Globalne puzzle: Indie gonią Chiny
Centrum Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Harvarda (CSM) obserwuje wskaźniki złożoności ekonomicznej poszczególnych państw. Według założeń akademików. dysproporcje w dochodach pomiędzy krajami biednymi i rozwiniętymi, wynikają z ilości i jakości produktów oraz usług, które są one w stanie dostarczyć do globalnego łańcucha dostaw. Im wyższa złożoność, a więc zróżnicowanie i wyjątkowość gospodarek, tym większa przewaga nad pozostałymi państwami. Jest to nie tylko dobre wytłumaczenie dlaczego niektóre kraje są bogatsze od innych, ale daje też szansę na prognozowanie, które gospodarki będą się rozwijać szybciej.
Według najnowszego raportu Uniwersytetu Harvarda, z danym z lat 2005 – 2015, na czele najbardziej kompleksowych gospodarek, znajdują się kolejno: Japonia, Niemcy, Szwajcaria, Korea południowa i Australia. Stany Zjednoczone zajmują dopiero 9-ątą lokatę, dwa oczka powyżej Wielkiej Brytanii, zaś Chiny mają miejsce 23-cie, zaś Indie – 46-te.
Powyższe zestawienie jest oczywiście jedynie rodzajem zdjęcia, prezentującym stan gospodarczy poszczególnych państw dwa lata temu. Jednak dzięki obserwowaniu dynamiki rozwoju poszczególnych krajów, niesie ze sobą ciekawe projekcje na temat światowego wzrostu gospodarczego w perspektywie do 2025 roku. CSM, odpowiedzialne za opracowanie, przewiduje iż w ciągu dekady możemy być świadkami przesunięcia się ekonomicznego bieguna wzrostu z Chin do Indii.
Indie od lat żyły w cieniu Państwa Środka. Dopiero zauważalnie zmniejszająca się dynamika chińskiego wzrostu gospodarczego pomogła zwrócić uwagę opinii publicznej na indyjski potencjał. Według analiz CSM do końca pierwszego ćwierćwiecza Indie mają szansę zwiększyć swoje PKB o 7,72%, co oznacza niemal najwyższy poziom dynamiki na świecie (tylko Uganda ma rosnąć szybciej o 0,015). Prognozy wzrostu opierają się na miarach złożoności gospodarczej każdego kraju, która obrazuje różnorodność oraz wyjątkowość zdolności produkcyjnych oraz eksportowych, a także łatwości w adoptowaniu się do zmiennych warunków i wymogów, stawianych przez globalny rynek.
Przyczyną prognoz bardzo wysokiego wzrostu Indii, jest docenienie - przez akademików z Harvarda - potencjału do szybkiego dostosowywania się kraju do nowych wyzwań, jakie stawia globalna gospodarka. Jako przykłady podano dywersyfikację produkcji oraz eksportu w takich dziedzinach, jak: elektronika, przemysł samochodowy oraz chemiczny.
Co ciekawe, naukowcy z CSM uważają, że Chiny będą miały gorszą dynamikę wzrostu (4,41%) nie tylko od wspominanych już Indii i Ugandy, ale także szeregu krajów azjatyckich (Pakistanu, Indonezji, Turcji, Wietnamu, Filipin i Malezji), afrykańskich (między innymi: Tanzanii, Senegalu, Kenii, Madagaskaru czy Malawi), ale nawet amerykańskich (Gwatemali czy Meksyku). Gwoli kronikarskiej ścisłości dużo niżej oceniane są perspektywy wzrostu państw europejskich (najwyżej na liście znajduje się Hiszpania – 3,76%) oraz regionu Oceanii (Nowa Zelandia – 2,83%).
Generalnie rzecz ujmując, przewidywane jest szybszy wzrost gospodarczy na rynkach wschodzących (traktowanych jednak wybiórczo), który nie tylko przekroczy poziom rozwoju państw rozwiniętych, ale także skróci dystans pomiędzy goniącymi i ekonomicznymi potęgami.
Raport Centrum Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Harvarda jest już kolejną publikacją, która zwraca uwagę, że najbliższe dekady przyniosą zmiany biegunów gospodarczych świata. Państwa szeroko pojętego Zachodu zaczną ustępować miejsca krajom azjatyckim. Najpierw przewiduje się dominację Chin, ale potem – z powodu ograniczeń demograficznych – rolę lidera mogą przejąć Indie.
Link do raportu Centrum Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Harvarda.
Komentarze
Prześlij komentarz