Bogaci tropią bogatych
Schemat przepływu nielegalnych pieniędzy z państw rozwijających się (czy wręcz biednych) w kierunku bogatego Zachodu jest dobrze rozpoznany. Można o nim przeczytać w materiałach Oxfamu czy polskiego Instytutu Globalnej Odpowiedzialności.
W skrócie wygląda to mniej więcej tak.
Spółka-córka, działająca w kraju rozwijającym się, która wydobywa surowce lub świadczy usługi, zawyża wartość: prowizji, opłat licencyjnych czy pożyczek od spółki-matki. Następnie transferuje zyski – dzięki dobrze zaprojektowanej siatce (przez banki i firmy konsultingowe) – na konta w raju podatkowym (zazwyczaj objętym brytyjską jurysdykcją), a stamtąd – w kolejnym kroku - czyste już środki powiększają majątki najbogatszych.
Łatwo zauważyć, że w powyższej strukturze są nieliczni beneficjenci (skorumpowani urzędnicy w kraju źródłowym, pośrednicy z rajów podatkowych, konsultanci i bankierzy, będący pomysłodawcami układu i wreszcie osoby na końcu łańcuszka) oraz spora grupa poszkodowanych, reprezentowana zazwyczaj przez organy skarbowe (zarówno z państwa, z którego transferuje się zyski, jaki i końcowego odbiorcy).
Według różnych szacunków raje podatkowe przechowują od 7,6 (tak twierdzi Gabriel Zucman) do nawet 32 (James S. Henry) bilionów dolarów. Już samo wyliczenie standardowej stawki podatku od wspomnianej powyżej fortuny, podwyższa ciśnienie każdemu ministrowi finansów. 190 miliardów dolarów utraconych przez fiskusa korzyści wystarczyłoby na podreperowanie niejednej państwowej kasy.
Właśnie dlatego, wielokrotnie opisywana przeze mnie Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), postanowiła zacieśnić współpracę we własnym gronie. W 2009 roku, na szczycie G20 ogłoszono – wszem i wobec – koniec tajemnic bankowych. Jednym z rozwiązań było stworzenie Wspólnego Systemu Raportowania (ang. Common Reporting System (CRS)).
Polega on na przekazywaniu informacji o rachunkach bankowych oraz aktywach, posiadanych przez obcokrajowców, organom fiskalnym państwa, z którego pochodzą rezydenci. Najbardziej znanym przejawem działania CRS była amerykańska FATCA, która wymagała od rdzennej ludności danego kraju, deklaracji o nieposiadaniu obywatelstwa Stanów Zjednoczonych – pod groźbą zablokowania konta.
Jak to zwykle bywa, w teorii, pomysł OECD był idealny. Rzeczywiście kraje bogate potrafiły się skutecznie wymienić informacjami na temat zasobności kont bankowych swoich obywateli, rezydujących poza granicami. Może za wyjątkiem nieprzeniknionej Szwajcarii. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że nie zmniejszyło to znacząco erozji bazy podatkowej. Więcej korzyści fiskusowi przynoszą przecieki typu Panama Papers czy SwissLeaks.
Tymczasem według udostępnionego przez Financial Transparency Coalition (FTC) raportu, największym poszkodowanym w procederze unikania opodatkowania są kraje biedniejsze. Na przykład państwa z Bliskiego Wschodu oraz Afryki tracą w ten sposób około 1/3 wartości prywatnego majątku swoich obywateli. Poza oczywistymi przyczynami, wynikającymi ze schematu ukrywania dochodów w rajach podatkowych, dochodzi brak symetrii w wymianie informacji z krajami OECD. To znaczy bogatsi żądają danych o swoich obywatelach, ale nie udostępniają informacji z własnych systemów bankowych. Jak twierdzi autor raportu FTC, Christian Freymeyer, obywatel Malawi może bez trudu ukryć swój majątek w Wielkiej Brytanii, lub w którymś z terytoriów zależnych jak: Wyspa Jersey, Brytyjskie Wyspy Dziewicze czy Bahamy. Jednak Brytyjczyk nie ma szans na schowanie pieniędzy przed ministrem finansów Jej Królewskiej Mości w Malawi.
Wyjściem z zaistniałej sytuacji byłoby przekazanie danych dopiero, gdy otrzyma się informację zwrotną. Przy pomocy swojego rodzaju izby clearingowej, która gromadziłaby dane z zainteresowanych krajów, ale nie przekazywała ich dalej, do momentu gdyby nie były kompletne z obu stron.
OECD broni się twierdząc, że ich model CRS działa bez zarzutu, zaś brak wzajemności wynika z nieuzgodnienia zasady przekazania danych na temat obywateli pomiędzy dwoma stronami. Niby wszystko wygląda w porządku, ale przecież właśnie owa wymiana miała być bezwarunkowa i symetryczna. Czy nie jest to idealny przepis na pozostawienie wszystkiego tak jak jest teraz?
Komentarze
Prześlij komentarz