Wszyscy chcą autonomiczne samochody

General Motors oraz Lyft ogłosili wspólny plan testowego wykorzystania samojazdów jako środka transportu w jednym z miast Stanów Zjednoczonych. Obie firmy deklarują, że projekt wystartuje w ciągu roku. 

Samochodowa flota Lyfta będzie złożona z Chevroletów Bolts. Jest to wynik styczniowej inwestycji GM wysokości 500 milionów dolarów w spółkę świadczącą podwożenie na żądanie. Koncern samochodowy postawił mocno na technologie przyszłości. Wcześniej kupił startup Cruise, który rozwijał technologię samoporuszających się pojazdów. Uruchomił usługę Maven, polegającą na pożyczaniu samochodów do krótkich przejażdżek. Przejął konkurenta Lyfta i Ubera, Sidecara. GM pilotażował też program wynajmu samochodów dla kierowców Lyfta, Express Drive.

Projekt współpracy GM z Lyftem zakłada, że początkowo w każdym pojeździe będzie siedział kierowca, który ma –w razie niebezpieczeństwa – przejąć kierownicę. Lyft przygotowuje aktualizację swojej aplikacji, dzięki której klienci będą mogli wybrać czy wolą podróżować tradycyjnie, czy chcą skorzystać z samojazdu. Dodatkowym zadaniem apki, ma być wzbudzenie zaufania pasażerów do samochodów autonomicznych, poprzez kontakt z centrum obsługi oraz dogodnym interfejsem, który ma lepiej ustalać trasę przejazdu, czy reagować na zamiar natychmiastowego opuszczenia auta.

Przygotowani pojazdów, technologii, aplikacji i na końcu klientów jest mimo wszystko sprawą drugorzędną, w porównaniu z przekonaniem regulatora, a więc Administracji Narodowego Bezpieczeństwa Ruchu Autostradowego (National Highway Traffic Safety Administration) co do bezpieczeństwa poruszania się samojazdów po drogach publicznych Stanów Zjednoczonych. W tym celu Google, Ford, Uber, Volvo, a także GM oraz Lyft utworzyli Koalicję Pojazdów Autonomicznych dla Bezpieczniejszych Ulic, na czele której stanął były przewodniczący NHTSA, David Strickland.

Działania GM oraz Lyfta, są z jednej strony próbą odpowiedzi na planowane przez Google’a testowanie autonomicznych pojazdów jako taksówek jeszcze w tym roku. Z drugiej - obie firmy mają nadzieję dogonić lidera rynku, Ubera, który ewidentnie przespał rozwój technologii i planuje włączenie samojazdów do oferty dopiero w 2020 roku.

Bycie liderem na szalenie konkurencyjnym i przyszłościowym rynku to duże wyzwanie. General Motors i Lyft mierzą wysoko rzucając rękawicę Google’owi. Stanie na szczycie oznacza nie tylko wyznaczanie trendów, ale też narażenie na wykorzystanie wszelkich potknięć przez rywali.

Samo sprostanie regulacjom federalnym, posiadanie niezawodnej floty samochodów czy przewagi technologicznej nie oznacza automatycznego zaakceptowania przez klientów. Choć z drugiej strony, kto by nie chciał wypróbować samochodu bez kierowcy? Już widzę -   oczami wyobraźni - zdjęcia i filmy z pierwszych przejażdżek zalewające serwisy społecznościowe.

Do tej pory zapowiadało się, że pojazdy autonomiczne pogodzą walczące ze sobą korporacje taksówkowe i firmy pokroju Ubera, wyrzucające je z rynku. Tymczasem jak słychać z zapowiedzi płynących od największych graczy, to właśnie przewoźnicy będą głównymi odbiorcami koncernów samochodowych. Miałoby to sens o tyle, że samojazdy będą drogimi maszynami, koszt samochodu jest przecież podwyższany o nakłady na niezbędną do podróżowania elektronikę. Szef działu pojazdów autonomicznych Google’a zapowiedział niedawno, że firma planuje udostępnienie swoich aut szerokiej publiczności za 20-30 lat. Ciekawa deklaracja ze strony lidera branży. Nie jestem pewien czy konkurenci schowani za plecami Google’a mają podobny punkt widzenia. Ponadto przy szybkim postępie technologicznym trudno jest prorokować kształt rynku samochodowego w przyszłości. Za kilka dekad może się okazać, że tam dokąd jedziemy, nie potrzeba dróg.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook