Kobiety prezesi zarabiają więcej niż mężczyźni

Powszechnie wiadomo, że kobiety pracujące na tym samy stanowisku co mężczyźnie nie mogą liczyć na ich zarobki. Średnio przyjęło się szacować, że ich wynagrodzenia są od 15% do 25% niższe. Na dodatek panie są dyskryminowane w procesie nominacji, co bardzo im utrudnia dojście do najwyższych korporacyjnych stanowisk, ale to już temat na zupełnie osobny artykuł.

Nie pomagają badania, które wskazują, że zatrudnienie kobiet na najwyższych szczeblach daje wymierne korzyści organizacji w postaci wyższych przychodów (analiza Peterson Institute z 2016 roku). W Stanach Zjednoczonych, wśród 500 największych firm – będących na giełdzie – tylko 21 jest zarządzane przez panie. Daje to marne 4,2% ogółu.

Piszę o tym wszystkim - w ramach przydługiego wstępu, żeby uświadomić skalę zjawiska, o którym mowa. Otóż po przeanalizowaniu zarobków dyrektorów generalnych – wykonanych na podstawie zestawień rocznych korporacji, przez firmę Equilar - okazało się, że wspomniane już 21 pań zarabia średnio więcej, niż pozostałych 479 panów. Przeciętna kobieta-szef otrzymuje 23 miliony dolarów, a przeciętny mężczyzna – zaledwie 16 milionów.

Najwyżej w zestawieniu znajduje się dyrektor zarządzający Charter Communication, Thomas Rutledge z pensją roczną blisko 100 milionów, ale kolejny szef Nike’a, Mark Parker, zgarnia 47,6 milionów, a trzeci współprezes Oracle’a, Mark Hurd  – 41,1 milionów. Pierwsza kobieta, Safra A. Catz, również współprezes Oracle’a, znajduje się tuż za podium - na piątym miejscu - z pensją roczną wynoszącą 40,9 miliona. Ogólnie w pierwszej 10-ce są jeszcze cztery panie: Margaret C. Whitman, prezes Hewlett Packard – szósta32,9 miliona, Virginia M. Rometty, IBM – ósma32,3 miliona oraz Indra K. Nooyi, Pepsico – dziesiąta25,1 miliona. Może nieco dziwić różnica w zarobkach obu prezesów Oracle’a, ale - w ramach niesmacznego żartu – zapewne pani Catz musiała zostać raz czy dwa razy z chorym dzieckiem w domu, stąd niższe uposażenie.

Informacja, że mężczyźni-prezesi zarabiają mniej niż ich koleżanki na najwyższych szczeblach władzy sugerowałoby brak - wspomnianej już wyżej - luki w zarobkach płci. Niestety nie jest to prawdziwy obraz sytuacji. Mimo, że jak wskazują liczne badania (choćby opracowanie AAUW „The Simple Truth”) kobiety są lepiej przygotowane merytorycznie, nie mogą one znaleźć właściwej drogi na wyższe - a tym bardziej najwyższe - stanowiska w firmach. Cóż z tego, że jak już się wespną na sam szczyt korporacji, to zarabiają więcej niż przeciętni mężczyźni, skoro na 500 spółek udało się to jedynie 21 paniom.

Gdyby ktoś zadał pytanie, dlaczego w taki razie panie - zajmujące stanowisko dyrektora generalnego - nie zarabiają 80% pensji swoich kolegów, można przewrotnie odpowiedzieć, że są na tym stanowisku tak rzadkim zjawiskiem, że właścicielom nie przyszło po prostu do głowy, aby obniżać z tego powodu wynagrodzenie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook