Roboty a darwinizm
Naukowcy z Uniwersytetu Cambridge zaprojektowali robota (został nazwany robotem-matką), który nie tylko potrafi produkować boty (roboty-dzieci), ale jeszcze dokonuje selekcji naturalnej, aby zdecydować który z potomków zasługuje na dalszą reprodukcję.
Zespół badaczy, którym kieruje inżynier Fumiya Iida, postanowił wdrożyć podstawowe prawa Darwina, aby zdeterminować w ten sposób działanie robotów. Matka-robot, w kształcie ramienia, konstruuje pięć zestawów po dziesięć botów, z wykorzystaniem informacji z każdej kolejnej rundy budowania, aby stworzyć jeszcze lepsze boty. Po zmontowaniu każdej dziesiątki, matka ogląda swoje dzieła i sprawdza, który z botów najlepiej wykonuje powierzone mu zadania. Uznany za najbardziej odpowiadającego, jest następnie powielany w dziesięciu egzemplarzach.
Szef zespołu badawczego, pan Iida, tłumaczy, że naturalna selekcja jest prostym ciągiem zdarzeń polegającym na reprodukcji i ocenie przydatności, a potem kolejnej reprodukcji i kolejnej ocenie, i tak dalej. To samo zadanie wykonuje robot-matka, a naukowcy mogą w ten sposób obejrzeć, jak przebiega rozwój i zróżnicowanie gatunku (w tym wypadku – robotów).
Większość badań w dziedzinie robotyki ewolucyjnej odbywa się za pomocą symulacji. Komputerowi pozwala się na wirtualne tworzenie milionów sztucznych bytów, w celu polepszania ich w kolejnych fazach. Zespół z Cambridge chciał się dowiedzieć, czy symulowanie będzie się różnić od fizycznej produkcji. Wyniki eksperymentu wskazują, że takiej rozbieżności nie ma. Pozwolenie robotowi-matce na podejmowanie decyzji samemu, skutkuje produkcją bardziej udanych botów. To samo przewidywały symulacje.
Inżynier Iida jest zadowolony z efektów pracy. Ma nadzieje, że jego badania przyczynią się do znalezienia odpowiedzi na pytanie o biologiczne źródła inteligencji. Jak sam tłumaczy, roboty są maszynami, którym człowiek zleca masową produkcję, żmudną, monotonną i powtarzalną. Tymczasem jego zespół chce stworzyć robota zdolnego do innowacji i kreatywności, który masową produkcję zastąpi masową personalizacją.
Mam wrażenie, graniczące niemal z pewnością, że naukowcy zajmujący się zaawansowaną robotyką są osobami o bardzo małej wyobraźni. Każdemu, kto obejrzał choć kilka filmów science-fiction, powinien stanąć przed oczami obraz terminatora, który masowo depersonalizuje rodzaj ludzki.
Choć być może nie ma co popadać w panikę.
Badania zespołu z Cambridge, dają pogląd na sposób działania robotów w zależności od sposobu ich zdeterminowania. Ciekawi mnie raczej powód wyboru selekcji naturalnej, jako metody weryfikacyjnej. Nie przeczę, że nie ma ona swoje niezaprzeczalne osiągnięcia, wszak bez niej – człowiek nie stałby się panem Ziemii.
Jednak warto zwrócić uwagę, że od jakiegoś czasu ludzie, a szczególnie mieszkańcy świata zachodniego, wyznają inna religię, niż darwinizm. Jest nią humanizm. W ocenie przydatności człowieka czy dzieci nie kierujemy się już zdolnościami przetrwania, reprodukcji i rozwoju jednostki. W naszym kręgu kulturowym otaczamy opieką nieuleczalnie chorych, słabszych i starszych. Wspieramy medycyną osoby nie mogące posiadać potomstwa (to ostatnio modny temat w Polsce), choć z punktu widzenia darwinizmu, działamy wbrew naturze, która uznała, że dana pula genów nie powinna być powielana. To samo dotyczy leczenia ciężkich chorób czy szukania sposobów na przedłużenie ludzkiego życia. Humanizm każe nam doceniać każdą jednostkę. Z pewnego punktu widzenia staliśmy się słabi.
Tymczasem roboty, które mogą się reprodukować, uczymy bezwzględności. Liczą się tylko jednostki najlepiej przystosowane do dalszego przetrwania i efektywniejszej pracy. Ciekawy paradoks.
Komentarze
Prześlij komentarz