Markowe nie zawsze ma najwyższą jakość

Niektóre artykuły mimo, że posiadają renomowaną markę ustępują pod względem precyzji wykonania, użyteczności czy wyglądu, mniej rozpoznawalnym wytworom konkurencji. Każdy z nas może podać kilka podobnych przykładów. Nie wszystko złoto co się świeci, lubiły mówić nasze babki. Niby jest to prawda stara jak świat, ale nieodmiennie zaskakuje gdy zacznie się porównywać niektóre zestawienia towarów lub producentów. A przecież w dzisiejszych czasach wszystko jest towarem, nawet edukacja. Dlaczego by więc nie porównać producentów wiedzy, czyli szkoły wyższe?

Na początku maja wysoko nakładowy brytyjski dziennik The Times opublikował Światowy Ranking Wyższych Uczelni. Jest to zestaw najlepszych uniwersytetów pilnie obserwowany przez studentów, grono akademickie, a także rządy. Wraz z listą szkół wyższych, które osiągają najlepsze wyniki edukacyjne, dziennikarze ułożyli też listę, tych, które mają najwyższy prestiż. Jak łatwo się domyślić oba zestawienia nie pokrywają się ze sobą.

Wnikliwym obserwatorom może się wydawać dziwne, że niektóre – szczególnie amerykańskie uczelnie o rozpoznawalnych markach, jak Yale czy MIT – wypadają lepiej pod względem reputacji, niż jakości nauczania.
Posiadając odpowiedni prestiż i nazwę, która budzi szacunek, Harvard jest liderem rankingu już od kilku lat. Kolejne miejsca zajmują Massachusetts Institute of Technology (MIT), Stanford, Cambridge i Oksford.
Pod względem edukacyjnym – czyli jakości nauczania oraz badań - palmę pierwszeństwa dzierży Politechnika Kalifornijska, za nią plasuje się Uniwersytet Oksfordzki, Stanford, Cambridge oraz MIT. Prestiżowy Harvard zajmuje dopiero szóste miejsce.

Dobrym przykładem na to, co może zrobić dobre publicity jest Columbia. Mimo, że pod względem osiągnięć edukacyjnych okupuje drugą dziesiątkę listy (15 miejsce), pozycja jej marki urosła w kilka lat z lokaty 23-ej na 9-tą. Głównie dzięki temu, że będzie na niej wykładał prezydent Barack Obama, po ustąpieniu ze stanowiska. Oczywiście, skoro są szkoły wyższe mające większy prestiż, niż osiągnięcia naukowe, dla równowagi muszą istnieć ich przeciwieństwa. Dotyczy to głównie uniwersytetów europejskich, zarówno niemieckich, szwajcarskich, jak i angielskich.

Ranking The Times’a ma duża zaletę, dzięki oddzieleniu świadomości marki od jej faktycznych osiągnięć. Szukając najlepszych uczelni często myli się prestiż z ofertą naukową na odpowiednim poziomie. Chyba, że komuś bardziej zależy na modnym dyplomie, niż na faktycznej wiedzy. Wówczas radzę poczekać na ranking US News and World Report. Jego twórcy łączą obie kategorie w jednej ocenie. Takie podejście zdecydowanie promuje amerykańskie marki. Warto to wiedzieć zanim się zacznie szukać szkół wyższych dla swoich pociech.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook