Arabia Saudyjska kontra Iran (część 2)
Być może, aby dobrze zrozumieć istotę ostatnich zajść na linii Teheran – Rijad, trzeba poszukać odpowiedzi na pytanie, który odłam Islamu powinien dominować na Bliskim Wschodzie: szyici czy sunnici.
Historia podziału w łonie najmłodszej religii monoteistycznej sięga roku 632, daty śmierci Mahometa. Sukcesorzy proroka, próbowali rozstrzygnąć, kto powinien ponieść sztandar nowej wiary. Sunnici nalegali, aby u steru stanął najbardziej wykwalifikowany i mający posłuch przywódca. Szyici, zwani też partią Alego, woleli, aby kolejni władcy pochodzili z rodziny proroka. Według nich następcą miał być Ali, zięć Mahometa. Obie strony sięgnęły po argument siły. Najpierw, w roku 661, został skrytobójczo zamordowany Ali, a potem - w bitwie pod Karbalą (681) - sunnici rozgromili wojska szyitów, mordując wnuka Mahometa, Husajna.
Sunnici zdobyli władzę polityczną, a także utrwalili monopol religijny w całym świecie muzułmańskim. Obecnie stanowią 85% - 90% populacji wyznawców Islamu. Szyici stali się uciskaną mniejszością. Często odmawiano im uczestniczenia we władzach publicznych, nawet jeśli – tak jak w Bahrajnie - stanowili większość mieszkańców. Trauma Karbali i męczeńska śmierć Alego i Husajna, stała się - na wieki - fundamentem szyickiej odrębności religijnej.
Dziś obie regionalne potęgi: Iran i Arabia Saudyjska rozdrapują stare rany, aby zarysować wyraźniej linie podziału.
Arabia Saudyjska rozpoczęła swoją historia państwową w 1932 roku, od zjednoczenia i ustalenia monarchii absolutnej przez Abdela Aziza ibn Sauda. Za podstawę religijną kraju uznano wahabizm, nazwany od imienia XVIII wiecznego teologa, fundamentalistyczny odłam sunnicki, głoszący powrót do korzeni wiary, prostoty i surowości obyczajów.
Rewolucja irańska 1979. roku była prawdziwym wstrząsem dla świata arabskiego. Szyici powołali do życia teokrację, wykorzystując wielkość i potęgę Iranu. Od tamtego czasu ich siła i znaczenie w regionie rosło. Po upadku, po części sunnickiego, reżimu Saddama Husajna, poparli szyicką większość w celu przejęcia rządów. Obecnie Teheran wspiera nie tylko libański Hezbollah, palestyński Hamas, syryjski reżim Assada, ale także rebeliantów w Jemenie. Arabia Saudyjska czuje, że traci swój wpływ na Bliskim Wschodzie. Rewolucje w krajach muzułmańskich, zwane Arabskimi Wiosnami, też były inspirowane przez działaczy szyickich.
Jeszcze w na początku XXI wieku istniała spora nadzieja na reformy prawne i polityczne skostniałego państwa saudyjskiego. Król Abdullah był postrzegany jako stosunkowo liberalny władca, z którym będzie można negocjować w spornych kwestiach prawnych i społecznych.
Protesty z 2011 odbywające się pod hasłami Arabskiej Wiosny, nie przyniosły jednak spodziewanych zmian. Fale niezadowolenia przetaczające się przez kraje muzułmańskie, doprowadziły w kilku z nich do zmian - lub przynajmniej złagodzenia - autorytarnych reżimów. Władze w Rijadzie zareagowały histerycznie. Nastąpiła znaczna mobilizacja służb bezpieczeństwa, które uderzyły w aktywistów. Posypały się wyroki więzienia oraz kary chłosty. Reżim brutalnie tłumił wszelkie przejawy buntu, zrzucając winę na szyickich agitatorów i ich teherańskich mocodawców. Do więzienia trafił między innymi Namir-Al-Namir.
Nowe przepisy antyterrorystyczne wprowadzane w 2014, skutecznie ograniczają aktywność terrorystycznych propagatorów. Liczba egzekucji, aresztowań i publicznych chłost gwałtownie wzrosła. Rijad wyraźnie chce pokazać, że nie zawaha się użyć przemocy w zwalczaniu bojowników ISIS oraz Al-Kaidy. Sobotni stracenie Al-Nimira oraz jego domniemanych współpracowników wpisuje się w drastyczną politykę władz saudyjskich.
Wiele małych kroków na rzecz zniesienia segregacji religijnej i przywrócenia równych praw wszystkim wyznawcom Islamu, zostały zarzucone na rzecz stabilności wewnętrznej. Wprawdzie - w zeszłym roku - wprowadzono wyboru samorządowe, w których po raz pierwszy mogły głosować kobiety. Sam proces demokratyzacji jest czystą ułudą. Niezależni politycy nie mają w nim szans. Jedynie kandydaci, zatwierdzeni przez władze państwowe, mogą objąć stanowiska urzędnicze.
Metoda kija i marchewki, którą wybrała Arabia Saudyjska nie jest subtelna. Ci, którzy wesprą rodzinę królewską mogą liczyć na ułomną demokrację i posady. Buntowników – jak wspomniany już wielokrotnie Al-Nimir – czeka śmierć.
Myśląc jedynie o ugładzeniu sytuacji wewnętrznej dom Saudów nie dostrzegł, że daje odłamowi szyickiemu nowego męczennika, a Iranowi powód do otwartego przeciwstawienia się Arabii Saudyjskiej.
Komentarze
Prześlij komentarz