia w ilości osób pracujących zdalnie, trend jest trwały – coraz większa część pracy jest wykonywana z domu. Pozytywy elastycznego zatrudnienia, dzięki któremu można samemu dostosować godziny pracy, wiążą się z niskim statusem stanowiska i kiepskimi wynagrodzeniami.
Osoby zatrudnione w domu, w niewielki wymiarze czasu, wykonując jedynie czynności niskopłatne. Bez codziennego kontaktu osobami pracującymi w biurze, nie mają szans na awans lub podwyżkę wynagrodzenia.
Komentarze
Prześlij komentarz