Czyste mięso

Człowiek od zawsze był istotą mięsożerną. Można śmiało założyć, że udoskonalanie zwyczajów łowieckich, aby pozyskać pożywienie, stało się silnym bodźcem wczesnego rozwoju naszych praprzodków. W późniejszych erach, gdy zostaliśmy udomowieni przez pszenicę, poszerzanie obszarów polowań stało się niewykonalne. Wraz z rewolucją agrarną przyszła pora na hodowanie zwierząt.

Jednak przy rosnącej populacji oraz gwałtownym wzroście zapotrzebowania naszego gatunku na mięso - i produkty pochodzenia zwierzęcego, dalsze zwiększanie hodowli stanowi nie tylko wyzwanie, ale staje się zagrożeniem dla środowiska naturalnego.

U podstaw rewolucji żywieniowej, która zachodzi na naszych oczach, leży kilka przyczyn.
Z pewnością ważne są wątpliwości etyczne. Część ludzi przechodzi na wegetarianizm, wyrażając jednocześnie swój sprzeciw wobec machiny hodowlanej, która więzi i morduje miliardy zwierząt rocznie.

Nie bez znaczenia jest wątek ekologiczny. Wyprodukowanie mięsa – szczególnie dobrej jakości wołowiny – wymaga olbrzymich ilości energii oraz wody.

Ponadto istnieje przyczyna bardziej prozaiczna. Konsumpcja mięsa ogranicza się do kilku gatunków zwierząt. W razie wybuchu pandemii w ramach jednego z nich, straty poniesie nie tylko przemysł spożywczy. Przed ludzkością może pojawić się widmo głodu. Wystarczy pomyśleć o masowym wymieraniu kurczaków i usunięciu ich – oraz produktów z nimi związanych - z naszego jadłospisu.

Rozwiązaniem jest czyste mięso, a więc prawdziwe mięso zwierzęce wyprodukowane ze zwierzęcych komórek pochodzących z zapłodnienia in vitro.

Korzyści z zastąpienia zwykłego mięsa – czystym są oczywiste. Do produkcji nie potrzeba znacznych nakładów energii ani powierzchni hodowlanej, w której przetrzymywane byłyby zwierzęta. Nie trzeba zużywać wody, ani paszy do ich karmienia. Koniec z faszerowaniem zwierząt lekami, gdyż czyste mięso – jak twierdzą przedstawiciele startupu Memphis Meat - jest wolne od patogenów, dzięki laboratoryjnej kontroli nad hodowlą. Co więcej, hodowla „sztucznego” mięsa spowodowałaby eliminację niepotrzebnych w procesie produkcji ubojni.

Do niedawna naukowcy jedynie fantazjowali nad rozwinięciem hodowli czystego miasta na skalę światową. Innowacyjne startupy, takie jak amerykańskie Memphis Meat czy izraelski SuperMeat, które były liderami branży, wprawdzie mogły się poszczycić sukcesami, ale nie miały środków finansowych, ani infrastruktury, aby móc podbić rynek detaliczny.

Pierwszym symptomem nadchodzących zmian była sierpniowa inwestycja Cargilla – jednej z największych firm w branży produkcji i handlu zbożami, roślinami przemysłowymi oraz mięsem – w Memphis Meat. Na reakcję konkurencji nie trzeba było długo czekać. Na początku stycznia trzeci co do wielkości europejski producent drobiu, niemieckie PHW Group, ogłosiło zacieśnienie współpracy z SuperMeat.

Zaś dwa dni temu największy amerykański producent mięsa, Tyson Foods, ogłosił, że we współpracy ze wspominanym już wyżej Memphis Meat, otwiera zakład produkcji czystego mięsa. Chodzi o wsparcie laboratoryjne, produkcyjne i – co najważniejsze – doświadczenie w handlu detalicznym, aby móc przenieść efekty eksperymentów na stoły konsumentów.

Wygląda na to, że przemysł mięsny, borykający się z wysokimi kosztami produkcji - z jednej strony, oraz zmianą postawy konsumentów, świadomie ograniczającymi spożycie ze względów ideologicznych – z drugiej, znalazł sposób na wyjście z impasu. Dzięki inwestycjom w zaawansowane technologicznie startupy, specjalizujące się w produkcję czystego mięsa, mogą jednocześnie dokonać oszczędności oraz przekonać klientów do nowej mody: na mięso, które powstaje bez konieczności krzywdzenia i zabijania zwierząt. Na dodatek wszystkie te działania będą sprzyjać poprawie środowiska naturalnego.

Skoro najwięksi gracze rynkowi postanowili wyłożyć setki milionów dolarów w produkcję czystego mięsa, muszą mieć przekonanie – graniczące z pewnością, że inwestycja się opłaci i konsumenci podchwycą nowy trend żywieniowy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook