Fintech kontra banki
Robert Kapito, współzałożyciel BlackRock, największej na świecie firmy zarządzającej aktywami inwestycyjnymi, obawia się nowej roli jaką mogą wziąć na siebie firmy technologiczne. Warto w tym miejscu dodać, że BlackRock steruje majątkiem o łącznej wartości ponad 6 bilionów dolarów i sam - swojego czasu - wygrał rywalizację z sektorem finansowym o bogatych klientów, którzy nie chcieli się dzielić prowizjami z udanych inwestycji z bankowymi menedżerami. Prawdopodobnie jego własne doświadczenie każe mu krytycznie patrzeć na poczynania branży technologicznej i jej zakusy na zakłócenie kolejnego sektora gospodarki.
Proponuję spojrzeć na dwie kwestie, które niepokoją jednego z najpoważniejszych graczy na rynkach finansowych. Pierwsza dotyczy przejmowania przez spółki – typu Apple czy Google – części działalności banków. Druga wynika ze zgromadzonych na rachunkach pokładów gotówki, z którymi nie bardzo wiadomo co zrobić, a które mogą potencjalnie zagrozić stabilności każdego sektora.
Przede wszystkim Facebook, Amazon czy Alibaba dysponują pokaźną wiedzą na temat zachowań konsumenckich swoich użytkowników. Znają nasze zwyczaje żywieniowe, ulubione sposoby spędzania wolnego czasu czy interesujące nas kierunki wycieczek wakacyjnych. Wiedzą czego szukamy w internecie i jakie zakupy planujemy.
Kapito obawia się, że wkrótce może nastąpić moment, w którym firmy technologiczne – posiadające duże zasoby gotówki - mogą się pokusić o powalczenie z tradycyjnymi instytucjami finansowymi o portfele swoich klientów.
Założyciel BlackRock uważa, że uruchamianie przez gigantów technologicznych usług płatniczych – jak Apple czy Facebook, które dają możliwość swoim użytkownikom na przesyłanie pieniędzy za pośrednictwem aplikacji iMessage czy Messenger, może zmarginalizować obecną pozycję banków.
Przewaga w dostępie do danych na temat stanu zamożności klientów nadal leży po stronie instytucji finansowych. Jednak – w odróżnieniu od firm technologicznych – działalność banków podlega surowym regulacjom, co często działa jak gorset. Ponadto bankowcy mogą wykorzystać zgromadzone dane o konsumentach jedynie do zaoferowania innych usług finansowych, a spółki technologiczne – dzięki szerokim kontaktom z branżą reklamową – wszystkim potencjalnym zainteresowanym.
Doskonałym przykładem przedsiębiorstwa, które może zakłócać działanie sektora bankowego, jest chiński Ant Financial (AF). Niegdyś znany jako Alipay, obsługuje niemal połowę płatności mobilnych w Państwie Środka, a jest to – bagatela – ponad 15 bilionów dolarów. Oczywiście spółka powołana przez Jacka Ma, założyciela Alibaby – giganta handlu online, wspiera finansowo wszystkie przedsięwzięcia realizowane w ramach grupy, łącząc cechy: banku, pośrednika finansowego, ubezpieczyciela i pożyczkodawcy dla małych firm.
O AF zrobiło się głośno na początku bieżącego roku, gdy Amerykanie uniemożliwili mu przejęcie giganta na rynku transferów pieniężnych – MoneyGram. Według analityków rynku, nie powinno to na długo powstrzymać chińskiej firmy od dalszej ekspansji w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie.
Jednak to nie rozpychanie się na rynkach i próby przejęcia słabszych konkurentów niepokoją założyciela BlackRock. Jeszcze pół roku temu AF był wyceniany na 100 miliardów dolarów. Minęło niecałe pół roku, a w rankingu Financial Times spółce przybyło kolejne 50 miliardów.
Oznacza to, że jest warta więcej niż wynosi kapitalizacja takich potęg bankowych jak BNP Paribas, Goldman Sachs czy Morgan Stanley. Przed nią znajdują się takie tuzy jak Bank of America (192 miliardy), China Construction Bank (277 miliradów) i lider – JPMorgan (376 miliardów). Wspomniany BlackRock – zarządzający portfelem aktywów wartych 6 bilionów dolarów - zamyka pierwszą dziesiątkę z kapitalizacją wynoszącą 84 miliardy, ustępując miejsca nawet PayPal’owi.
Firmy, takie jak Ant Financial - ale w sumie podobnie jest w przypadku Apple’a czy Google’a – mają gotówkę do wydania i zestaw nowoczesnych technologii do zakłócania tradycyjnych modeli biznesowych. Przykłady? Amazon, kupując sieć delikatesów Whole Foods, dał nową przyszłość sprzedaży detalicznej. Podobnie zachował się Apple w branży muzycznej czy Google w sektorze telefonii komórkowej.
Obawy Roberta Kapito to nie odległa pieśń przyszłości. Jak zauważa John Detrixhe z Quartz zawłaszczanie obszarów rynku przynależącego niegdyś bankom trwa w najlepsze. Amazon rozmawia z dużymi bankami, aby utworzyć usługę przypominającą rachunek rozliczeniowy, ale bez konieczności posiadania konta w banku. PayPal idzie jeszcze dalej. Chce umożliwić swoim użytkownikom przechowywanie pieniędzy z transakcji wirtualnych na własnych kontach w systemie i wydawania ich w świecie realnym za pośrednictwem kart Mastercarda.
Komentarze
Prześlij komentarz