Trzęsienie ziemi w indyjskich startup'ach

Wielu obserwatorów rynku startupów w Indiach ostrzegało, że buduje się na nim regularna bańka spekulacyjna, zwłaszcza, że wyceny niektórych projektów sięgały kosmosu.

W tym tygodniu dwa z bardziej znaczących przedsięwzięć, startup zamawiania posiłków - TinyOwl oraz wyszukiwarka restauracji Zomato, trafiły na czołówki mediów, bynajmniej nie z powodu swoich osiągnięć biznesowych. TinyOwl był krytykowany za zwolnienie ponad setki pracowników, którzy następnie przez dwa dni przetrzymywali w biurze współtwórcę projektu, Gaurava Choudhaty’ego. W przypadku Zomato, problemem okazał się ujawniony w prasie email założyciela, Deepindera Goyal’a, w którym przyznaje się do braku planów sprzedażowych na przyszłość.

Wspomniane powyżej incydenty w dużej mierze odkrywają gorzkie realia rynku startupów w Indiach, który do tej pory rozwijał się w cieniu miliardowych wycen i milionowych kolejnych rund dofinansowania (mowa o dolarach amerykańskich). Popłoch wywołany wśród inwestorów, może spowodować, że zaczną się oni baczniej przyglądać projektom, w których topią gotówkę. To z kolei pociągnie za sobą zniknięcie jeszcze kilku przedsięwzięć z szeroko rozumianego rynku e-commerce. Problem zacznie dotykać nie tylko podobnych do Zonato i TinyOwl starupów, ale również tych zajmujących się logistyką, płatnościami mobilnymi czy portfelami elektronicznymi.

Można śmiało powiedzieć, że rynek indyjski czeka spory wstrząs, a potem silna konsolidacja. Do tej pory zbyt wiele osób bez podstawowych znajomości rynku startupów otwierało swoje projekty, pomimo braku świadomości biznesowej, dojrzałości czy doświadczenia. Jeszcze większym zaskoczeniem był fakt, że sporej grupie z nich udało się przyciągnąć pokaźne fundusze początkowe czy pozyskać cenionych inwestorów strategicznych. Teraz kiedy euforia się ulatnia, przyjdzie czas na realną ocenę projektów. Sama idea startupu polega na obudowaniu pomysłu infrastrukturą informatyczną oraz marketingową w celu pełnego sprzedania, zanim gotowy produkt ujrzy światło dzienne. W prawdziwym świecie, aby firma działała - prócz pomysłu i finansowania - wymaga jeszcze konkretnego modelu biznesowego, sprawnego zarządzania czy struktury. Koniecznością jest generowanie przewidywalnych w przyszłości dochodów i realnych korzyści.

Oczywiście zamieszanie wśród indyjskich startupów nie będzie bezbolesne. Wielu inwestorów dołączyło się marząc o swoim jednorożcu, który przyniesie milionowe zyski i zapewni majątek do końca życia. Teraz przyjdzie smutna refleksja i pogodzenie się ze stratami. Z drugiej strony dla samego rynku startupów, może to być szansa. Niewątpliwie gospodarka indyjska ma duży potencjał i jest perspektywiczna. Sparzeni teraz inwestorzy podniosą standardy kontroli, co pociągnie za sobą lepsze przygotowanie projektów oraz przedsiębiorców.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook