Samochód autonomiczny coraz bliżej
Czasami patrząc na pewne wydarzenia z perspektywy kilku lat łatwo jest wskazać przełomowy moment, od którego wszystko się zaczęło. W przypadku samochodów autonomicznych, poruszających się bez udziału kierowcy, trudno jest wyznaczyć konkretny punkt w czasoprzestrzeni, o którym można byłoby powiedzieć, że był punktem wrotnym.
Spójrzmy na kilka propozycji. Czy wszystko zaczęło się od marzeń kilku inżynierów? Czy raczej stworzenia pierwszego algorytmu, który przejmował kontrolę nad kierownicą? A może od chwili gdy samojazd zrobił pierwszą rundę po mieście i wrócił – nieuszkodzony – do punktu wyjścia?
Być może datą przełomową będzie 26ego lutego 2018 roku. Tego dnia kalifornijski DMV (w uproszczeniu wydział ruchu drogowego) wydał pozwolenia, aby od 2ego kwietnia po drogach stanu mogły się poruszać pojazdy autonomiczne bez obecności osoby w środku, która miałaby przejąć stery w przypadku awarii sztucznej inteligencji. Daje to zielone światło wszystkim zainteresowanym koncernom do szerokiej eksploatacji samochodów bez kierowców.
W zasadzie wydane pozwolenia są dwa.
Pierwsze, dotyczy testowania pojazdów na drogach publicznych. Stawia to nowe wymogi stawiane firmom samochodowym i technologicznym, podnosząc je na wyższy poziom. Korporacje będą musiały udowodnić, że samojazdy są w stanie przestrzegać zasad obowiązujących na drogach. W dodatku istnieje warunek współpracy z policją, która będzie miała możliwość dezaktywacji samochodu.
Jeśli powyższe wymogi zostaną spełnione, a firma udowodni, że pojazd jest odporny na cyberatak wówczas będzie można skorzystać z drugiego pozwolenia. Umożliwia ono komercyjne wykorzystanie samojazdów, jako taksówek czy pojazdów kurierskich. Jednym zastrzeżeniem jest posiadanie zdalnego operatora, który będzie w stanie przejąć kontrolę nad samochodem w przypadku jakiegoś krytycznego wydarzenia.
Oczywiście można powiedzieć, że ilość obostrzeń i warunków do spełnienia może odwlec rewolucję na drogach w czasie, ale przecież Google już dwa lata temu się chwalił, że jego samochody przejechały miliony kilometrów przy różnych warunkach atmosferycznych i natężeniu ruchu, w dzień i w nocy. A firma z Mountain View nie jest jedyną (choć zapewne z najlepszym działem public relations), która bada technologie poruszania się pojazdów bez konieczności udziału kierowcy. Podobne rozwiązania testują jeszcze: Ford, Volvo, Nvidia, Huawei, Volkswagen, Baidu, Uber, Chrystler, Apple, Intel, BMW, Audi, Bosch, Tesla i wiele, wiele innych. Jeśli jest się mieszkańcem Kalifornii czy Arizony to widziało się już prawdopodobnie tak wiele samojazdów, że zjawisko mogło nawet spowszednieć.Tak więc proces uwierzytelniania swoich pojazdów autonomicznych może być szybszy niż się wydaje.
Decyzja władz Kalifornii, chyba najbardziej sprzyjającego rozwojowi samochodów autonomicznych stanu, jest podyktowana konkurencją innych regionów, jak choćby wspomnianej już Arizony, która również postanowiła udostępnić swoje drogi do celów testowych. Warto w tym miejscu nadmienić, że legislacje 33 stanów są w dużej mierze przygotowane na testowanie pojazdów autonomicznych, ale żaden z nich nie dopuszcza do ruch samochodów bez jakiejkolwiek osoby w środku. W tym miejscu przewaga Kalifornii jest bezsporna.
Komentarze
Prześlij komentarz