Ciepło, coraz cieplej

Miłe ciepełko, które towarzyszy letnim miesiącom łatwo znieść na urlopie - z dala od cywilizacji, w górach czy nad wodą. Praca w tym czasie, szczególnie w pomieszczeniach bez klimatyzacji, nie rodzi już tak jednoznacznie pozytywnych uczuć. Bywa, że to prawdziwa mordęga. Wysokie temperatury dają się mocno we znaki, a wszystko wskazuje na to, że – z powodu globalnego ocieplenia – z roku na rok będzie coraz gorzej. Oczywiście najbardziej na wzmożone upały będą narażone gospodarki krajów międzyzwrotnikowych, najczęściej biednych lub rozwijających się.

Wzrost średniej temperatury na Ziemi będzie nie tylko uciążliwy, ale przede wszystkim kosztowny. Z badań przeprowadzonych na zlecenie ONZ przez Nowozelandczyków z Health and Environment International Trust wynika, że światowe wzrost PKB będzie w 2030 roku mniejsze o 2 biliony dolarów.

Jak wspomniałem wpływ na gospodarkę poszczególnych krajów będzie nierównomierny. Bogatsze państwa jak Japonia czy Wielka Brytania prawdopodobnie w ogóle nie ucierpią z powodu wzrostu temperatur. Ale już Stany Zjednoczone mogą zanotować niewielki uszczerbek w swoim wzroście gospodarczym na poziomie 0,2%.

Im dalej na południe tym sytuacje będzie się gwałtownie pogarszać. Lokomotywa światowych wzrostów czyli Chiny mogą zanotować utratę 0,8% PKB. Kolejne znaczące ekonomie: Indii oraz Meksyku prawdopodobnie skurczą się odpowiednio o 3,2% i blisko 4,5%. Jak wiele mogą znaczyć te zmiany dla obydwu krajów niech zobrazuje fakt, że Indie zanotowały w 2015 roku wzrost gospodarczy w wysokości 7,6%, a Meksyk 2,5%. Oba państwa nie należą jednak do najbardziej zagrożonych z powodu wysokich temperatur. Kraje Indochin: Kambodża, Wietnam czy Tajlandia mogą stracić nawet 6% PKB. Jeszcze gorzej badacze oceniają państwa afrykańskie. Przewidywany uszczerbek dla gospodarek Ghany oraz Nigerii będzie sięgał nawet 6,5%.

Już teraz 15 do 20% z rocznej sumy godzin pracy dla krajów z Południowo-Wschodniej Azji przepada z powodu znacznych temperatur. Zatrudnieni przy najniżej opłacanych zajęciach w rolnictwie, budownictwie czy przemyśle tkackim są zmuszeni do zawieszania działalności. Praca w najcieplejszych godzinach dnia niesie zbyt duże ryzyko uszczerbku dla zdrowia.

Oczywiście człowiek nie ma szans na odwrócenie negatywnych skutków zmian klimatycznych w półtorej dekady, ani w sposób zauważalny ich zrównoważyć. Jednak już teraz próbuje się aktywnie przygotowywać. Jednym ze sposobów jest przesunięcie harmonogramów czasu pracy. Innym – zwiększenie zapotrzebowania na klimatyzatory. Ten drugi pomysł ma jednak dwa poważne ograniczenia. Pierwszym jest kwestia aklimatyzacji. Im więcej urządzeń chłodzących w pomieszczeniach tym mniejsza tolerancja cieplna. Po prostu przyzwyczajony do klimatyzacji człowiek będzie jeszcze gorzej znosił upały. Niebanalnym kłopotem jest zabezpieczenie odpowiednich zapasów energii elektrycznej. W Bangkoku potrzeba dodatkowych 2000 MW na każde podniesienie się średniej rocznej temperatury o 1 stopień.

W poprzednim stuleciu zanotowano wzrost średniej temperatury na Ziemi o 1 stopień Celsjusza. Znaczne przyspieszenie nastąpiło w latach 70-tych, a więc w momencie gdy – paradoksalnie – człowiek uświadomił sobie ograniczoność zasobów naszej planety. Skok temperatury dotyczył w praktyce ostatnich 30 lat XX wieku. Niemal identycznym bilansem otwieramy kolejne stulecie. Dalszy rozwój w podobnym tempie sugeruje, że do 2100 roku średnia temperatura na Ziemi podniesie się o kolejne 3, a może nawet 4 stopnie.
W 2015 roku aż 190 krajów poparło działania, mające na celu utrzymanie wzrostu globalnej temperatury poniżej 2 stopni do końca wieku, co przywróciłoby postęp w ogrzewaniu Ziemi sprzed ery przemysłowej. Proponowane jest kontynuowanie wysiłków, aby ocieplanie nie przekraczało nawet 1,5 stopnia Celsjusza. Cóż z tego skoro największe i najbardziej wpływowe kraje, jak Chiny, nie mają zamiaru ratyfikować ogólnoświatowych porozumień.

Zasadniczo z każdej sytuacji jest wyjście. Skoro ludzie nie mogą pracować w najbardziej upalne dni, a przystosowanie miejsc zatrudnienia będzie podnosić koszty, szybko okaże się, że jednym z wyjść jest automatyzacja. Maszyny nie będą miały kłopotów z pracą w cieple. Nie zgłoszą zapotrzebowania na klimatyzację. Zużycie energii wprawdzie wzrośnie, ale skoro i tak jest ono wkalkulowane w działalność gospodarczą, nie powinno stanowić dużej bariery.

 

Przy okazji, 8ego sierpnia obchodziliśmy mało podnoszące na duchu święto – Światowy Dzień Wykorzystania Zasobów. Organizacja Global Footprint Network, koncentrująca się na zrównoważonym rozwoju, szacuje że do wczoraj zużyliśmy zasoby naszej planety, które były przeznaczone na cały rok. Jeszcze dekadę temu „święto” odbywało się na początku października, ale jak przekonują naukowcy, od tego czasu zrobiliśmy poważny krok naprzód.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook