Zabezpieczenia socjalne w erze post-pracy

Umowa społeczna, w ramach której pracownicy i pracodawcy godzili się na solidarne odkładanie część zarobków jako zabezpieczenie w razie wystąpienia problemów zdrowotnych, kalectwa czy śmierci traci na aktualności. Było to możliwe w czasach gdy zatrudnieni byli związani z jedną organizacją przez dziesięciolecia, nieprzerwanie gromadząc środki na zapewnienie sobie w przyszłości finansowej poduszki. Dziś czasy się zmieniają. Elastyczna forma pracy zmusza do szukania nowych rozwiązań.

Problem amerykańskich programów socjalnych wynika z faktu, że są one ściśle powiązane z posiadaniem pracy. Z wypłacaną pensją powiązane są ubezpieczenia: społeczne, na wypadek bezrobocia czy kalectwa. Dzięki składkom odprowadzanym od wynagrodzenia pracownik ma dostęp do świadczeń emerytalnych oraz zdrowotnych.

Sytuacja się komplikuje w momencie, gdy coraz mniejsza liczba ludzi posiada etat. Od czasu Wielkiej Recesji, niemal wszystkie miejsca pracy, które powstały, są związane z pracą na własny rachunek. Przybywa tak zwanych kontraktorów, freelancerów, osób, które otrzymują zajęcia dorywcze.

Duża ilość serwisów internetowych i firm tak zwanej „sharing economy”, jak choćby Uber, rekrutuje współpracowników, oferując klientom niższe stawki – od obowiązujących na rynku – właśnie dlatego, że od wynagrodzeń swoich kontraktorów nie odprowadzają wymienionych powyżej składek. Również skromne zarobki, pracujących na własny rachunek, uniemożliwiają im odkładanie na potrzebne zabezpieczenia, gdyż wówczas zarobki nie wystarczyłyby na życie.

Brak zabezpieczenia na wypadek jakichkolwiek problemów jest podstawą niepewności, która towarzyszy milionom Amerykanów. Elastyczność nowych form pracy może być zaletą, jednak odbywa się ona kosztem spokoju ducha, nie tylko zatrudnionych, ale często też rodzin, które są na ich utrzymaniu.

Pod koniec maja, przedstawiciele Demokratów: Mark Warner (reprezentujący Wirginię) oraz Suzan DelBene (stan Waszyngton), zaproponowali utworzenie eksperymentalnego funduszu – na początek o wartości 20 milionów dolarów, aby wyrównać zabezpieczenia socjalne osób pracujących na podstawie alternatywnych form zatrudnienia z posiadaczami etatów.

Chodzi o pomysł „przenoszenia benefitów” pomiędzy różnymi formami pracy, jakie obywatele mogą podejmować. Do tej pory zatrudnieni - niezależnie czy na stałe czy tymczasowo – korzystali tylko z przenoszenia ubezpieczenia społecznego (social security). Niezależnie od tego, dla kogo wykonują (wykonywali) obowiązki, pracodawcy przelewają środki na jeden rachunek (konkretnej osoby), zarządzany przez administrację federalną.

Różne organizacje zrzeszające pracowników tworzyły własne fundusze zabezpieczające przyszłość i zdrowie swoich członków, najczęściej w formie przypominającej ubezpieczenia wzajemne w ramach grup zawodowych. Dotyczy to różnych profesji: kierowców, pracowników budowlanych czy aktorów. Istniał nawet fundusz dla Zrzeszenia Freelancerów, ale akt prawny - znany potocznie jako Obamacare – położył kres jego istnieniu (wymuszając indywidualną formę ubezpieczenia).

Nowa propozycja Demokratów, ma na celu stworzenie - pod auspicjami Departamentu Pracy – dobrowolnych funduszy, które były zasilane przez przedsiębiorstwa – zarówno tradycyjne jak i zatrudniające na kontraktach, aby – w razie problemów pracowników lub kontraktowców - wypłacać im należne świadczenia.

Jak zwykle, gdy w grę wchodzi rewolucyjne (jak na Stany Zjednoczone) rozwiązanie, rysują się silne linie podziału. Organizacje zawodowe oraz branżowe chciałyby nałożyć obowiązkowe składki na wszystkich pracodawców, niezależnie od oferowanej przez nich formy zatrudnienia. Z kolei spółki wynajmujące podwykonawców boją się, że przymusowy charakter zrzutki, mógłby być pretekstem dla kontraktorów o walkę o zrównanie ich w prawach i przywilejach z pracownikami.

Wymagalność lub deklaratywność składek stanowi oczywiście kość niezgody pomiędzy grupami o rozbieżnych interesach. Nie inaczej jest w kwestii zarządzania – czy też administrowania - ewentualnymi funduszami. Wszak pieczę nad środkami mogą mieć: firmy prywatne, związki zawodowe, władze stanowe bądź rząd federalny, a wybór rozwiązania budzie żywe dyskusje i kontrowersje.

Przestawicie Demokratów planują na początek program pilotażowy, który miałby – w razie powodzenia – stać się podstawą nowej formy zabezpieczeń społecznych dla amerykańskich pracowników, niezależnie od formy zatrudnienia. Swoje wsparcie zapowiedziało już Zrzeszenie Freelancerów oraz niektóre spółki  tak zwanej ekonomi współdzielenia (między innymi bezpośredni konkurent Ubera, Lyft). Czas pokaże czy opozycyjna inicjatywa, która obciąży zyski pracodawców, przebije się przez Kongres i Izbę Reprezentantów zdominowane przez konserwatywnych Republikanów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook