Nowy rodzaj kierowcy - nowe wyzwania

Rozwoju technologicznego nie da się zatrzymać decyzją parlamentu, ani ruchami luddycznymi. Konsekwencje społeczne wywołane kurczeniem się rynku pracy to poważne wyzwania przyszłości. W świecie postępu mikroekonomia – wynalazcy i przedsiębiorcy – jest odpowiedzialna za stawianie kroku naprzód. Państwa i instytucje międzynarodowe – jako przedstawiciele makroekonomii – muszą się dostosowywać do tempa zmian.

Reuters poinformował w połowie lutego, że - US National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA) – służba odpowiedzialna za bezpieczeństwo poruszania się po amerykańskich drogach, rozważa dopuszczenie samojazdów Google’a jako samodzielnych kierowców.

Do tej pory samojazdy, które testował Google, mogły się poruszać po amerykańskich szosach jedynie w sytuacji gdy miały kierowcę. Na prośbę działu projektowania pojazdów autonomicznych, NHTSA przychyliła się punktu widzenia naukowców i postanowiła dopuścić samojazd jako legalnego kierowcę. To istotna decyzja nie tylko dla producentów autonomicznych samochodów, ale i wyjaśnienie jak przepisy o ruchu drogowym będą interpretowane w przyszłości.

Sekretarz transportu Anthony Foxx podczas targów w Detroit, w styczniu tego roku, ogłosił, że rząd planuje opracować krajową politykę dotyczącą samojazdów (SDV – Self Driving Vehicles) w ciągu najbliższego półrocza. Jednocześnie oznajmił, że administracja prezydenta Obamy przeznaczy 4 miliardy dolarów, w ciągu najbliższej dekady, na wspieranie innowacji producentów pojazdów autonomiczny w celu przygotowania ich do poruszania się po drogach. Wtórował mu wówczas szef NHTSA, oświadczając, że jego agencja zaktualizuje swoją politykę przyznawania uprawnień.

Jeden z szefów projektu samojazdów w Google’u, Chris Urmson, twierdzi że przyświeca mu idea, aby następne pokolenie nie musiało już zdawać na prawo jazdy. Obecnie Alphabet testuje swoje wehikuły w trzech miastach Stanów Zjednoczonych i ma ponad milion przejechanych mil, co daje olbrzymie doświadczenie.
Istnieją poważne pogłoski, że technologiczny gigant planuje wkrótce uruchomić sieć taksówkową złożoną z pojazdów autonomicznych. W dalszej perspektywie program ma objąć system dostawczy, obsługiwany przez samojezdne ciężarówki. Alphabet właśnie zabezpieczył sobie odpowiednią ochronę patentową.

 

Postęp, który niesie ze sobą wprowadzenie środków transportu - tirów, ciężarówek, samochodów dostawczych, autokarów, taksówek czy zwykłych osobówek - poruszających się po naszych drogach w sposób samodzielny, będzie miał dalekosiężne skutki społeczne. Oczywiście nie znamy parametrów technicznych przyszłych samojazdów, ani kosztu zakupu czy eksploatacji, a to one będą decydowały o szybkości z jaką autonomiczne pojazdy zdominują transport drogowy.
Trudno uznać zawód kierowcy za szczególnie atrakcyjny. To prosta, powtarzalna praca, która wnosi bardzo mało wartości dodanej. Stres związany z uczestnictwem w skomplikowanym ruchu drogowym, gdzie łatwo o wypadek czy stłuczkę, powoduje, że jest to zajęcie bardzo niewdzięczne i wypalające. Zastąpienie kierowcy przez nieomylną i zdalnie programowalną maszynę jest prostą konsekwencją rozwoju systemów informatycznych. W ten sposób ograniczy się ilość wypadków drogowych i usunie najbardziej zawodny element układanki – człowieka.
Niewątpliwie wzrośnie wówczas zapotrzebowanie na logistyków i skomplikowane systemy zarządzające, które przejmą kontrolę nad przemieszczaniem się towarów po drogach. Być może w sposób zasadniczy zmieni się sektor transportowy. Dzisiejsi przewoźnicy będą prawdopodobnie zmuszeni do daleko idącej reorganizacji swoich przedsiębiorstw.

Schemat zmian na rynku pracy, towarzyszący przekształceniu sektora transportowego, będzie powtarzany przy kolejnych automatyzowanych czy robotyzowanych zawodach. Znaczące ilości niskopłatnych, prostych miejsc pracy, będą zastępowane przez nieliczne, wyżej wynagradzane stanowiska specjalistyczne.

Konsekwencją dla społeczeństwa będzie wzrost rozwarstwienia. O ile nie nastąpi znacząca rewolucja, która wykorzysta nadwyżkę siły roboczej, państwa będą musiały się przygotować na zneutralizowanie negatywnych skutków przemian technologicznych.

Prawdopodobnie najbardziej zasadne będzie wprowadzenie dochodu podstawowego, który będzie można   połączyć z przyjęciem nisko płatnych zawodów, bez konieczności znaczącego pogorszenia statusu materialnego. Być może władze będą zachęcały pracodawców – poprzez ulgi podatkowe - do wprowadzenia dzielenia się stanowiskiem pracy tzw. job sharing, który pozwoli stworzyć dużą liczbę miejsc pracy, w krótkim czasie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook