Oszczędności brytyjskich rodzin już niemal w stagnacji

Wiem, że dla wielu moich rodaków Wielka Brytania wydaje się być przedsionkiem raju. Jednak lata świetności Imperium, nad którym nie zachodziło słońce, należą do przeszłości. Brexit odsłonił prawdziwą kondycję Zjednoczonego Królestwa. Kolejne dane napływające z brytyjskiej gospodarki pokazują jej mizerię oraz uzależnienie od Unii Europejskiej. Wyniki przeprowadzonego niemal rok temu referendum można odczytywać jako głos sprzeciwu mieszkańców wobec działalności elit politycznych. Jednak niepojęte jest jak można zemścić się na politykach, pogarszając jednocześnie swoją sytuację życiową. Przypomina to trochę ilustrację powiedzenia: „na złość matce, odmrożę sobie uszy”. Nowy raport o stanie budżetów gospodarstw domowych jest dobrym przykładem na to, komu nie będzie sprzyjać Brexit.

Według Biura Statystyk (Office for National Statistics) przyrost oszczędności brytyjskich gospodarstw domowych jest na najniższym poziomie od czasu, gdy rozpoczęto ich obserwację na początku lat 60-tych XX wieku. W przypadku przeciętnej rodziny przychody przewyższają wydatki na konsumpcję jedynie o 1,7%. Jest to kolejny kwartał spadku wskaźnika. Jeszcze rok temu wynosił on około 7%.

Historycznie rzecz ujmując najbardziej korzystne na brytyjskich rodzin były przełom lat 70-tych i 80-tych oraz połowa lat 90-tych, gdy wskaźnik oszczędności wynosił nawet 15%. Co ciekawe w latach 2009-10, czyli najcięższych po kryzysie spowodowanym przez upadek banku Lehman Brothers, gdy szalała recesja, rosło bezrobocie oraz królowała niepewność - gospodarstwa domowe zwiększyły oszczędności do 12%.

Patrząc na dane z przeszłości można byłoby założyć, że spadający przyrost oszczędności jest dobrą wróżbą na przyszłość. Co charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii poziom oszczędności rósł wraz ze wzrostem niepewności. Obecny spadek mógłby więc oznaczać, że Brytyjczycy czują się pewnie i nie boją się o koniunkturę gospodarczą oraz wysokość przyszłych zarobków, skoro zwiększają wydatki.

Niestety, ożywienie gospodarcze Zjednoczonego Królestwa jest bardzo rachityczne – dane za ostatnie kwartały wahały się od 0,7 do 0,2%. Na dodatek coraz wyższa inflacja, spowodowana przez spadek wartości funta po referendum, decydującym o Brexicie, obniża realne zarobki Brytyjczyków. Na topniejące przychody gospodarstw domowych mają też wpływ podwyższone podatki dochodowe. Wiele rodzin decyduje się na ratowanie coraz mniejszego rozporządzalnego budżetu pożyczkami. Od kwietnia zeszłego roku wartość udzielonych kredytów konsumenckich urosła o ponad 10%, co już spowodowało zaniepokojenie Banku Anglii, skutkujące podniesieniem poziomów rezerw dla banków komercyjnych na pokrycie rosnących długów.

Na progu negocjacji sytuacja makroekonomiczna Wielkiej Brytanii nie wygląda dobrze. Ekonomiści wieszczą, że po rozwodzie z Unią Europejską będzie jeszcze gorzej. Tym bardziej niepokojąca jest sytuacja brytyjskich rodzin, które już teraz tracą poduszkę bezpieczeństwa w domowych budżetach. Jeśli Brexit doprowadzi do recesji oraz ucieczki miejsc pracy na kontynent, sytuacja może być groźna. Nie dziwi, że wyniki sondażu, dotyczącego wyjścia z Unii, przeprowadzonego rok po feralnym referendum, pokazują przewagę zwolenników pozostania we Wspólnocie (54% do 46%). Szkoda, że nikt nie planuje powtórki z głosowania.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook