Chińskie misie
Wiem, że z naszej żabiej perspektywy, to co się dzieje na drugiej półkuli stanowi temat drugorzędny, chyba że w pekińskim zoo urodzi się dwugłowa panda.
Tymczasem świat finansów nie żyje kłopotami Grecji i strefy Euro, ale silną przeceną chińskiej giełdy. Od szczytów z połowy czerwca indeksy tamtejszych giełd osunęły się już o 30%, zrównując się z poziomami kwietniowymi. Pierwotne spadki można było uważać za korektę, która – swoją drogą – należała się rozgrzanemu rynkowi. Tyle że zarówno skala zjawiska, jak również długość jego trwania zmusza do niepokoju.
Władze największej fabryki świata już od początku roku zachęcały swoich obywateli, aby lokowali pieniądze w akcjach spółek rodzimych oraz tych notowanych w Hong Kongu. Presja była bardzo silna, chciano w ten sposób oderwać inwestorów od rynku nieruchomości, który przeżywał swoją zadyszkę.
Wiadomo nie od dziś, że gdy państwo zaczyna mieszać w tak delikatnej materii jak oszczędności obywateli, szybko wszystkim zrzedną miny. Oto co chińskie władze i regulatorzy rynku zafundowali swoim inwestorom w ciągu ostatnich tygodni.
25-ego czerwca chiński bank centralny obniża o 0,25 punkta stopy procentowe oraz zmniejsza zalecany poziom rezerw banków komercyjnych udzielających pożyczek przedsiębiorstwom.
Dwa dni później regulator rynku giełdowego pozwala funduszom emerytalnym na przekroczenie 30% progu inwestycji w akcje nowych przedsiębiorstw.
Lipiec otwiera się zaleceniem regulatora rynku papierów wartościowych do rozluźnienia zasad handlowania akcjami za pożyczone pieniądze. Chodzi o obniżenie marż i wydłużenie terminu spłaty zaciągniętej pożyczki.
Już dwa dni później, 3-ego lipca, bank centralny rzuca na rynek równowartość 40 miliardów dolarów, które - jako półroczny kredyt - są skierowane do banków państwowych, w celu wspierania słabszych sektorów gospodarki.
Już następnego dnia, 21 największych chińskich domów maklerskich uzgadnia powstanie – kosztem 19,3 miliarda dolarów – specjalnego funduszu blue-chipów, którego zadaniem jest ustabilizowanie rynku oraz ograniczenie wyprzedaży akcji liderów giełdy.
5-ego lipca, 28-iem przedsiębiorstw planujących wejście na giełdę, ogłasza wycofanie swoich ofert i zwrot pieniędzy inwestorom. Tego samego dnia bank centralny ogłasza zastrzyk finansowy (w nieujawnionej wysokości), mający na celu wsparcie państwowego regulatora rynku giełdowego (China Securities Finance Corp) w wypłacaniu marż dla brokerów.
Jeszcze na początku weekendu zarządzający największymi funduszami wzajemnego inwestowania ogłaszają, że wesprą swoje organizacje prywatnymi pieniędzmi.
Dziś bank centralny podwyższył swoją ofertę kredytową dla CSFC wzmacniając ją pożyczkami międzybankowymi i emisją obligacji, aby tylko nadal wspierać finansowanie i akcje kredytowe brokerów.
Starania rządu i branży finansowej pokazują, jak ważną rolę dla utrzymania reputacji kierownictwa partii odgrywa zapewnienie stabilizacji rynkom kapitałowym. Tu nie chodzi już poziomy indeksów, ale o uratowanie oszczędności milionów obywateli, którzy ulegli namowie aparat państwowego i zainwestowali na giełdzie. Działania są jednak chaotyczne, a niektóre z nich dolewają oliwy do ognia. Dziś połowa spółek z giełdy szanghajskiej zawiesiła swoje notowania. Tymczasem brutalne interwencje rządu, banku centralnego oraz instytucji, mających regulować sprawność działania sektora giełdowego, na dobre odstraszają inwestorów zagranicznych, którzy mogliby pełnić rolę stabilizatorów.
Komentarze
Prześlij komentarz