Chiny odchodzą od węgla

Bez dwóch zdań, zarówno druga połowa zeszłego roku, jak i początek obecnego, jest bardzo trudnym okresem dla chińskiej gospodarki. Juan tonie powoli, mimo że rząd podtrzymuje jego wartość topiąc miliardy dolarów rezerw miesięcznie. Gospodarka spowalnia coraz wyraźniej. Prowincje bardziej nastawione na wydobycie surowców i przemysł hutniczy nie notują już wzrostu gospodarczego. Spadek popytu na produkty branży przemysłowej dołuje ceny surowców.

Chińskie władze centralne mają odważny plan, który ma zaradzić toczeniu się po równi pochyłej. Pomysł polega na szybkim przejściu od gospodarki inwestycyjnej, surowcowej na ekonomię konsumpcyjną, opartą na wzroście wydatków obywateli. Otwartym pozostaje pytanie, czy jest to możliwe do przyprowadzenia w krótkim czasie i ile pochłonie pieniędzy.

Chińskie firmy państwowe są uważane za wysoce nieefektywne. Głównym ich problemem jest model zarządzania i kontroli, zaczerpnięty bezpośrednio z podstaw działania chińskiego państwa, który uniemożliwia skuteczne i wydajne działanie przedsiębiorstwa. Jednym z wyjść, bardzo często stosowanym, jest konsolidacja spółek, aby uzyskać przynajmniej efekt skali. Trudno powiedzieć czy to skuteczna metoda, gdy łączy się ze sobą kilka nieefektywnych przedsiębiorstw w jedno, nie zmieniając stylu zarządzania. Obecna sytuacja w kopalniach węgla, sugeruje że nie.

Spadek popytu na chiński węgiel wyniósł w 2014 2,9%, a wstępne dane za 2015 mówią o 4%. To efekt spowolnienia głównych odbiorców surowca: przemysłu stalowego i cementowego. Przy ciągłym wzroście wydobycia i mimo otwarcia na eksport, sektor staje się nierentowny.
Rząd widzi nierównowagę, dlatego planuje wydać 4,6 miliarda dolarów na zamknięcie 4 300 małych kopalni, zmniejszenie wydobycia o 700 milionów ton (około 20%) i przeniesienie ponad miliona górników do innych działów gospodarki. Ma to być szansa na zbilansowanie popytu i podaży. Warto jeszcze dodać, że wszystko odbywa się w trosce o środowisko naturalne i ograniczenie emisji szkodliwych gazów do atmosfery.

Czy plany władz Państwa Środka mają szansę na realizację?
Eksperci są sceptyczni. Od pięciu lat trwa proces wygaszania kopalń. Mimo, że zamknięto już 7 000, na rynku pozostaje 11 000 czynnych zakładów. Kolejne cięcie o 39% może wydawać się posunięciem odważnym, ale program zamknięcia ma dotyczyć spółek małych, o ograniczonej zdolności produkcyjnej. Najlepszym przykładem jest skala planowanego spadku wydobycia o 20%. Tymczasem szacuje się, że Chiny produkują nadmiarowe 2 miliardy ton surowa rocznie (to około 2/5 całego wydobycia), a więc w wyniku kolejnej redukcji nierównowaga podaży zmaleje, ale nadal pozostanie luka, która będzie wynosić grubo ponad 1 miliard ton.
W całym procesie wygaszania kopalń nie widać czytelnego pomysłu na zagospodarowanie zwalnianych górników, a przyznam, że to mógłby być ciekawy wątek.

Powyższy wątek można zadedykować naszym władzom, które zwlekają z reformą sektora wydobywczego. Mam wrażenie, że gdyby udało się znaleźć pomysł, co zrobić z górnikami, którzy stracą pracę, już wcześniej przeprowadzono by restrukturyzację branży. To zasadniczo nie ma znaczenia, z jakiego źródła Polska uzyska energię elektryczną, czy będzie to atom, wiatr czy słońce.
Główną kwestią jest co zrobić z ponad 100 000 górników, zakładam bowiem, że jakaś część kopalń zostanie, a więc problem ponownego znalezienia pracy nie dotyczy wszystkich zatrudnionych.
Alternatywne źródła pozyskiwani energii nie są w stanie zaabsorbować tak dużej liczby zwalnianych, a to oznacza że rząd powinien wykreować sporo nowych miejsc pracy. Tylko gdzie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook