Rynek przejęć wart 5 bilionów
W zeszłym roku ogólna wartość przejęć i łączenia się koncernów sięgnęła rekordowych 5 bilionów dolarów. To więcej o 1/3 w stosunku do zeszłego roku. Obecny wynik jest też lepszy od poprzedniego rekordu z 2007 roku o blisko 0,5 biliona dolarów.
Pomimo znaczącego wzrostu inwestycji na rynku azjatyckim, Stany Zjednoczone nadal skupiają gros pieniędzy przeznaczonych na zakup i przejęcia firm. W 2015 roku było to 49% (2,5 biliona dolarów) globalnej kwoty, w 2014 „tylko” 40%. Przewaga rynku amerykańskiego nad pozostałymi jest przygniatająca. Chiny przyciągnęły inwestycje warte 650 miliardów, a Wielka Brytania 450 miliardów dolarów.
Duży skok wartości rynku M&A zanotował region Azja-Pacyfik, po raz pierwszy przekraczając pułap 1 biliona dolarów, do poziomu 1,3 biliona, co stanowi wzrost o 0,5 biliona w stosunku do rekordowego, poprzedniego roku.
Kolejne rekordy padły pod względem ilości transakcji powyżej 10 miliardów (69 w 2015), oraz powyżej 50 miliardów (10).
Czołowymi sektorami, w których doszło do połączeń lub przejęć były: ochrona zdrowia (724 mld dolarów), technologie (715 mld) oraz rynek nieruchomości (464 mld).
Do przejęć, które najbardziej rozgrzały wyobraźnię inwestorów należało: kupno przez AN InBev SABMillera, za 117 miliardów dolarów (transakcja jest ciągle w toku, gdyż musi być zatwierdzona przez regulatorów rynku), sprzedaż EMC Dellowi za skromne 66 miliardów oraz koronne wykupienie Allergana przez Pfizera za 160 miliardów.
Duża ilość przejęć - a szczególnie mega fuzji - zastanawia, gdyż rzadko które przynoszą obiecane profity (szacuje się, że jedynie 25% transakcji osiąga założone cele finansowe). Niewątpliwie zaś największym wygranym są banki, które dostarczają gotówki pod wielkie transakcje. W zeszłym roku wygranym był Goldman Sachs, który wsparł przejęcia za 1,8 biliona dolarów, przed Morgan Stanley i JP Morgan po 1,5 biliona.
Jak wspomniałem już wcześniej, wielkie przejęcia działają na wyobraźnię. Jednak kwoty, przeznaczone na fuzje, rzadko kiedy przynoszą oczekiwany zwrot. Połączenie dwóch wielkich organizacji (jak dwaj producenci piwa AN InBev oraz SABMiller), zakłada obcięcie kosztów z powodu dublujących się stanowisk pracy (czy wręcz całych zakładów) oraz zwiększenie zysków do sumy poprzednich zysków obu koncernów. Otrzymujemy tak zwaną synergię, czyli sytuację gdy 2+2=5.
Każdy, kto skończył choć kilka klas szkoły podstawowej wie, że powyższa sytuacja z punktu widzenia matematyki jest niemożliwa. Tymczasem biznesmeni z godną podziwu konsekwencją próbują dowieść, że prosta matematyka w ekonomi działa na innych warunkach.
Sporadycznie się zdarza, aby udało się spełnić zakładane oszczędności w kosztach oraz podwyższenie zysków. Czasami problemem jest niemożność połączenia dwóch struktur o odmiennej kulturze biznesowej. Jeszcze częściej przejmujący, nie zawraca sobie głowy rozwiązaniami, które występują u przejmowanego podmiotu, wyrzucając wszystko do śmieci, niszcząc w ten sposób jakieś unikalne kompetencje czy przewagi posiadane przez wykupowaną organizację. Są sytuacje gdy po połączeniu dwóch struktur, które są oparte na dwóch rożnych modelach biznesowych nie udaje się stworzyć wspólnego pomysłu na działanie. W wielu przypadkach obserwuje się tak zwane wypieranie lepszego pieniądza przez gorszy, czyli przejmowanie mniej wartościowych nie nawyków organizacyjnych.
Oczywiście trudno zmierzyć nieudanie fuzji, w końcu powstają przecież olbrzymie koncerny, które - jak wiadomo – są zbyt duże by upaść.
Komentarze
Prześlij komentarz