Google w reklamie
Google pokazywała wielokrotnie, że potrafi przemieszczać się bez trudu pomiędzy światem wirtualnym, a realnym. Najlepszym dowodem jest samojazd, który ma już za sobą lata testów, ale jego stworzenie nie byłoby możliwe, bez niezliczonej ilości danych zgromadzonych wcześniej na serwerach spółki. Gdyby nie zaawansowana technologia zbierania i przetwarzania danych Google nie miałby szans przetrwać i rozwijać się w skomplikowanym cyfrowym świecie, nie mówiąc już o przewodzeniu mu.
Tym razem firma, która dla wielu jest synonimem wyszukiwarki i reklamy internetowej, postanowiła - po raz kolejny - wykorzystać swoje doświadczenie i namieszać w świecie realnym. Jak donosi raport firmy Business Insider, Google instaluje billboardy w ruchliwych lokalizacjach Londynu, takich jak Waterloo Station, Euston Road i rondo Vauxhall. Wykorzystując swoje doświadczenie z branży internetowej oraz wsparcie technologiczne zależnego od siebie DoubleClicka, koncern ma zamiar serwować przechodniom reklamy zmieniające swoją treść w zależności od miejsca, czasu i zainteresowania odbiorców.
To może oznaczać poważny krok naprzód dla całej branży. Nie chodzi tylko o to, że Google byłby w stanie serwować spersonalizowane reklamy, bez używania ekranów komputerów czy smartfonów. Dawne, ale wciąż obowiązujące w świecie twórców reklam powiedzenie Dawida Ogilvy’ego “Połowa wydatków na reklamę, trafia do kosza, niestety trudno powiedzieć, która” straciło by na znaczeniu. Środki przekazu byłyby bardziej dopasowane do odbiorcy, koszty niższe, jedyny problem to bardziej osaczony konsument (ale tym chwilowo branża się nie zajmuje).
Inną ważną kwestią jest samo wyświetlanie przekazów reklamowych. Na obecnych bannerach, czy billboardach ekspozycja trwa pewien określony czas (np. tydzień). Wraz ze spersonalizowanym podejściem media reklamowe wyświetlałyby setki prekazów dziennie, w zależności od zainteresowań przechodniów. Jest to istotna zmiana dla domów mediowych, które pracowałyby w innym rygorze czasu, prowadząc dużo większą ilość projektów, o dużo większym rozproszeniu.
DoubleClick oraz Google zdają sobie sprawę, że potrzeba nowych wskaźników zaangażowania odbiorców reklam i metod zbierania danych o nich. W przeciwieństwie do reklam online nie działają przecież zwykłe zasady zauważ i kliknij. Testy reklam będą trwały przez cały listopad i będą wymagały współpracy Google’a z agencjami kreatywnymi i domami mediowymi. Równie istotne będzie działanie ukierunkowane na badanie percepcji klientów, aby sprawdzić skuteczność przekazu.
Bez poszerzonych badań nie ma możliwości, aby wykreować nową rzeczywistość rynkową znaną do tej pory tylko z filmów s-f, czyli reklam, zmieniające się wraz z każdym przechodniem. Tym niemniej przyszłość może być bliżej, niż myślimy.
Komentarze
Prześlij komentarz