Spowiedź bankiera

W 1922 roku, portugalski pisarz i poeta Fernando Pessoa wydał bardzo prawdziwą książkę, opisującą działanie ludzi zatrudnionych w instytucjach finansowych - “Bankier anarchista”.

Trzeba było czekać niemal wiek, aby ktoś znów powiedział kilka prawdziwych zdań na temat prezesów, ich pracy oraz niebotycznych zarobków. Co ciekawe ich autorem jest jeden z prezesów Deutsche Bank - John Cryan, który przyszedł do banku w lipcu, aby ratować giganta, mającego w trzecim kwartale 2015 aż 6 miliardów euro straty. Dodatkowo wskaźnik kosztów do dochodów, który powinien być na poziomie 65%, wynosi dla całej grupy 110%. Plany naprawcze skupiają się na: cięciu kosztów, niewypłacaniu dywidendy za bieżący rok oraz zwolnieniu 9000 etatów w latach 2016 - 2018.

W udzielonym wywiadzie prezes Cryan koncentruje się na kiepskim modelu wynagrodzeń bankowych. W jego opinii premie są wypłacane zbyt wcześnie, zanim praca zostanie zakończona i można ocenić przydatność danego projektu. Często więc kontrakty - wyglądające na lukratywne - rozsadzają bilans banku.

Kolejne kwestie poruszane przez prezesa Deutsche Banku dotyczą wysokości wynagrodzeń, które powinny podobno uzasadniać ryzyko podejmowanych decyzji lub ciężką pracę. John Cryan szczerze zauważa, że sam posiada pokaźną premię dołączoną do kontraktu, ale nie ma pojęcia czemu. Twierdzi, że nie pracuje wiele ciężej, ani lżej niż do tej pory, tylko z powodu tego że ktoś jest gotów do wynagrodzić bajecznym bonusem.
Dodaje też, że nie rozumie jak dodatkowy nadmiar bogactwa miałby wpływać motywacyjnie na ludzkie zachowanie i podejście do wykonywanej pracy.

Trzeba przyznać, że prezes Deutshe Banku wykazał się w swojej wypowiedzi dużym poziomem szczerości, nieczęstym u ludzi będących u steru firmy. Zazwyczaj mają się oni za magów, którym należy się sute wynagrodzenie, a nie skromnych urzędników wynajętych do naprawy instytucji.

Z drugiej strony przy obecnym stanie niemieckiego banku trudno będzie liczyć na sute bonusy. One się dopiero pojawią, gdy sytuacja się ustabilizuje. Ciekawe czy wówczas John Cryan będzie skory do równie szczerych wypowiedzi.

Thomas Piketty w książce "Kapitał w XXI wieku" pisał, że w ciągu ostatnich 35 lat utworzyła się merytokratyczna kasta najwyższej kadry zarządzającej. Ludzie, którzy sami decydując o swoich zarobkach, wynieśli je na niespotykane wcześniej poziomy. W niewytłumaczalny sposób udało im się przekonać właścicieli firm, że powinni dostawać nie tylko wysokie wynagrodzenia podstawowe, ale też premie oraz bogate pakiet opcji na akcje, aby dodatkowo zmotywować do lepszej pracy. Naukowcy, nie tylko ekonomiści, wiele razy poddawali w wątpliwość możliwość zarządzania zachowaniem ludzkim poprzez wysokie nagrody. Często okazywało się, że prezesi odchodzili ze swoimi wynagrodzeniami, mimo że nie wykonali planów, zostawiając koncerny w stanie gorszym niż zastali.
Słowa Johna Cryana dobrze oddają sytuację, w której fakt posiadania 30-krotnej pensji specjalisty (nie mówiąc o 100-u krotności zarobków pracownika liniowego) w żaden sposób nie motywuje do bardziej wydajnej pracy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook