Nierówne spowalnianie Chin

Spowalnianie wzrostu PKB w Chinach jest niezaprzeczalnym faktem. W zeszłym miesiącu, druga największa gospodarka świata raportowała wzrost w trzecim kwartale na poziomie 6,9% (najniższe wskazanie od 6-ciu lat).

Jednak skala spowolnienia nie dotyka wszystkich prowincji Państwa Środka w jednakowy sposób. Po rozbiciu danych na lokalne, rzeczywiście okazuje się, że 22 prowincje z 29 (w sumie jest 31, ale dwie jeszcze nie przesłały kompletu danych) notują gorszy wzrost gospodarczy od zeszłorocznego. Po bliższym przyjrzeniu wyników widać, że przemysłowa północ kraju cierpi, podczas gdy prowincje zachodnie i południowe kontynuują wzrosty, w niektórych przypadkach nawet dwucyfrowe. Przyczyny takiego stanu rzeczy upatruje się w kłopotach mocno zurbanizowanych, największych i najbardziej rozwiniętych miastach i węzłach przemysłowych, które nie mają już marginesu do łatwego rozwoju. Zaś prowincje południowe i zachodnie wciąż mocno subsydiowane pieniędzmi podatników, nadal podążają naturalną ścieżką wzrostu notując, jak w przypadku Chongqing 11%, dzięki byciu "bramą na zachód". Podobnie lepsze dane pokazują Zhejiang, Hebei, Guangdong, Yunnan i Guizhou. Na przeciwnym biegunie uwagę przyciąga Liaoning, serce przemysłu metalurgicznego i hutniczego, którego wzrost szacuje się na poziomie 2,7%.

Chiny zdają sobie sprawę, że utrzymanie wzrostu gospodarczego na historycznych poziomach jest niewykonalne. Władze obniżyły już oczekiwania dla swojego kolejnego planu pięcioletniego. Prezydent Xi Jinping zapewnia jednak, że roczny wzrost nowych pięciolatek będzie wyższy niż 6,5% - mimo, że sam w sobie imponujący - to jednak najniższy od końca lat 70-tych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook