Chiny liderem finansowania energii odnawialnej
Chiny są – bez wątpienia - największym na świecie emitentem gazów cieplarnianych. Jednak ich polityka, nie tylko buńczuczne zapowiedzi dożywotniego prezydenta - Xi Jinpinga, jest nakierowana na zmianę tej sytuacji. Determinację władz odzwierciedla skala inwestycji w energię odnawialną.
Zanim przejdę do szczegółów, przypomnę jak prezentuje się miks energetyczny, a więc struktura produkcji energii ze względów na rodzaj surowca - dwóch największych gospodarek świata. Chiński miks za rok 2016 wyglądał następująco: 65% węgiel, 20% woda, 4% wiatr i 4% atom. W sumie z odnawialnych źródeł wytworzono blisko 32% potrzebnej energii elektrycznej. Takie dane można znaleźć w raportach Międzynarodowej Agencji Energii.
Dla porównania Stany Zjednoczone produkują 37% energii z ropy naftowej, 29% z gazu ziemnego, 15% z węgla, 10% ze źródeł odnawialnych (z czego blisko połowa pochodzi ze spalania biomasy).
Tymczasem z raportu, sygnowanego przez Program Środowiskowy ONZ i Bloomberga, wynika, że Państwo Środka wydało w zeszłym roku blisko 126 miliardów dolarów – pomijając koszty wielkich projektów hydroelktrycznych – na odnawialne źródła energii. To niemal połowa ogólnoświatowych inwestycji. 2/3 pieniędzy na czystą energię trafiło do sektora energii słonecznej, której obecny udział w miksie wynosi około 1 procenta. 80 miliardów dolarów umożliwi zaopatrzenie w prąd 38 milionów chińskich gospodarstw domowych.
Drugie na podium Stany Zjednoczone zainwestowały zaledwie 30% chińskiego wkładu, a więc 40 miliardów dolarów. Na trzecim miejscu znajduje się Japonia (13,5 miliarda) nieznacznie wyprzedzając Indie (11 miliardów) i Niemcy (10,5 miliarda).
Autorzy zestawienia zwracają uwagę, że Chiny prześcignęły Stany Zjednoczone w wielkości sum przeznaczanych na energię odnawialną już w 2009 roku – wówczas różnica wynosiła zaledwie 14 miliardów, ale od tamtego czasu, co znamienne, dysproporcje w kwotach inwestycji tylko rosły.
Co ciekawe, i warte odnotowania, to fakt, że po raz drugi w historii inwestycje w energię odnawialną państw rozwijających się – jeśli nadal uznajemy Chiny za gospodarkę rozwijającą się – są wyższe (o to znacząco 67% do 33%) w porównaniu z krajami rozwiniętymi.
Agresywna polityka Pekinu, aby stawiać na energię odnawialną, nie jest tylko kwestią mody. Oczywiście - medialnie – posunięcie Chin jest doskonałą akcją public relation, ale podstawy decyzji są prozaiczne. Jakość powietrza w stolicy, lub silnie uprzemysłowionych prowincjach, jest tragiczna i stanowi zagrożenie dla zdrowia mieszkańców.
Autorzy publikacji zwracają uwagę, że chińska dynamika przechodzenia na czystą energię może budzić zachwyt, ale wynika często z problemów niskiej bazy. Innymi słowy, łatwo jest podnieść udział energii słonecznej o 100% czy 150% rok do roku, gdy ogólny jej udział w miksie stanowi – jak wspominałem wyżej – 1%.
Po drugie, chińskie inwestycje w energię odnawialną opierają się na rządowych dotacjach. Brak jest istotnego wkładu ze strony prywatnej inicjatywy. Tak długo jak strumień gotówki będzie się wpisywał w politykę władz, sektor może się rozwijać bez przeszkód. W razie jakichkolwiek turbulencji – na przykład mierzenia się ze zbyt dużym długiem publicznym, czy wyznaczeniu nowych ważnych celów rozwojowych – strumień pieniędzy może wyschnąć.
Komentarze
Prześlij komentarz