Jak kantują szkoły prawa

Jak podają amerykańskie media, w środowiskach prawniczych pojawiały się ostatnimi laty pogłoski, że niektóre szkoły prawa fałszują statystyki, dotyczące szansy na karierę oraz zarobków swoich absolwentów. Wszystko to po to, aby przyciągnąć większą ilość chętnych i podwyższać czesne. Do tej pory nikt nie przywiązywał większej wagi do powyższych zarzutów.

Tymczasem grupa absolwentów Szkoły Prawa im. Thomasa Jeffersona z San Diego już w 2011 roku złożyła pozew przeciwko swojej alma mater. Byli studenci oskarżają uczelnię o oszustwa, zaniedbania oraz naruszenie statusów stanowych poprzez manipulowanie statystykami, celowo podwyższającymi ilość osób, które znajdują pracę w krótkim czasie zaraz po studiach. Według skarżących szkoła reklamowała, że pracuje 60% absolwentów, podczas gdy w raportach, przygotowywanych dla władz stanowych, podawała 46%.

Do sądów trafiło kilkanaście podobnych pozwów absolwentów, którzy czują się poszkodowani przez własne uczelnie. Jednak sprawa szkoły Thomasa Jeffersona jest o tyle ważna, że Sąd Najwyższy San Diego oddalił kontrargumenty uczelni i skierował sprawę do rozpatrzenia w marcu.

Amerykański rynek prawny zmienia swoje oblicze. Tradycja przyjmowania absolwentów jako associate, powoli zmienia się w kierunku wynajmowania niezależnych kontraktorów. Oznacza to, że spory odsetek świeżo upieczonych prawników pozostaje formalnie bez pracy. Ogólnym problemem amerykańskiego systemu szkolenia, wielokrotnie podnoszonym w mediach, jest nadprodukcja prawników. Według danych za rok 2013 na ponad 44 tysiące absolwentów czekało zaledwie niespełna 21 tysięcy miejsc pracy. Tymczasem, mimo coraz gorszych perspektyw zawodowych, szkoły prawa przyciągają nowych studentów.

Wracając do przypadku szkoły Thomasa Jeffersona, komentatorzy są zgodni, że może być przełomowa. Udowodnienie uczelni, że manipulowała statystykami o zatrudnieniu i zarobkach absolwentów oraz uprawiała nieuczciwą strategię biznesową, będzie skutkować milionowymi odszkodowaniami na rzecz byłych i obecnych studentów. Ponadto należy się liczyć, ze wzmożoną kontrolą szkół prawa na szczeblu stanowym oraz federalnym.

Na szczęście podobna sytuacja nie będzie miała miejsca w Polsce. Nasze rodzime uczelnie mają w głębokim poważaniu co robią ich absolwenci i ile zarabiają. Teraz widać jak mądre było ich podejście do zagadnienia. Nikt nie będzie mógł oskarżyć szkoły wyższej czy uniwersytetu o manipulowanie statystykami i naciągnąć na milionowe odszkodowania.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook