OECD na tropie równości płci
Gabriela Ramos, szefowa kadr OECD, w przemówieniu na tegorocznym paryskim Forum Kobiet stwierdziła, że nie ma powodu, aby panie podążały ścieżkami społecznymi, politycznymi oraz ekonomicznymi wytyczonymi przez mężczyzn.
„Dążenie do równości płci”, pod takim tytułem ukazała się październikowa publikacja Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), traktująca o priorytetach w osiąganiu trwałego wzrostu gospodarczego.
W poprzednim badaniu, z roku 2012 , o buńczucznym tytule „Zamykanie luki między płciami – teraz”, państwa zrzeszone w OECD identyfikowały trzy czynniki pogłębiające nierówność płci: przemoc wobec kobiet, rozziew w zarobkach oraz nierówne dzielenie się pracą bezpłatną (chodzi między innymi duży udział pań w opiece nad osobami starszymi, dziećmi, gospodarstwem domowym, ale też w pracy w fundacjach i organizacjach non-proit w formie wolontariatu).
Na kanwie raportu z 2012 roku, spora część - z 35-ciu krajów członkowskich Organizacji – podeszła z dużą uwagą do przyczyn zróżnicowania ról pełnionych przez obie płcie w społeczeństwie. Wdrożono szereg rozwiązań, które miałyby na celu dążenie do większej symetrii. Na przykład większość państw ustanowiła surowsze oraz bardziej precyzyjne regulacje prawne, mające zapobiegać nękaniu kobiet w miejscu pracy. Wiele krajów wprowadziło urlop tacierzyński, nie tylko w celu odciążenia młodych mam, ale również po to, aby uświadomić pracodawcom, że urodzenie dziecka jest ważnym wydarzeniem w męskim świecie, Z kolei w celu otworzenia obszarów gospodarki zdominowanych obecnie przez jedną płeć, cześć krajów zainicjowało programy zachęcające kobiety do studiowania na kierunkach technicznych, a mężczyzn do szukania zatrudnienia w edukacji oraz służbie zdrowia.
Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że wysiłki mające na celu jak najszybsze zamknięcie luki między płciami, nie przyniosły znaczących rezultatów. Nadal, wbrew hasłom o jak najszybszym likwidowaniu różnic, utrzymują się one we wszystkich dziedzinach życia.
Przykład z edukacji: 48% kobiety w krajach OECD ma dyplom szkoły wyższej, w porównaniu do 36% mężczyzn. Co więcej, opuszczając szkoły średnie uczennice mają lepsze kwalifikacje, to jednak mniej chętnie kontynuują studia na kierunkach technicznych (stanowią 20% słuchaczy). Diagnozuje się, że w szerszym udziale przeszkadza im presja społeczna (rodzina, nauczyciel, najbliższe otoczenie). Tymczasem ukończenie studiów technicznych daje dostęp do stanowisk o wyższych zarobkach.
Podobnie wygląda współczynnik aktywności zawodowej kobiet. Choć rośnie on sukcesywnie – odkąd monitoruje go OECD, mężczyźni nadal wygrywają wyścig o lepiej płatne stanowiska. Panie częściej pracują w niepełnym wymiarze, pomija się je w promocjach na wyższe stanowiska, są bardziej narażone na dyskryminację i – co nie jest żadną tajemnicą – zarabiają mniej. Od 2010 roku – niemal bez zmian - kobiety zarabiają średnio o 15% mniej, niż panowie na podobnych stanowiskach.
Do powyższych spostrzeżeń, trzeba dodać również, to że:
- kobiety mają mniejszą szansę na otrzymanie płatnej pracy,
- matki mają mniejszą szansę na znalezienie zatrudnienia, niż ojcowie,
- panie zajmują tylko 33% stanowisk kierowniczych oraz 29% pozycji politycznych.
Trzeba wyraźnie powiedzieć, że nierówności rosną wraz z wiekiem. Mimo, że często kobiety i mężczyźni rozpoczynają kariery zawodowe, z tego samego punktu, to jednak z upływem lat ich drogi mocno się rozjeżdżają. Kluczową rolę w tej dziedzinie przypisuje się posiadaniu dzieci. Ojcostwo ma pozytywne, a macierzyństwo negatywne skutki dla kariery zawodowej.
Pozostanie w domu i wychowywanie potomstwa ma niekorzystne konsekwencje. Kobietom jest trudno wrócić na rynek pracy oraz do poziomu wcześniejszych wynagrodzeń. Przy niższych zarobkach i krótszym okresie składkowym, panie skazane są na niższe świadczenia emerytalne.
Tegoroczny raport zachęca do dalszego dążenia do ograniczania nierówności między płciami w wymiarze społecznym i ekonomicznym. W tym drugim przypadku autorzy wykazują, że zmniejszenie luki w zatrudnieniu o ¼ da krajom zrzeszonym w OECD wzrost PKB o 1 punkt procentowy. Im wyższy udział kobiet na rynku pracy, tym większy będzie przyrost gospodarczy.
W zasadzie gotowe są recepty, na zwiększenie odsetka pracujących pań. Wystarczy zapewnić lepszą opiekę dzienną dla dzieci (żłobki i przedszkola), wyrównać wynagrodzenia kobiet i mężczyzn, zwiększyć dostęp do lepiej płatnych stanowisk (studia techniczne oraz podobne szanse awansu) oraz umożliwić elastyczny czas pracy. Są to wszystko postulaty powtarzane od lat, a jednak ich wdrożenie idzie nader opornie.
Poprawy pozycji kobiet na rynku pracy można dokonać dwutorowo, nie tylko poprzez realizację powyższych warunków. Równie istotne jest zachęcanie mężczyzn do podjęcia wyzwania, jakim jest opieka nad dziećmi. Ważne jest poszerzanie zakresu urlopów tacierzyńskich w taki sposób, aby urodzenie dziecka miało podobny wpływ na karierę zawodową obu rodziców. Dobrze byłoby też rozpocząć pracę u podstaw, zmieniając męską postawę wobec troszczenia się, opiekowania i pielęgnowania bliskich. To są wszystko zajęcia, które jeszcze przez długie lata będą opierać się automatyzacji.
Komentarze
Prześlij komentarz