O klasie średniej
Klasa średnia jest najważniejszą siłą w społeczeństwie kapitalistycznym i demokratycznym. Posiada stosunkowo niewielkie majątki oraz oszczędności, ale to dzięki jej stabilnej pracy możliwe jest sprawne działanie mechanizmów rynkowych i politycznych.
W Stanach Zjednoczonych klasa średnia jest obiektem umizgów Demokratów oraz Republikanów. Oba bloki polityczne wiedzą doskonale, że zrównoważona i bezpieczna finansowo grupa stanowi bardzo pożądany blok potencjalnych wyborców.
Tymczasem najnowsze badania Pew Research Center pokazują, jak mało wiadomo o najważniejszej grupie społecznej USA.
Przede wszystkim, niemal 90% Amerykanów uznaje siebie za klasę średnią, dzieląc się pomiędzy wyższą, niższą i właściwą. Sam fakt, że 9/10 społeczeństwa zalicza się najbardziej państwotwórczej grupy powinno budzić optymizm, jednak skala zjawiska wydaje się przytłaczająca, zważywszy jak wiele może dzielić wyższą klasę średnia od niższej.
Dużo gorzej obraz klasy średniej rysuje się pod względem finansowym. Mediana realnych dochodów amerykańskiego gospodarstwa domowego – co stanowi dobre przybliżenie pozycji finansowej grupy – znajduje się na tym samym poziomie co 25 lat temu. A nawet jest 1% niżej. Od 1989 zdarzyły się dwa szczyty. W 1999 (tuż przed wybuchem bańki internetowej) dochody klasy średniej sięgnęły rekordowego pułapu 56 895 dolarów rocznie. Tuż przed upadkiem Lehmanna, w 2007, dochód był równie wysoko i wynosił – 56 436 dolarów. To odpowiednio 9 i 8 procent więcej w stosunku do danych za 2013 rok (ostatnich dostępnych) – 51 939 dolarów dochodu rocznie. Klasa średnia popadła w rutynę, a to stawią ją w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Gwoli wyjaśnienia – w tym samym czasie, a więc w latach 1989 – 2013 – dochody 5% najbogatszych gospodarstw domowych powiększyło swe dochody z okolic 160 000 dolarów do blisko 200 000 dolarów rocznie.
Niektórzy uważają, że sytuacja klasy średniej w Ameryce jest jeszcze gorsza. Ekonomiści z Banku Rezerwy Federalne w St. Louis opublikowali niedawno badania wskazujące, że jeśli zdefiniować klasę średnią w oparciu o tradycyjne cechy takich gospodarstw domowych, to standardy życia owej grupy zmierzają w złym kierunku.
Analitycy banku zebrali odpowiedzi ankietowe i podzielili wyniki według kryteriów demograficznych, takich jak rasa, wiek oraz poziom wykształcenia, ale nie dochodów. W ten sposób obrazem standardowej klasy średniej jest rodzina, kierowana przez osobę (może być mężczyzna, ale też kobieta) około 40-to letnią, rasy białej lub azjatyckiej (o wykształceniu średnim) lub rasy czarnej czy latynoskiej (o wykształceniu licencjackim).
Następnie badacze sprawdzili, jak dochody i bogactwo gospodarstw domowych, które spełniają powyższe kryteria, rozwinęły się w czasie w analizach dokonywanych przez Fed co trzy lata. Okazało się, że zamiast linii płaskiej, mediana realnego dochodu gospodarstw domowych spadła o 16% do poziomu 45 248 dolarów, w stosunku do roku 1989, gdy wynosiła 54 000.
Wyniki badania zasadniczo nie mówią niczego nowego, czego by nie wiedziano wcześniej. Aby trzymać się standardów amerykańskiej klasy średniej, obywatele muszą pokonywać coraz większe przeszkody niż wcześniejsze pokolenia. Dzisiejsi licencjaci, z dużym prawdopodobieństwem, mają niższe dochody niż ich rodzice z wykształceniem średnim.
Ekonomista z MIT, David Autour, twierdzi, że w ostatnich dekadach amerykański rynek pracy staje się coraz bardziej wydrążony. Istnieje wiele miejsc pracy dla wysoko i nisko wykwalifikowanych pracowników, za to brakuje wakatów średniego poziomu w biurach, administracji czy na produkcji. Część z nich została zniesiona w ramach wycinania kierownictwa średniego szczebla – np. w erze reengineeringu, czy z powodu mechanizacji procesów produkcji.
Klasa średnia musi się sporo napracować, aby pozostać w miejscu, stagnacja oznacza cofanie się. Pozycja finansowa całej grupy pozostaje niezmienna od 25 lat, a to oznacza, że relatywnie traci ona na znaczeniu. Pomimo, że 90% Amerykanów uznaje się za klasę średnią, to ilość adekwatnych dla nich miejsc pracy zmniejsza się, skazując gorzej wykształconych na mniej płatne stanowiska. Klasa średnia jest podporą kapitalizmu i demokracji, jednak gdy miejsca pracy amerykańskiego społeczeństwa wędrują do krajów rozwijających się, pod znakiem zapytania staje sytuacja polityczna. Czyżby kapitaliści uznali, że istnieją lepsze konstrukty polityczne dla robienia interesu? Z pewnością łatwiej dogadać się z oligarchicznymi Chinami czy autorytarną Rosją.
Było by wielką nieodpowiedzialnością przeprowadzić rozwód demokracji i kapitalizmu poprzez eliminację klasy średniej.
Komentarze
Prześlij komentarz