Niezły Czad
Wydawało się, że wraz z uzyskaniem niepodległości przez państwa afrykańskie, zachodnie koncerny nie będą bezkarnie korzystały z zasobów naturalnych byłych kolonii. Oczywiście nic podobnego nie miało miejsca. Wprawdzie władza wykonawcza czy ustawodawcza – często fasadowa – przechodziła w ręce lokalnych kacyków, ale firmy operujące w regionie nie miały zamiaru oddać kontroli nad swoimi włościami.
Wszystkim, którzy chcieliby poznać kulisy dekolonizacji Czarnego Lądu polecam książkę „Treasure Islands” Nicholasa Shaxsona.
Biorąc pod uwagę niekorzystną sytuację bazową, tym bardziej warto spojrzeć na decyzję, która zapadła w tym tygodniu w Czadzie.
Sąd Najwyższy Czadu ogłosił werdykt, mogący się okazać przełomowym dla zachodnich koncernów, pozyskujących surowce mineralne, których wydobycie i sprzedaż stanowi fundament dochodów wielu gospodarek afrykańskich. Sędziowie wezwali Exxon Mobil do zapłaty 74 miliardów dolarów grzywny z powodu unikania zobowiązań podatkowych. Powodem nałożenia kary finansowej była skarga ministra finansów. Dodatkowo spółka musi uregulować ponad 800 milionową daninę z tytułu opłat licencyjnych za eksploatację złóż ropy naftowej. Rzecznik korporacji ostro krytykuje orzeczenie sądu, wyrażając obawy co do dalszych kroków władz afrykańskiego państwa.
Czad jest stosunkowo młodym graczem na rynku wydobycia ropy naftowej. Produkcję rozpoczął 13 lat temu, a dopiero w roku 2015 roku osiągnęła ona wielkość 120 tysięcy baryłek. Zanim sprzedaż surowca stała się znaczącą pozycją w budżecie, ceny ropy naftowej na światowych rynkach zaczęły się załamywać, pociągając za sobą wyniki gospodarcze kraju. Jeszcze w 2014 roku tempo wzrostu PKB wynosiło blisko 7%, ale obniżka cen ropy naftowej spowodowała jego stopnienie do 2,6%.
Nałożenie na Exxona kary nie jest tylko doraźną próbą ratowania budżetu Czadu, choć zasądzona kara stanowi równowartość niemal siedmioletniego PKB kraju. Czadyjskim władzom zależy na znalezienie rozwiązania systemowego, które ukróci drenaż państwowej kasy.
Już w 2006 roku prezydent Idriss Deby nakazał dwóm międzynarodowym koncernom: malezyjskiemu Petronasowi oraz amerykańskiemu Chevronowi opuszczenie terytorium kraju w ciągu 24-ech godzin, jeśli nie spłacą zobowiązań podatkowych. Sprawa została później uładzona, ale władze wzięły na celownik kolejne zachodnie koncerny, które nie rozliczają z fiskusem swojej działalności. W 2014 roku rząd domagał się od konsorcjum Exxona, Petronasa i Chevronu ponad 800 milionów dolarów zaległych podatków.
Czad nie jest pierwszym krajem afrykańskim, który występuje przeciw międzynarodowym korporacjom. Sąsiednia Nigeria domagała się od największego operatora telekomunikacyjnego w Afryce, MTNu, ponad 5-ciu miliardów dolarów za nieodłączenie od sieci niezarejestrowanych kart SIM. Spółka po porozumieniu się z władzami, zapłaciła 1,7 miliarda dolarów kary.
Odzyskanie niepodległości okazało się dla państw afrykańskich daleko łatwiejsze od uwolnienia się z kleszczy międzynarodowych koncernów. Dopiero po pół wieku pierwsze kraje stawiają się ostro dalszemu drenowaniu ich budżetów. Wiele korporacji trzymało na Czarnym Lądzie jedynie fasadowe spółki, które wyprowadzały zyski i surowce, do firm rejestrowanych w rajach podatkowych albo bezpośrednio, w krajach zachodnich.
Oczywiście kraje afrykańskie też nie są bez winy. Przez lata władze tolerowały grabież i nieczyste rozliczenia w zamian za korzyści majątkowe. Niektóre państwa, jak na przykład, Liberia – nie posiadając znaczących zasobów naturalnych – stała się rajem podatkowym, za pośrednictwem którego działają setki tysięcy mniej lub bardziej legalnych spółek, z utajnionymi udziałowcami, trefnymi akcjonariuszami czy „papierowymi” zarządami.
Komentarze
Prześlij komentarz