Jak kontrolować tych, którzy kontrolują
Brytyjska Agencja ds. Poważnej Przestępczości Zorganizowanej (Serious Organised Crime Agency – SOCA) miała przeciwdziałać procedurze prania brudnych pieniędzy. Zamiast tego pozwoliła przekazać bankowi JPMorgan Chace 875 milionów dolarów - z podejrzanego kontraktu na sprzedaż paliwa - na konto skorumpowanego nigeryjskiego polityka. Tak wynika z dokumentów złożonych przed Wysokim Trybunałem, które odkryła organizacja pozarządowa Finance Uncovered.
Historia podejrzanych nigeryjskich transakcji handlu ropą naftową sięga jeszcze czasów końca zeszłego wieku. Ówczesny minister odpowiadający za wydobycie surowca, Dan Etete, założył specjalną spółkę, w której posiadał ukryte znaczne udziały, a następnie przydzielił jej roponośną działkę u wybrzeży Nigerii.
Po odejściu z urzędu, Etete stał się faktycznym właścicielem praw do wydobycia surowca i długo przebierał w ofertach zagranicznych potentatów. W 2011 roku jego wybór padł na Shella oraz włoskie Eni, które zaoferowały w sumie 1,1 miliarda dolarów za prawa wydobycia ropy.
Co ciekawe, obie - wyżej wymienione - spółki miały świadomość, że podpisują umowy ze skorumpowanym byłym politykiem, gdyż był on już skazany za podobny proceder prania brudnych pieniędzy w 2007 roku. Choć tu należy od razu dodać, że były minister Etete nie był żadnym wyjątkiem wśród członków nigeryjskich rządów, gdyż wielu jego poprzedników i następców, dokonywało podobnych uwłaszczeń na oddanym im do zarządzania majątku.
Sprawa może się wydawać „wiekowa”, gdyż dotyczy lat 2011-13. Rzuca jednak nowe światło na działanie organów powołanych do chronienia przed praniem brudnych pieniędzy. Stawia też istotne pytania na temat skuteczności i odpowiedzialności za przeciwdziałanie międzynarodowej przestępczości.
Po podpisaniu feralnych umów przez Shella i Eni, sprawą zajęła się holenderska i włoska prokuratura. Z kolei kwota transakcji czekała cierpliwie na koncie brytyjskiego oddziału JPMorgan Chase, gdyż jej przelew został zablokowany przez SOCA. Jednak po uzyskaniu – w sierpniu 2011 roku - przez bank pozwolenia od agencji, sporna suma została przelana na konto nigeryjskiego eksministra.
Wówczas do akcji wkroczyły władze Nigerii, oskarżając JPMorgan Chase o rażące zaniedbanie obowiązków. Ten zaś broniąc się przed roszczeniami nigeryjskiego rządu, twierdzi, że wielokrotnie upominał się o pozwolenie od SOCA na dokonanie płatności, i nagle – zupełnie niespodziewanie - je otrzymał, zresztą - co za kuriozum – na życzenie strony nigeryjskiej. A skoro nie było już żadnych przeszkód prawnych, zrealizował przelew. Mimo, że wiedział, iż kwota 875 milionów dolarów pochodzi z bezprawnej transakcji i nosi znamiona prania brudnych pieniędzy. Ponadto bank w swoim oświadczeniu zaznaczył, że w pełni przestrzega brytyjskiego porządku prawnego, że ściśle współpracuje ze służbami Jej Królewskiej Mości – w tym oczywiście z SOCA – i nie ma sobie nic do zarzucenia.
Na koniec całej historii zostały jeszcze dwa smaczki. Pierwszy – kwota przelana przez JPMorgan Chase była na tyle „gorąca”, że liczne, proszone o pośrednictwo banki, odmawiały jej przekazania na nigeryjskie konta Etate. Drugi – w 2013 roku SOCA została rozwiązana przez panią premier Theresę May, a kompetencje organu przejęła nowa Narodowa Agencja ds. Zbrodni (National Crime Agency - NCA).
Powyższa historia doskonale obrazuje szanse administracji w starciu ze zorganizowaną przestępczością. Organ, który był powołany do zapobiegania procederowi prania brudnych pieniędzy, sam przyczynił się – być może nieświadomie – do wpuszczenia ich w obieg. Dziś jego następca – czyli NCA – uważa te błędy za naturalny proces uczenia się i jednocześnie się od nich odcina, kierując do ostatecznych rozstrzygnąć na sali sądowej. Nie trudno jednak zauważyć, że tego typu tłumaczenie i unikanie odpowiedzialności - już samo w sobie - tworzy szarą strefę wewnątrz antykorupcyjnej organizacji. Dla wielu sygnalistów (whistleblowers), zaangażowanych w śledzenie prania brudnych pieniędzy przez instytucje finansowe, jest to powód do niepokoju.
Komentarze
Prześlij komentarz