Indie - Pakistan. Piekło zamarza powoli
Już 70 lat, od sierpnia 1947 roku, kiedy to Pakistan oddzielił się od Indii, trwa nieprzerwanie konflikt pomiędzy oboma sąsiadami. Wzajemne stosunki przechodziły przez wszystkie możliwe fazy: od mordowania żołnierzy chroniących obu stron wątłej linii demarkacyjnej i ostrzału przygranicznych terytoriów, po liczony w dekadach brak jakichkolwiek rozmów dwustronnych. Najlepiej o charakterze sporu między obu państwami świadczy ciągle napięta sytuacja w spornym Kaszmirze, w którym - historycznie rzecz ujmując - dochodziło jeszcze do konfliktów indyjsko-chińskich.
Tymczasem po dekadach otwartej i ukrywanej wrogości szykuje się zwrot o 180 stopni w relacjach między New Delhi i Islamabadem. Oba państwa przystąpiły w maju do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW). Jak sama nazwa wskazuje, jest to stowarzyszenie pod chińskimi auspicjami, które zrzesza Państwo Środka, Rosję oraz kraje byłego ZSRR: Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan oraz Uzbekistan.
Nowi członkowie mają rozbieżne oczekiwania, co do kierunków rozwoju ich współpracy z SOW. Indie liczą na dostęp do rynków Azji Środkowej. Pakistan chce zacieśniać stosunki z Chinami, które już wcześniej wspierały Islamabad militarnie, budując między innymi pakistański potencjał atomowy.
Jednak w ramach SOW może dojść do bezprecedensowego wydarzenia jakim będą wspólne manewry wojskowe armii krajów członkowskich. Z jednej strony spotkanie obu nieprzyjaznych sił na wspólnych ćwiczeniach będzie niewątpliwie wydarzeniem doniosłym. Z drugiej, może ono rodzić spory niepokój wśród krajów regionu, gdyż – wybiegając nieco w przyszłość - połączone armie New Delhi i Islamabadu stałyby się automatycznie militarną potęgą.
Mimo wspomnianej już przeze mnie wieloletniej wrogości sąsiadów, trzeba powiedzieć wyraźnie, że zbliżenie w ramach SOW jest implikacją wcześniejszych ruchów jakie wykonały oba państwa. Pakistan i Indie współpracują już ze sobą na w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych. Było to symptomatyczne zdarzenie, które utorowało drogę do bieżącego zacieśniania współpracy w węższym, regionalnym gronie.
Warto w tym miejscu nadmienić, że wspólne działania w ramach SOW nie ograniczają się tylko do kwestii ekonomicznych czy militarnych. Państwa członkowskie współpracują, aby mierzyć się z wyzwaniami zglobalizowanego świata: handlem narkotykami, przestępczością internetową czy zwalczaniem terroryzmu.
Jakkolwiek nie potoczą się losy wzajemnego zbliżenia Islamabadu i New Delhi, warto przypomnieć, że SOW jest inicjatywą Państwa Środka i służy raczej do wywierania nacisku na kraje członkowskie, aby sprzyjały chińskiej wizji świata. Patrząc z tego punktu uczestnictwo Pakistanu jest niemal naturalną konsekwencją. Tymczasem udział Indii rodzi sporo pytań wśród lokalnych analityków i polityków o rolę kraju jako regionalnego, ale też - potencjalnie - globalnego mocarstwa.
Zwrócę tylko uwagę, że Indie wyłamały się – jako jedyne w Azji Środkowej – z chińskiego pomysłu Nowego Jedwabnego Szlaku (One Belt, One Road), który łączy już ponad sześćdziesiąt krajów Azji, Afryki i Europy. W ten sposób władze z New Delhi „uchroniły” kraj przed wartymi blisko 5 bilionów dolarów inwestycjami w unowocześnienie infrastruktury drogowej, kolejowej oraz szlaków rzecznych i morskich.
Można oczywiście traktować indyjskie przystąpienie do SOW jako gest dobrej woli i próbę ocieplenia stosunków z potężnym sąsiadem. Niektórzy politycy zwracają uwagę, że będzie to tańszy sposób, niż przyjęcie chińskich inwestycji infrastrukturalnych. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że sytuacja geopolityczna w Azji jest bardzo dynamiczna. Ekspansja Chin jest widoczna oraz odczuwalna i – póki co – zapewnia dominacje nad krajami regionu. Rolą Indii będzie ostrożne balansowanie pomiędzy zachowaniem niezależności, a otwarciem na Pekin.
Komentarze
Prześlij komentarz