Stany Zjednoczone nie zawsze pierwsze, ale się starają
W luty największe korporacje publikują swoje sprawozdania finansowe, a organizacje pozarządowe – raporty. Nie inaczej było w przypadku Tax Justice Network (TJN), który monitoruje przygotowanie krajów do zwalczania zjawisk prania brudnych pieniędzy i unikania płacenia podatków.
Indeks Sekretności Finansowej (Financial Secrecy Index) porządkuje państwa - i jurysdykcje podatkowe - pod względem ich gotowości do zwalczania spółek widm, nielegalnych przepływów finansowych oraz blokowania erozji bazy podatkowej poprzez uszczelnianie aparatu fiskalnego. W skrócie, jest to swoisty ranking rajów podatkowych i ich wpływu na światową ekonomię.
Organizacje pozarządowe wyceniają wartość prywatnych aktywów ulokowanych w tajnych jurysdykcjach na całym świecie na kwotę od 21 do 32 bilionów dolarów, co stanowi 10% globalnego majątku. Są to głównie środki ukryte przed urzędami skarbowymi, dzięki unikaniu opodatkowania lub płaceniu mikroskopijnych składek w rajach.
Z kolei nielegalne transfery transgraniczne to nawet 1,6 biliona dolarów rocznie. Rząd wielkości więcej, niż zsumowana światowa pomoc zagraniczna – szacowana na 135 miliardów dolarów.
TJN twierdzi, że przemysł unikania opodatkowania i budowania nieprzejrzystych struktur korporacyjnych rozwija się w szybkim tempie. W jego tworzenie zaangażowane są nie tylko największe koncerny świata, ale też firmy księgowe, doradcze i kancelarie prawne.
Nie bez znaczenia jest również współpraca z władzami rajów podatkowych, które ustalają reguły, ułatwiające działanie spółkom widmom, a także chroniące ich tożsamość. Administracje rządowe są również odpowiedzialne za tworzenie zachęt podatkowych, a właściwie luk, które wykorzystują korporacje, tłumacząc później, że działają zgodnie z prawem. Tyle, że prawem raju podatkowego.
Zresztą problemy wykraczają daleko poza same zobowiązania wobec fiskusa. Zapewniając firmom widmom parasol bezpieczeństwa, ukrywając tożsamość właścicieli czy utajniając historię przepływów finansowych – raje podatkowe zniekształcają obraz globalnej gospodarki.
Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że bycie rajem podatkowym nie jest łatwym kawałkiem chleba. I nie chodzi wcale o groźbę sankcji ze strony międzynarodowej społeczności. Wprost przeciwnie. Zagrożeniem są inne kraje, które szukają lepszych sposobów, aby przyciągnąć krążący kapitał. Nawet wśród rajów podatkowych trwa ostra konkurencja. I jak wszędzie indziej, wszystkie chwyty są dozwolone.
Właśnie dlatego zestawienia rajów podatkowych, takie jak prowadzony przez TJN Indeks Sekretności Finansowej, są istotne. Rywalizujące ze sobą państwa i jurysdykcje podatkowe mogą sprawdzić swoje pozycje, a dzięki precyzyjnym opracowaniom poprawić elementy, które konkurencja doprowadziła do perfekcji.
Na czele rankingu Anno Domini 2018 znajduje się Szwajcaria. Jednak jej pozycja słabnie, podobnie jak pozostałych krajów europejskich, które bardzo powoli są ciągane do odpowiedzialności przez Komisję Europejską, za tworzenie luk podatkowych bezwzględnie wykorzystywanych przez korporacje międzynarodowe. Dość powiedzieć, że w pierwszej dziesiątce znajdują się jeszcze tylko osławiony Luksemburg (6), Niemcy (7) i skromna wysepka Guernsey (10), leżąca na Kanale La Manche – siostra bardziej znanej Jersey. Poza wspomnianą już Szwajcarią, pierwszą piątkę uzupełniają: Stany Zjednoczone, Kajmany, Hong Kong i Singapur.
Dla laików dużym zaskoczeniem może być wysoka pozycja w zestawieniu największej gospodarki świata. Jednak jest to wynik - tylko i wyłącznie - ciężkiej pracy, wykonanej jeszcze przed ogłoszeniem przez waszyngtońską administrację regulacji FATCA (czyli konieczności ujawniania IRS’owi przez zagraniczne banki kont obywateli amerykańskich) przez kilka stanów, między innymi słynne Delaware, Nevadę oraz Wyoming.
Warto zwrócić uwagę, że Stany Zjednoczone są najbardziej dynamicznie rozwijającym się rajem podatkowym na świecie. Ich udział w globalnym eksporcie usług finansowych sięga już 22,3%. Daleko w tyle pozostają Wielka Brytania – 17,4% i Luksemburg – 12,1%. Choć w przypadku Zjednoczonego Królestwa trzeba pamiętać, że połączenie go z innymi terytoriami i jurysdykcjami uznającymi zwierzchnictwo Korony Brytyjskiej, dawałoby mu nieznaczną przewagę nad Ameryką.
W raporcie, towarzyszącym zestawieniu, można przeczytać nieco więcej o przyczynach wzrostu popularności Stanów Zjednoczonych. Autorzy zwracają uwagę, że amerykańska administracja odmawia jakiejkolwiek międzynarodowej współpracy w inicjatywach mających posłużyć wymianie informacji podatkowych. Wszelkie interakcje są jednostronne. Nie realizuje też postulatów ukrócenia procederu anonimowej rejestracji spółek czy działania trustów (czyli zmów firm, działających w obrębie jednego sektora gospodarki, co ułatwia powstawanie nieprzejrzystych oligopoli).
Wysokie miejsce Stanów Zjednoczonych w rankingu może być wynikiem wykruszania się konkurencji. Silna niegdyś pozycja krajów europejskich słabnie nie tylko z powodu wspomnianej wyżej działalności Komisji Europejskiej wobec rządów Włoch, Irlandii, Holandii czy Luksemburga i ich niedwuznacznej współpracy z międzynarodowymi korporacjami. Poważnym ciosem dla mętnych struktur korporacyjnych, oplatających nasz kontynent, jest zapowiedź stworzenia do 2020 roku otwartego rejestru spółek działających publicznie, wraz z danymi właścicielskimi. Jest to pokłosie ujawnionej w drugiej połowie roku afery Paradise Papers.
Komentarze
Prześlij komentarz