Ufamy Google'owi, a i tak wolimy Facebooka
Według badań rynkowych Edelmana, aż 63% respondentów – 33 000 ankietowanych z 28 krajów – bardziej ufa wiadomościom dostarczanym przez Google’a, niż przez serwisy internetowe gazet. Jest to prawdziwy paradoks, gdyż Google nie tworzy przecież własnych doniesień, a jedynie agreguje informacje pobrane ze stron internetowych wydawnictw. Jedyne, w co ingeruje, to formatowanie nagłówków, aby były lepiej zoptymalizowane dla potrzeb wyszukiwarki internetowej - krótsze i zawierały więcej faktów (stąd prawdopodobnie zaufanie). Inne platformy prasowe – czy media społecznościowe, jak Facebook – chcą, aby ich wiadomości były bardziej otwarte na interpretację, komentarze, aby nie pozostawiały odbiorcy obojętnym.
Może właśnie dlatego Facebook tak bardzo stara się, aby strumień wiadomości od wydawców przechodził przez jego serwis, w czym wyraźnie wyprzedza Google’a.
Potwierdzały by to kolejne dane z raportu: 78% ludzi ufa informacjom udostępnionym przez znajomych, i to w stopniu dużo większym, niż gdyby wiadomości pochodziły od ekspertów (65%) i samych dziennikarzy (44%).
Brak zaufania do mediów, a raczej duża wiara w Google’a nie wynika koniecznie z jego rzetelności - jako agregatora i dostawcy wiadomości - ale szerzej, z zaufania do samej marki. W sondażu najbardziej renomowanych firm w 2015 roku, Google zajmował drugie miejsce, za BMW, a przed Disney’em, Apple’em czy Microsoftem.
Ponieważ jednak, jak wspomniałem powyżej Facebook stara się przekierować strumień informacji na linii wydawca – odbiorca, przez swój serwis, Google postanowił znaleźć inną metodę.
Wiadomo, że pisanie treściwych wiadomości w mediach społecznościowych jest trudne. Dlatego też firmy zatrudniają specjalistów, którzy potrafią obłaskawić kapryśne medium. I tu z pomocą przychodzi Google i jego nowo zarejestrowany patent.
Rewolucyjne rozwiązanie polega bezpośrednim dzieleniu się linkami z poczty elektronicznej na portalu społeczościowym. Proszę sobie wyobrazić, że znajomy przesyła maila z liniem do ciekawej książki, po kliknięciu na linka Google będzie podpowiadał sposób w jaki może być zredagowana wiadomość do opublikowania np. na Facebooku. Specjaliści z Google’a odkryli, że wymiana maili nie zawsze prowadzi do ożywionej dyskusji – tak jak post w przypadku mediów społecznościowych - dlatego próbują zagospodarować sam proces tworzenia wpisów.
Zgłoszenie patentu nie oznacza, że nowe udogodnienie szybko ujrzy światło dzienne.
Drodzy czytelnicy, sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy warto powierzyć pisanie postów automatowi?
Komentarze
Prześlij komentarz