Chiny na drodze do dyktatury
W Chinach trwa dwutygodniowy Narodowy Kongres Ludowy, doroczny zjazd blisko 3000 parlamentarzystów z całego kraju. Bezprecedensowy pokaz jedności i niewyczerpanego entuzjazmu ma w tym roku specjalny wymiar. Wszystko z powodu proponowanych przez rządzącą partię komunistyczną poprawek do konstytucji.
Obowiązujący w Państwie Środka system sprawowania rządów zakłada kadencyjność na niemal wszystkich szczeblach kariery administracyjnej. W teorii miało to uchronić partię, ale także aparat władzy przed niepotrzebnymi tarciami wpływowych grup o stanowiska czy sukcesję.
Oczywiście rzeczywistość jest bardziej złożona, niż założenia najbardziej śmiałych modeli teoretycznych. Jak wszędzie koterie prominentnych luminarzy toczyły niekończące się wojny podjazdowe pomiędzy sobą, o najlepsze synekury. Trzeba jednak przyznać, że dzięki przetasowaniom stanowisk co dekadę, każdy ambitny polityk – o ile nie został na przykład oskarżony o korupcję – miał szansę na spełnienie ambicji w sprawowaniu władzy.
Tymczasem pod koniec lutego zaniepokojony o stabilność władzy „oddolny głos ludu” zgłosił potrzebę zawieszenia kadencyjności na najwyższych szczeblach. Został on ochoczo podchwycony przez aparat partyjny i stało się. Od 11 marca 64-letni Xi Jinping nie musi się martwić, że odda stery rządzenia w niepewne, nieprzygotowane ręce. Jego mandat został przedłużony bezterminowo. Wszystko to z troski o zabezpieczenie autorytetu zjednoczonego przywództwa.
W zasadzie jedyną obawą władzy, komentowaną na Kongresie jest ewentualna krytyka zaproponowanego rozwiązania. A raczej co zrobić, gdyby takowa się pojawiła w kraju. Na razie przeciwnicy wiecznego rządzenia Xi Jinpinga siedzą cicho, a objawy niezadowolenia widać jedynie poza granicami Chin, na co cenzura ma już niewielki wpływ.
Przemiany polityczne są okraszane przez urzędujących ministrów peanami nad stanem gospodarki. Sam premier, Li Keqiang, na otwarciu Kongresu zabawiał blisko 3000 delegatów odczytał 36-cio stronicowy dokument o kondycji państwa. Szef rządu chwalił się, że wzrost PKB osiągnął zaskakujący poziom 6,9%, przy prognozie 6,5%. W przyszłych latach gospodarka ma się rozwijać w podobnym tempie.
Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na niebywałą wręcz precyzję oficjalnych służb statystycznych. Od początku wieku był tylko jeden rok – 2015, w którym cel był wyższy od „prawdziwych” wyników. W obecnej dekadzie oficjalne dane są zawsze o ułamek lepsze od przewidywań. Nic dziwnego, że regularność i rzetelność chińskich statystyków budzi podziw w innych krajach. Na przykład prezydent Trump ma wiele zastrzeżeń do jakości wskaźników gospodarczych publikowanych w jego ojczyźnie i chętnie wymieniłby szefów służb statystycznych, na takich którzy potrafiliby podejść bardziej kreatywnie do cyferek.
Zmagające się ze wzrostem zadłużenia wewnętrznego Chiny – szacuje się, że dług stanowi już niemal 250% PKB – będą oszczędzać. Deficyt budżetu zostanie obniżony z 3% do 2,6%. Oznaczałoby to mniejsze zaangażowanie rządu we wspieraniu gospodarki.
Premier potwierdził, że Państwo Środka chce też zostać liderem walki ze zmianami klimatycznymi. Obcięcie wydobycia węgla oraz produkcji stali – co ma prowadzić do zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza – przekroczy zakładane cele. Tym samym Chiny zaczną wyprzedzać własne plany ograniczenia nadmiernych mocy produkcyjnych.
Obywatele Państwa Środka będą się mogli poczuć bezpieczniej. Potwierdzają się przecieki o wzroście wydatków na wojsko. Wprawdzie armia chińska będzie rozporządzać zaledwie 1/4 budżetu armii amerykańskiej, ale stanie się drugą siłą na świecie pod względem obiecanych środków finansowych.
Tak więc wszystko zmierza ku lepszemu. Chiny rosną jak na drożdżach, obywatele mogą się czuć bezpiecznie, rząd będzie ograniczał niepotrzebne wydatki. Z kolei idealny system polityczny zostanie zastąpiony jeszcze sprawniejszym i doskonalszym, bo prawdę mówiąc trudno znaleźć drugiego tak dobrego prezydenta jak Xi Jinping. Model rządzenia krajem – określany przez legendarnego przywódcę Deng Xiaopinga, jako socjalizm z chińskimi charakterem – zyska nowy koloryt. Jest to po części wpisane w realizację hasła o pozwoleniu części społeczeństwa na bogacenie się.
Niestety jak wszystkie światłe cele, również marzenia o chińskim dobrobycie mają swoje cienie. Szczególnie etyczne. azuje się, że najbardziej pożądanym zajęciem kobiet przybywających z prowincji do metropolii w poszukiwaniu pracy, jest zostanie kochanką wpływowego polityka bądź biznesmena.
Komentarze
Prześlij komentarz