Gdzie diabeł nie może tam drona pośle
Niewinna wydawałoby się zabawka, którą można kupić 8-mio lub 9-cio latkowi na pamiątkę komunii jest jedną z bardziej poważnych zmian technologicznych początku XXI wieku.
Dron – bo o nim będzie mowa – stał się bohaterem raportu PwC, opublikowanego trzy dni temu.
Poważni konsultanci nie mają póki co pilniejszych prac, więc poszli do parku i po puszczeniu kilku dronów – doszli do ciekawych konkluzji. Okazuje się, że latające urządzenie może być wykorzystywane w wielu branżach gospodarki od rolnictwa, aż po produkcję filmową. Szacuje się, że rynek usług biznesowych z wykorzystaniem dronów jest wart, bagatela, 127 miliardów dolarów.
Przemysłem z najlepszymi perspektywami użycia dronów powinna być szeroko rozumiana infrastruktura – sektor energetyczny, kolejowy, a także wydobycia i przesyłu ropy oraz gazu. PwC szacuje jego potencjał na 45 miliardów dolarów, co oznacza zastąpienie bieżących usług i pracy ludzi.
Drony są naturalnym wsparciem monitoringu w czasie rzeczywistym – co jest istotne dla sektorów bezpieczeństwa, ubezpieczeń oraz szeroko rozumianych mediów. Jednocześnie zmniejszają zapotrzebowanie na wykorzystanie ludzi w trudno dostępnych i niebezpiecznych miejscach, w takich branżach jak górnictwo, budownictwo czy przy prowadzeniu akcji ratunkowych. Raport wspomina też o wielokrotnie nagłaśnianym w mediach, ale będącym ciągle w fazie testów – dostarczaniu przesyłek drogą powietrzną, głównie przez Amazon.
W raporcie znajdują się też dwa polskie wątki.
Po pierwsze, w Polsce powstało globalne centrum doskonalenia PwC, które dzięki pracy analityków, ma wspierać komercyjne wykorzystanie dronów do rozwiązywania problemów biznesowych.
Po drugie, projekt nadzoruje osobiście prezes PwC na Europę Środkową i Wschodnią, Olga Grygier-Siddons, która z emfazą wypowiada się o przyszłości maszyn latających i korzyściach z ich pracy dla rozwoju firm.
Ogólnie rzecz ujmując raport PwC jest niczym więcej, niż reklamówką możliwości adaptacyjnych firmy konsultingowej do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Szacowanie wartości rynku na podstawie roku czy dwóch lat komercyjnego funkcjonowania dronów, nie różni się bardzo od wróżenia z fusów. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że część czynności obecnie wykonywanych za pomocą dronów, będzie można w przyszłości przydzielić specjalistycznym robotom, również nie narażając przy tym życia ludzkiego. Wyparcie przez latające maszyny pracy ludzkiej też może być sporym uproszczeniem, w końcu ktoś musi dronem sterować i programować jego działania.
Najważniejsze, że mamy na terenie kraju centrum doskonalenia ważnej firmy globalnej. I to się liczy najbardziej.
Komentarze
Prześlij komentarz